Benjamin H. Freedman: O pochodzeniu Żydów | Jezus nie był żydem

Niedawno przedstawiliśmy artykuł Iwo Cypriana Pogonowskiego pt. „Niepewne Pochodzenie Żydów”. Teraz sięgamy do mistrza tej tematyki. Autorem niżej wymienionych słów jest Benjamin H. Freedman, znany w USA po II wojnie św. żydowski historyk, który przeszedł z judaizmu na katolicyzm i przez swoje publikacje został przez media i prasę w USA okrzyknięty „Antysemitą Nr 1″. Freedman był zaciętym antykomunistą i przyjacielem Polaków, Czytaj całość    za www.klubinteligencjipolskiej.pl

czytaj dalej

Kanarek w kopalni

We Francji lubi się cytować zdanie ojca wielkiego Emmanuela Levinasa, który powiedzieć miał, radząc synowi wyjazd z Litwy: „Kraj, który staje się całkowicie rozdarty i podzielony po to, by bronić honoru małego żydowskiego oficera, jest krajem, do którego trzeba wyjechać”.    za euroislam.pl

czytaj dalej

Chiny są jedynym państwem na świecie o odpowiednim potencjale by rzucić wyzwanie amerykańskiemu dolarowi.

Chiny są jedynym państwem na świecie o odpowiednim potencjale by rzucić wyzwanie amerykańskiemu dolarowi.
  Niedawno Chińczycy, poprzez swój bank centralny zapowiedziały uruchomienie systemu płatności w chińskich yuanach i rosyjskich rublach ograniczając w ten sposób wpływy dolara w transakcjach międzynarodowych. Ambitne plany Chińczyków budowy nowego Jedwabnego Szlaku mają być realizowane z wykorzystaniem waluty opartej o złoto. Zmieni to oczywiście obecny układ sił na świecie na korzyść państw euroazjatyckich. Handel między Chinami i Rosją w ich narodowych walutach rozpoczął się od wprowadzenia przez USA sankcji wobec Rosji w 2014 w związku z sytuacją na Ukrainie. Jest faktem powszechnie znanym, że od 1945 roku status „supermocarstwa” USA oparty jest na dwóch kolumnach – potędze militarnej i…

   za: alexjones.pl

czytaj dalej

Za kulisami odświętności

Za kulisami odświętności
Co tu gadać; jeszcze raz potwierdza się trafność spostrzeżenia, że oficjalna nieobecność bywa niekiedy Wyższą Formą Obecności. Weźmy takie Wojskowe Służby Informacyjne. „Nie ma” ich już od września 2006 roku, ale co z tego, jeśli całkiem niedawno pan prezydent Duda zgodził się z panem prezesem Kaczyńskim, żeby nie ujawniać „Aneksu” do „Raportu o rozwiązaniu WSI” nie tylko opinii publicznej, ale nawet – Służbie Kontrwywiadu Wojskowego – czego domaga się złowrogi minister Antoni Macierewicz. Złowrogi Antoni Macierewicz przygotowywał zarówno „Raport”, jak i „Aneks”, więc pewnie pamięta, co tam się znajduje – ale nie może tego ujawnić bez narażenia się na uderzenie…

   za: alexjones.pl

czytaj dalej

Na złodzieju czapka gore, czyli Tusk tweetuje o realizacji przez PiS strategii Putina

Na złodzieju czapka gore, czyli Tusk tweetuje o realizacji przez PiS strategii Putina
1. Wczoraj przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk pozwolił sobie na tweeta, w którym wprost sugeruje realizację przez rząd Prawa i Sprawiedliwości strategii Kremla, co ponoć nie pozwala mu spać spokojnie. Do takiego wniosku doprowadził go ponoć ostry spór polskiego rządu z Ukrainą, izolacja Polski w Unii Europejskiej, odejście od rządów prawa i niezawisłości sądów, atak na sektor pozarządowy i wolne media. Tweeta o takiej treści z taką sugestią na końcu, napisał człowiek, który ma zdjęcia jak robi „żółwiki z Putinem”, kilka godzin po katastrofie rządowego TU-154 pod Smoleńskiem, kiedy zwłoki większości polskiej elity, która tam zginęła, leżały jeszcze w błocie.…

   za: alexjones.pl

czytaj dalej

CZY „POLSKI” SEJM WPROWADZI DO POLSKI GMO, CZYLI BROŃ MASOWEJ ZAGŁADY ???

