Kryzysu dyplomatycznego nie było

Kryzysu dyplomatycznego nie było
Za sprawą ustawy o IPN polscy antyfaszyści o mały włos nie znaleźli się w Warszawie w kuriozalnym położeniu: zmuszeni do obrony przed polskimi rasistami ambasady najbardziej rasistowskiego państwa świata; do obrony przed tymi, którym faszyzm w Polsce dopiero się marzy – ambasady państwa będącego wzorem i ideałem dla rasistowskiej, faszyzującej prawicy na całym świecie. Tej w Polsce też, tylko ta polska jeszcze nie wymyśliła, jak przezwyciężyć wewnętrzną sprzeczność między podziwem dla bezwstydu, z jakim Izrael stosuje przemoc wobec „niewłaściwej rasowo” ludności na kontrolowanym przez siebie terytorium, a własnym „tożsamościowym”, „organicznym” przywiązaniem do tropów antysemickich. Czy profesora Zybertowicza MaBeNa to nie…

   za: alexjones.pl

czytaj dalej

Łagowski: Patriotyzm uliczników

Łagowski: Patriotyzm uliczników
Chcielibyśmy, aby między słowami i rzeczami zachodziła dokładna odpowiedniość, ale z różnych powodów nie zawsze tak się dzieje. W rojowisku słów widzimy stały ruch dążący do tego, aby odpowiednie dać rzeczy słowo, ale widzimy też usiłowania, aby dać nieodpowiednie. Dobieranie słów wcale nie jest łatwe i najwięcej może nieporozumień powstaje wskutek umysłowej nieporadności. Goethe pisze gdzieś, że ludzie tak rozmaicie rozumieją słowa, że fakt, iż się czasem porozumiewają, należy zaliczyć do cudów natury. Rzecz, która wydaje się jednością, przez język bywa dzielona na dwoje, troje i więcej bytów rzeczywiście istniejących. Dam przykład z Cypriana Norwida. Rozróżnił on naród i społeczeństwo i pokazał, jak bardzo ta różnica, przynajmniej w zastosowaniu do Polski, jest ważna. „Naród polski – pisał – jako patriotyzm wielki jest, jako…

   za: alexjones.pl

czytaj dalej

17 lutego 1772: Tajna konwencja rosyjsko-pruska dotycząca rozbioru Rzeczypospolitej

Po wojnie siedmioletniej terytorium Rzeczypospolitej stanowiło łakomy kąsek dla trzech sąsiadujących z nią wielkich mocarstw, które kosztem Polski chciały regulować swoje wzajemne stosunki.

Austria starała się rozbić tzw. system północny opierający się na sojuszu Prus i Rosji poprzez przekupienie tych pierwszych terenami Prus Królewskich w zamian za zwrot Śląska. Mimo że Prusy nie okazały się tą propozycją zainteresowane, podobne pomysły miały się już niedługo urzeczywistnić, tym bardziej że w wyniku wojny rosyjsko-tureckiej cała Europa zaczęła poważnie obawiać się o dotychczasowy stan równowagi.

Jego bezpośrednim efektem był pruski plan uregulowania wschodniego sporu między Rosją a Austrią (uważającą Turcję za swoją strefę wpływów) kosztem Polski – zamiast terenów tureckich Rosja miała otrzymać ziemie na zachodzie, a dla zachowania równowagi także inni mieli skorzystać w ten sam sposób.

Rosja przed 1771 rokiem uważała Rzeczpospolitą za swój protektorat. Jednak trwająca już trzy lata konfederacja barska dowodziła niemożliwości zapanowania nad polską szlachtą siłami samej Rosji. Ostatecznie Rosjanie przystali na pruskie propozycje rozbioru Rzeczypospolitej. 17 lutego 1772 r. w Petersburgu podpisano tajną konwencję rosyjsko-pruską. W tym czasie jej obydwie strony traktowały jeszcze Austrię jako swojego wroga, deklarując wzajemną pomoc, gdyby Austria usiłowała zapobiec rozbiorowi Rzeczypospolitej.

źródło: Muzeum Historii Polski

na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska

W imię Przenajświętszej Trójcy Świętej,

Jej Cesarska Mość imperatorowa Wszech Rosji i Jego Królewska Mość król Prus, znajdując się w stanie najściślejszego związku wszystkich interesów swych monarchii, uznają się za zobowiązanych by zwrócić najpoważniejszą i baczną uwagę na teraźniejszy zbieg okoliczności – tak na całkowity zamęt, w jakim pogrążona jest Rzeczpospolita przez niezgodę pomiędzy możnymi i zepsucie ducha wszystkich jej obywateli, jak też na stan wojny z Portą