Gorąco popieramy APEL ALARMOWY Jadwigi Łopaty i Juliana Rose oraz  Międzynarodowej Koalicji dla Ochrony Polskiej Wsi – ICPPC w sprawie „POSPOLITEGO RUSZENIA”  na posiedzenie Sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi oraz Nadzwyczajnej Podkomisji w sprawie GMO. Rządzący PiS co innego mówi, a co innego robi. Podpisał   w ubiegłym roku Traktat z Kanadą w sprawie CETA, co otwiera drogę do LUDOBÓJSTWA przez korporację zajmujące Czytaj całość    za www.klubinteligencjipolskiej.pl

czytaj dalej

Przekazy podprogowe

Wiele osób neguje swoiste „przemycanie” do reklam, filmów, obrazków oraz innych utworów tzw. przekazów podprogowych, które zazwyczaj są wyłapywane jedynie przez naszą podświadomość. Jeżeli już czegoś nie mogą zanegować to komentują to po prostu jak „żart” twórców. Jednakże jeżeli ktoś w swoim życiu projektował cokolwiek większego, szczególnie coś co ma możliwość wpłynięcia na szersze grono odbiorców np. reklamę zachęcającą do kupna danego produktu, to wie, że nawet malutki szczegół może mieć na to wpływ. Poszukajcie sami ile pieniędzy jest przeznaczanych na tak „mało istotne” działy jak te zajmujące się reklamą. Osobiście programuję, tworzyłem także mapy w edytorach i mogę was […]

Wolna Polska – Wiadomości Wolna Polska – Wiadomości – Informacje Świat Polska

    źródło: wolna-polska.pl

czytaj dalej

Uwagi dotyczące ustawy o jawności życia publicznego

Uwagi dotyczące ustawy o jawności życia publicznego
23 października 2017 r. został opublikowany projekt ustawy o jawności życia publicznego. Miał on zwiększyć transparentność życia publicznego dla obywateli. Niestety w obecnej treści akt ten może budzić wątpliwości w związku z realizacją powyższej idei.  Zgodnie z projektem ustawy, ograniczenie prawa dostępu do informacji publicznej nie dotyczy postępowań administracyjnych, co może doprowadzić do udostępniania niezanonimizowanych decyzji organów oraz akt spraw administracyjnych. W prosty sposób umożliwi to zapoznanie się z danymi osób biorącymi udział w postępowaniu. Jak słusznie zauważa GIODO „Rozwiązanie to stanowi poważną ingerencję w konstytucyjnie gwarantowanym prawie do ochrony prywatności oraz autonomii informacyjnej jednostki”.   Projektodawca zaproponował w treści…

   za: alexjones.pl

czytaj dalej

Reminiscencje tzw. Halloween, a nasze zdrowie. Siedem najgorszych składników żywnościowych – sztuczne słodziki.

Reminiscencje tzw. Halloween, a nasze zdrowie. Siedem najgorszych składników żywnościowych - sztuczne słodziki.
Z cyklu: „P- 249, państwo istnieje formalnie”; dr J. Jaśkowski Nie próbuj używać zdrowego rozsądku, ani elementarnej wiedzy do oceny współczesnej medycyny rockefellerowskiej.Jak każdy może to sam sprawdzić, polskojęzyczne media niemieckich właścicieli, pod amerykańskim zarządem do 2099 roku, usiłują „żyć” od jednego „święta” do drugiej uroczystości, wprowadzając rozmaitego rodzaju innowacje zwyczajowe. Czyli ich działanie to nic innego, jak reklama określonych produktów w ramach akcyjności. Nie byłoby to nic specjalnie osobliwego, gdyby także kontynuowano przekaz starych historycznych zwyczajów i obyczajów. Tak niestety nie jest, a wymazywanie historii jest pierwszym krokiem do niszczenia pojęcia NARÓD.Grupy ludności, federacje plemion, stają się Narodem wówczas,…

   za: alexjones.pl

czytaj dalej

Dlaczego media milczą? Nadchodzi nowa, OGROMNA fala imigrantów!

EUROPA Z niewiadomych przyczyn największe media w naszym kraju kontrolowane przez zachodnie koncerny nie informują obywateli o tym, przed czym przestrzega Organizacja Narodów Zjednoczonych.  Wszystko wskazuje na to, że stosunkowo mała popularność tematu migracji w ostatnich miesiącach, to swoista cisza przed burzą. Nieuchronne wydaje się być uderzenie w nasz kontynent kolejnej fali imigrantów z Afryki […]    źródło: newsweb.pl

czytaj dalej

„… abyś dzień święty święcił” (1)

biedronka.JPG
W następujących krajach Europy obowiązuje zakaz handlu w niedzielę, z różnymi niewielkimi odstępstwami: Wielka Brytania, Norwegia, Dania, Niemcy, Austria, Belgia, Holandia, Luksemburg, Francja, Hiszpania, Włochy, Szwajcaria, Węgry, Grecja, Cypr, Malta, Ukraina. Nie powoduje to chaosu, dodatkowego bezrobocia, rozpaczy zapracowanych klientów, którzy „tylko” w niedzielę mogą zrobić niezbędne zakupy, przedsiębiorcy nie grożą z tego powodu państwu.

Jak się okazuje, wprowadzenie takiego zakazu w Polsce spowodowałoby apokalipsę, gdyby wierzyć właścicielom supermarketów, środowiskom lewicowo-demoliberalnym oraz mainstreamowym „przekaziorom”. Nie tylko. Również publicyści określający się jako „prawicowi”, a nawet „narodowi” biją w postulat niedziel wolnych od handlu. Co ma wspólnego akceptacja wyzysku najbardziej bezbronnych pracowników oraz rozmywania świętości niedzieli z poglądami narodowymi, dalibóg nie wiem.

Zauważmy, w PRL – oprócz Święta 3 Maja i 11 Listopada – zniesiono wolne dni od pracy obowiązujące w niektóre święta kościelne.
Ostatnie zniesione święta (w 1960 r.) to Trzech Króli (6 stycznia) i Wniebowzięcie NMP (15 sierpnia). Natomiast niedziela stanowiła obowiązkowy dzień wolny od pracy, oczywiście poza zakładami pracującymi w ruchu ciągłym, służbami porządku publicznego itp. Za czasów gierkowskich zrobiono niechlubny „wyjątek” dla górników. Natomiast rządy demoliberalne praktycznie zniosły niedzielę dla pracowników handlu. Praktyka ta zaistniała pod naciskiem wielkich sieci handlowych, głównie zagranicznych, które pracowników zatrudniały na śmieciowych umowach i w czasie szalejącego bezrobocia dawały minimalne stawki godzinowe.

Rodzinne małe sklepy, aby choć częściowo sprostać konkurencji, też zaczęły handlować w niedzielę.
Odrębny problem stanowi praca niedzielna pracowników wielu firm, które zatrudniają minimum ludzi, obciążając ich ponad miarę. I by sprostać wymaganiom pracodawcy, muszą pracować w niedziele, często w domu. Ale ta sprawa nie stanowi przedmiotu niniejszych rozważań.

Umowa Solidarność-PiS

Zabiegając o głosy, PiS uzgodnił z NSZZ Solidarność („S”), że po zwycięskich wyborach przywróci wolne niedziele dla pracowników handlu. 3 czerwca 2016 r. organizatorzy akcji społecznej „Niedziela dla Rodziny” złożyli petycję skierowaną do prezydenta Andrzeja Dudy, na rzecz ograniczenia handlu w niedzielę. Petycję podpisało ponad 30 tys. osób. Akcję zainicjowała organizacja „Misja Gabriela” oraz Rada Sekcji Krajowej Pracowników Handlu NSZZ „Solidarność”. Aby projekt ustawy obywatelskiej mógł być rozpatrywany przez Sejm, wymagane jest co najmniej 100 tys. podpisów. „S” zebrała wielokrotnie więcej podpisów i skierowała projekt do Sejmu we wrześniu 2016 r. Po czym zapadło milczenie „oficjałów”. Dopiero pod koniec marca 2017 r. rząd zaakceptował projekt obywatelski.

W projekcie czytamy m.in.: „Kto dopuszcza się handlu oraz wykonywania innych czynności sprzedażowych w niedziele oraz Wigilię Bożego Narodzenia i Wielką Sobotę zakazanych w Ustawie podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwóch”. Projektodawcy przewidzieli szereg wyjątków, a to m.in. stacje benzynowe, apteki, piekarnie (do godz. 13.00), niewielkie kwiaciarnie, oraz „placówki prowadzące sprzedaż pamiątek, upominków i dewocjonaliów, w których sprzedaż tych produktów stanowi minimum 30 proc. miesięcznego obrotu sprzedaży”.

Autorzy uzasadniali zakaz następująco: „Niedziela dla katolików to dzień Pański, poświęcony przede wszystkim Bogu, ale też sobie i bliźnim”. Wprawdzie rząd dał pozytywną rekomendację, ale zgłosił do niego co najmniej kilkanaście uwag. Jak informował rzecznik rządu: „Rząd premier Szydło nie godzi się na to, aby karać chociażby więzieniem osoby, które będą ten zakaz naruszały”. Poinformował też o „zastrzeżeniach co do zakresu zakazu handlu”.

„Niech sobie będą”

Wprawdzie nie można zarzucić ekipie PiS-owskiej nagminnego łamania obietnic wyborczych (wręcz przeciwnie są one realizowane z nielicznymi wyjątkami z żelazną konsekwencją), ale tym razem rząd zmienił ustalenia przedwyborcze. Minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska tak zaprezentowała nowe stanowisko rządu: „…uważamy, że należałoby „etapować” wprowadzanie ograniczeń handlu w niedzielę. Od dawna mówił o tym wicepremier Mateusz Morawiecki, my też o tym mówiliśmy, że etapem rozsądnym, rozsądną propozycją są dwie niedziele w miesiącu, zachowując te pozostałe ograniczenia dotyczące handlu w dni wolne od pracy”. Zauważyła, że rząd nie może popędzać parlamentu w pracach. Podkreśliła też, iż obecnie przewodniczącym podkomisji rozpatrującej projekt jest Janusz Śniadek, b. przewodniczący „S”. Minister spotkała się nawet z Komisją Krajową „S”, podczas posiedzenia której Alfred Bujara zapytał ją kogo boi się rząd PiS, nie wprowadzając wolnych niedziel, na co Rafalska sprytnie odparła – „złych rozwiązań ustawowych”. W czerwcu br. przewidywała uchwalenie ustawy pod koniec roku z terminem wejścia w życie od 1.01.2018 r. (Obecnie termin ten jest już nieaktualny, ponieważ kolejną dyskusję odroczono.)

Ponieważ PiS ostatnio mówi dwugłosem, odnotować trzeba woltę wicepremiera Mateusza Morawieckiego: „Zakaz handlu w cztery niedziele w miesiącu byłby akceptowalny, rozumiem ten postulat, można się dogadać i jeśli o mnie chodzi, to można rozszerzyć na cztery niedziele. Ale kompromis to kompromis i nie będę załamywał rąk, jeśli będą to dwie niedziele w miesiącu”. PiS-owi świeczkę, Związkowi ogarek.
Rzecznik Pałacu Prezydenckiego Krzysztof Łapiński niewiele wniósł do dyskusji, mówiąc: „Ten spór jest sporem, który ma podłoże ekonomiczne, społeczne i także trochę ideologiczne”. Jak stwierdził, przez ostatnie 27 czy 28 lat właśnie handel w niedzielę służył temu, że wiele sieci handlowych miało dużo większe zyski, ale pracownicy za bardzo z tego nie korzystali. „Bo proszę zobaczyć jak rosły zyski sieci handlowych, tych szczególnie wielkich, jak rosły ich obroty, jak rosły ich zyski, a czy to się przekładało na wyższe zarobki pań przy kasach?” – pytał rzecznik. Podkreślił, że „ten problem trzeba rozwiązać … w tym kształcie, który proponuje teraz podkomisja, czy w jakimś innym”.

Europoseł Jarosław Kalinowski (PSL) określił kompromis jako pewne wyjście, choć „nie zadowoli żadnej ze stron”. Jak powiedział pos. Grzegorz Długi (Kukiz ’15) „kompromis zawsze jest zgniły … więc czasami trzeba mieć odwagę i spróbować kształtować postawy. (…) Jestem z tego pokolenia, że większość swojego życia przeżyłem, mając w niedziele wszystko zamknięte”. Dodał, że Klub Kukiz 15 jest pro-obywatelski i postuluje, aby obywatele zdecydowali: „Jeżeli większość chce wprowadzenia tych ograniczeń, to niech sobie będą” – przyzwolił Długi. Opiniami antypolskiej opozycji nie ma co się zajmować, bo z góry wiadomo – skrytykują wszystko, co zaproponuje lub uchwali PiS.

Po poprawkach projekt zakłada handel w drugą i czwartą niedzielę miesiąca oraz w dwie kolejne niedziele poprzedzające pierwszy dzień Bożego Narodzenia. Podkomisja poszerzyła także katalog placówek, które byłyby wyłączone z zakazu handlu w niedzielę. Zmieniła się też wysokość kary dla firm, które nie przestrzegałyby zakazu. Posłowie zaproponowali karę grzywny w wysokości od 1 tys. do 100 tys. zł.

Polska wielkim targowiskiem

Bardzo mocno zakaz handlu we wszystkie niedziele wsparł Kościół. „Żaden system wyzyskujący człowieka nie przyniesie prawdziwego sukcesu (…) Państwo powinno ją chronić prawem jak świętość. (…) Niedzielę należy zwrócić człowiekowi. (…) Sami do tego dopuściliśmy przez grzech zaniechania” – mówił arcybiskup Wiktor Skworc, apelując do uczestników Pielgrzymki Mężczyzn i Młodzieńców w Piekarach Śląskich, na którą przyjechał prezydent Andrzej Duda. Dodał też: „ Dziś Polska – kraj ochrzczonych – wygląda na mapie Europy jak wielkie targowisko. (…) Musimy się bronić przed bezmyślnym trwaniem w kieracie pracy i konsumpcji, z agresywną reklamą w tle”.

Nie tylko arcybp Skworc, ale Prezydium Konferencji Episkopatu Polski zabrało zdecydowany głos w tej sprawie: „wyrażamy nasz niepokój wobec losu obywatelskiej inicjatywy Związku Zawodowego „Solidarność”, która została poparta podpisami ponad 500 tys. obywateli naszego kraju. Tak Konferencja Episkopatu Polski, jak i biskupi poszczególnych diecezji wielokrotnie udzielali tej inicjatywie jednomyślnego poparcia w komunikatach i listach pasterskich, licząc na przywrócenie całemu społeczeństwu niedzieli jako dnia wypoczynku i czasu budowania więzi rodzinnych oraz umacniania relacji społecznych. Niestety, jak wynika z dotychczasowych prac nad ustawą, aktualnie proponowane rozwiązania odbiegają zasadniczo od proponowanego kształtu tej inicjatywy. Milczenie z naszej strony w tej kwestii byłoby zaniedbaniem naszego pasterskiego obowiązku stania na straży dobra wspólnego”.

Wyrażając się z uznaniem o roli „S” w obronie wolnych niedziel, Prezydium KEP podkreśla: „Wolna niedziela zawiera się w etosie „Solidarności”, z którego nie wolno korzystać wybiórczo, zwłaszcza tym, którzy się na nią programowo powoływali i powołują. W okresie przygotowań do obchodów 100-lecia odzyskania Niepodległości …nie można pominąć niedzieli jako budulca duchowej wspólnoty narodu. Ten społeczny wymiar „uwolnienia” niedzieli zawiera w sobie jedną z podstawowych prawd o naturze człowieka, który współistnieje z innymi tworząc z nimi wspólnotę, społeczność, naród. Chodzi również o uwolnienie człowieka, gdyż osoba, której odbiera się wolną niedzielę, jest kimś wykorzystywanym. Rzecz nie dotyczy jedynie osób pracujących w handlu – choć to ich los najbardziej leży nam na sercu. Wykorzystywani są również i ci, którym – oferując spędzanie jedynego wolnego dnia w handlowej galerii – zacieśnia się tym samym obszar budowania relacji z innymi do samej tylko konsumpcji, do zdobywania nowych towarów, mających rzekomo nieustannie poprawiać standard życia, co ostatecznie jest formą materializmu praktycznego”.

Końcowe słowa stanowiska KEP wyraźnie skierowane są do ekipy rządzącej: „Apelujemy więc do tych, którzy mają realny wpływ na kształt prawa w naszym państwie, aby mieli na względzie przede wszystkim dobro obywatela i dobro społeczeństwa, zagrożone – podobnie jak w innych państwach Europy – laicyzacją. Nie wolno zapominać własnych haseł i postulatów wysuwanych w drodze do osiągnięcia władzy, w tak ważnej społecznie kwestii. Nie wolno – nawet wobec lobbingu środowisk, dla których zysk stanowi większą wartość niż człowiek czy naród”. Nawiązując do setnej rocznicy odzyskania niepodległości, Episkopat wzywa: „Niech integralnym elementem tego święta całego narodu stanie się prawne i definitywne zabezpieczenie wolnej od pracy niedzieli, jako spoiwa umacniającego narodową wspólnotę”.

CDN
11 listopada 2017 r.
Zbigniew Lipiński

   za www.mysl-polska.pl

czytaj dalej

Ultimatum, czyli z ręką w nocniku

wiatrowycz 2.jpg
Wiceprezes IPN, prof. Krzysztof Szwagrzyk – który towarzyszył wicepremierowi Piotrowi Glińskiemu podczas jego wizyty na Ukrainie – ujawnił w wypowiedzi dla „Rzeczypospolitej”, że władze Ukrainy oczekują od Polski odbudowy nielegalnego pomnika UPA w Hruszowicach koło Przemyśla i ukarania winnych jego rozbiórki w kwietniu br. Sprawę tę Kijów postawił w formie ultymatywnej jako warunek zgody na wznowienie prac ekshumacyjno-poszukiwawczych na Wołyniu [1].

Dla strony ukraińskiej nie ma przy tym znaczenia, że nielegalny pomnik w Hruszowicach nie znajdował się na żadnej mogile i nie upamiętniał żadnych ofiar, ale terrorystów z UPA, którzy walczyli z powojenną Polską. Kijów kładzie na tej samej szali polskie ofiary ludobójstwa OUN-UPA oraz banderowców, którzy zarąbywali siekierami bezbronne polskie dzieci, kobiety i mężczyzn, a po wojnie walczyli z państwem polskim. Żądając upamiętnienia przez Polskę katów narodu polskiego, władze ukraińskie stawiają dalszy dialog polsko-ukraiński pod ścianą, ponieważ coś takiego jest dla społeczeństwa polskiego całkowicie nie do przyjęcia.

Takie ultimatum ze strony ukraińskiej obnażyło bankructwo polskiego strategicznego sojuszu z Ukrainą i bezkrytycznego wspierania pomajdanowej Ukrainy za wszelką cenę. Polska opinia publiczna, przekonywana od 2014 roku przez mainstream polityczno-medialny o konieczności wspierania Ukrainy, a także o tym, że stosunki polsko-ukraińskie są idealne pod każdym względem, nagle zobaczyła, że król jest nagi.

To zapewne wywołało reakcję ministra Witolda Waszczykowskiego, który oświadczył 2 listopada, że osoby znane na Ukrainie z gloryfikacji nacjonalizmu ukraińskiego oraz utrudniania polskich ekshumacji i upamiętnień zostaną objęte administracyjnym zakazem wjazdu do Polski [2]. Minister Waszczykowski zasugerował też, że może rekomendować prezydentowi Dudzie odwołanie grudniowej wizyty na Ukrainie. Łatwo się domyśleć, że do grona osób, które minister spraw zagranicznych miał na myśli, należy m.in. Wołodymyr Wiatrowycz (na zdjęciu) – przewodniczący Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej (UINP) – ponieważ to przede wszystkim on wraz ze Światosławem Szeremetą doprowadził do wstrzymania prac ekshumacyjno-poszukiwawczych na Wołyniu. 9 listopada „Dziennik Gazeta Prawna” poinformował, że MSZ pozbawił właśnie Wiatrowycza jako pierwszego prawa wjazdu do Polski [3].

Dlaczego jednak zaczęto od niego? Czy nie należało zacząć od byłego prezydenta Wiktora Juszczenki i obecnego prezydenta Petro Poroszenki? Przecież to oni odpowiadają w pierwszej kolejności za renesans banderowski na Ukrainie, który nastąpił w wyniku przewrotów politycznych z 2004 i 2014 roku. Ponadto prezydent Poroszenko odpowiada politycznie i prawnie za działania podległych mu urzędników, a więc także za blokowanie polskich ekshumacji i upamiętnień przez Wiatrowycza i Szeremetę.

Nieoczekiwanie również podsekretarz stanu w Ministerstwie Obrony Narodowej, Michał Dworczyk, zapowiedział odsłonięcie na Grobie Nieznanego Żołnierza w Warszawie tablic upamiętniających walki polskich samoobron i żołnierzy Wojska Polskiego z UPA w Hucie Stepańskiej, Wyrce, Przebrażu, Pańskiej Dolinie, Rybczy, Zasmykach, Jagodzinie-Rymaczach, Kupiczowie, Hanaczowie, Stanisłówce, Łukowcu Wiszniowskim, Łukowcu Żurawskim, Puzowie-Stężarzycach, Korytnicy, Biłce Królewskiej, Biłce Szlacheckiej, Narolu, Posadowie, Rzeczycy i Birczy. Inicjatorem takiego uhonorowania polskiej obrony przed UPA jest poseł Tomasz Rzymkowski. Nagle jego zabiegi uzyskały przychylność ministra Antoniego Macierewicza – dotychczas raczej wstrzemięźliwego wobec eksponowania polskich ofiar nacjonalizmu ukraińskiego i polskiej walki z UPA [4].

Niezwykle bezczelnie na zapowiedź odsłonięcia tych tablic zareagował przewodniczący UINP, negacjonista wołyński Wołodymyr Wiatrowycz. Pozwolił on sobie na stwierdzenie, że „teraz w Polsce na szczeblu państwowym upamiętniani są czekiści” [5].

Ta wypowiedź ostatecznie dyskwalifikuje Wiatrowycza jako partnera do jakichkolwiek rozmów i pokazuje, że ze stroną ukraińską w sprawach pamięci historycznej nie ma o czym rozmawiać. Obłędny kult UPA, który uczyniono na pomajdanowej Ukrainie podstawą tożsamości narodowo-państwowej, uniemożliwia dialog z tym państwem oraz wyklucza upamiętnienie polskich ofiar ludobójstwa dokonanego przez OUN-UPA na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej.

Musiał to w końcu zauważyć też prezes polskiego IPN Jarosław Szarek. Udzielił on prawicowym mediom jednoznacznej wypowiedzi, w której stwierdził, że IPN ma „fatalne relacje ze stroną ukraińską”, pomiędzy IPN i UINP ma miejsce „tak naprawdę zimna wojna”, a „bez gestu ze strony Ukrainy nie będzie przełomu w naszych relacjach”. Szef polskiego IPN nie pozostawił wątpliwości jak postrzega gloryfikację OUN i UPA: „Ukraina musi jedno wziąć pod uwagę, że taka droga gloryfikacji tych formacji jest całkowicie ahistoryczna. (…) UPA była zbrojną organizacją jednej z partii, nawet jednej z frakcji partyjnych” [6].

Jarosław Szarek skrytykował ponadto skandaliczną wypowiedź byłego prezydenta Wiktora Juszczenki, który postawił na jednej płaszczyźnie UPA i AK oraz Banderę i Piłsudskiego. W kontekście tej wypowiedzi prezes IPN zauważył, że kierowana przez niego instytucja wielokrotnie pokazywała dobrą wolę wobec strony ukraińskiej, ale „teraz wyczerpaliśmy chęć porozumienia. Nie widzę możliwości dalszej współpracy w jakimkolwiek celu, jeśli Ukraina nie pokaże swojej dobrej woli (…) i nie poda ręki z konkretną propozycją” [7].

Na koniec głos zabrał prezydent Andrzej Duda. „Oczekuję od pana prezydenta Petro Poroszenki i od jego współpracowników, od pana premiera Hrojsmana, że ludzie, którzy otwarcie głoszą poglądy nacjonalistyczne i antypolskie nie będą zajmowali ważnych miejsc w ukraińskiej polityce, ponieważ tacy ludzie nie budują relacji pomiędzy naszymi krajami, oni je burzą. Więc tacy ludzie w wielkiej polityce, w polityce, która ma międzynarodowe znaczenie, nie powinni mieć od strony ukraińskiej miejsca” – powiedział prezydent Duda 7 listopada wywiadzie dla TV Trwam i Radia Maryja [8].

Z czym mamy tutaj do czynienia? Czy rządząca prawica nagle przejrzała na oczy i zaczęła rewidować swą fatalną i w gruncie rzeczy antypolską politykę wobec Ukrainy? Myślę, że raczej bliskie prawdy będzie stwierdzenie, że obóz rządzący – bezkrytycznie wspierający Ukrainę politycznie i finansowo – znalazł się po prostu z ręką w nocniku. Za przyjmowanie masowej migracji ukraińskiej, za finansowanie ukraińskiego systemu emerytalnego, za objęcie imigrantów ukraińskich programem 500 plus i wiele innych dobrodziejstw, finansowanych przez polskiego podatnika, mamy z drugiej strony szalony kult OUN i UPA oraz groźne pohukiwania Wiatrowycza, Szeremety, Michalczyszyna, Tiahnyboka i innych epigonów Stepana Bandery. Trzeba więc ratować twarz przed polską opinią publiczną i z tego najprawdopodobniej wynikają ruchy podjęte przez ministrów Waszczykowskiego oraz Macierewicza.

Odpowiedzi na ukraińskie ultimatum ze strony ministrów Waszczykowskiego i Macierewicza nie można traktować jako zmianę dotychczasowej polityki PiS wobec Ukrainy. Gdyby rzeczywiście była to zmiana polityki, to pierwszym posunięciem ministra spraw zagranicznych powinno być odwołanie z Kijowa ambasadora Jana Piekły– chyba najbardziej radykalnego, a przynajmniej jednego z najbardziej radykalnych wyznawców prometeizmu i giedroycizmu, którego postawa symbolizuje właśnie dotychczasową uległą politykę polską wobec Ukrainy. Politykę sprowadzającą się, najogólniej rzecz biorąc, do chowania głowy w piasek w obliczu renesansu banderowskiego na Ukrainie. Następnym krokiem powinno być poparcie sprzeciwu Węgier i Rumunii wobec ukraińskiej ustawy językowej oraz stanowiska Węgier wobec zablokowania szczytu NATO-Ukraina.

Nic takiego nie nastąpiło. Mało tego. 8 listopada Sejm, głosami Zjednoczonej Prawicy, po raz kolejny odrzucił projekt ustawy o penalizacji banderyzmu na terytorium Polski [9]. Podważa to wiarygodność działań, czy raczej gestów, które miały miejsce ze strony ministrów Waszczykowskiego i Macierewicza.

Bo też te gesty nie były skierowane przeciw Ukrainie i tamtejszym środowiskom banderowskim, ale do polskiej opinii publicznej ze szczególnym uwzględnieniem elektoratu kresowego PiS. Nie mamy zatem do czynienia z rewizją szkodliwej polityki wobec Ukrainy, ale z próbą zachowania wiarygodności PiS wobec elektoratu kresowego. Z elektoratem tym, w większości prawicowym, obóz rządzący musi się bowiem liczyć.

W przeciwieństwie do obozu liberalnego, który żadnego elektoratu kresowego nie posiada i dlatego zareagował krytycznie, a miejscami z oburzeniem, na działania obu ministrów. Tak czy inaczej, postsolidarnościowe elity polityczne – zarówno będące obecnie u władzy, jak i znajdujące się teraz w opozycji – nie zmienią swojego zasadniczego stanowiska wobec pomajdanowej Ukrainy. To bowiem wymagałoby przebudowy całej konstrukcji politycznej, którą od 30 lat budowały te elity, sytuującej Polskę w roli głównego podwykonawcy polityki amerykańskiej w Europie Środkowej i na obszarze poradzieckim.

Bohdan Piętka

[1] Kijów żąda odbudowy nielegalnego „pomnika” ku czci UPA w Hruszowicach i ukarania „winnych”, www.kresy.pl, 27.10.2017.
[2] Waszczykowski: Ludzie, którzy ostentacyjnie zakładają mundury SS Galizien do Polski nie wjadą, www.kresy.pl, 2.11.2017.
[3] „Dziennik Gazeta Prawna”: szef ukraińskiego IPN nie wjedzie do Polski, www.wiadomosci.onet.pl, 9.11.2017.
[4] Nowe tablice na Grobie Nieznanego Żołnierza. „Zostaną umieszczone z inicjatywy szefa MON”, www.rmf24.pl, 8.11.2017.
[5] Prezes ukraińskiego IPN: nowe tablice na Grobie Nieznanego Żołnierza upamiętniają czekistów, www.wiadomosci.onet.pl, 9.11.2017.
[6] Prezes IPN bez złudzeń: Instytut ma fatalne relacje ze stroną ukraińską; to jest tak naprawdę zimna wojna, www.wpolityce.pl, 26.10.2017.
[7] Dr Szarek: Nie widzę możliwości dalszej współpracy z Ukrainą. Muszą wyciągnąć rękę, www.telewizjarepublika.pl, 26.10.2017.
[8] Prezydent Duda: Oczekuję do prezydenta Ukrainy, że ludzie o antypolskich poglądach nie będą w ukraińskiej polityce, www.magnapolonia.org, 7.11.2017.
[9] Rzymkowski: PiS po raz kolejny blokuje ustawę o penalizacji banderyzmu, www.dorzeczy.pl, 9.11.2017.

Myśl Polska, nr 47-48 (19-26.11.2017)

Dzial:

   za www.mysl-polska.pl

czytaj dalej

Szokujące doniesienia CIA na temat Stepana Bandery! Oto kim był NAPRAWDĘ!

CIA od jakiegoś czasu publikuje liczne dokumenty dotyczące wydarzeń z całego świata. Kilka tygodni temu pojawiły się zaskakujące informacje na temat największego terrorysty Osamy Bin Ladena. Teraz elektroniczna biblioteka CIA opublikowała prawie 300 stron dokumentów dotyczących lidera Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów […]    za wrealu24.pl

czytaj dalej

Na drodze do politycznej poprawności

Niejaki Bawer Aondo-Akaa uczestniczy w Marszu Niepodległości od kilku lat, ale jakimś dziwnym trafem zdjęcie tego czarnoskórego mieszkańca Krakowa nigdy nie zdobiło poświęconych tej manifestacji newsów zagranicznych mediów. Tym bardziej należy się zastanowić, dlaczego dopiero teraz polska prawica odkryła, iż demonstracja w Święto Niepodległości określana jest mianem „faszystowskiej” i zapewne się to nie zmieni, dopóki jej uczestnicy nie zaakceptują wszystkich dogmatów politycznej poprawności – bez względu na to, ile jeszcze razy wyrecytują słowa nieznanego im jeszcze przed kilkoma dniami Wincentego Lutosławskiego.

Wzmożenie w światowych mediach nie jest niczym nowym, natomiast dużo ciekawsza była percepcja Marszu Niepodległości w polskich mediach. Okazało się bowiem, że w pierwszym szeregu krytyków radykalnych nacjonalistów, którzy w tym roku sformowali Czarny Blok, ustawili się nie zawodowi „antyfaszyści”, lecz przedstawiciele podobno bliskiej narodowcom prawicy. Spora grupa prawicowych pismaków zdecydowała się więc wylać swoje żale w każdym możliwym miejscu, do dzisiaj tak zwana „gównoburza” przetacza się przez prawicowe „profile opinii” prowadzone najprawdopodobniej przez gimnazjalistów zatrzaśniętych w schowkach na szczotki, prezydent Andrzej Duda wykluczył ze wspólnoty narodowej (czy to już rasizm…?) osób niepodzielających jego wizji polskości, a media społecznościowe zalane są obrazkiem zawierającym cytat z Wincentego Lutosławskiego.

Pan Roman kontra Lutosławski

I właśnie kolportaż grafiki z Lutosławskim wydaje […]     źródło: www.autonom.pl

czytaj dalej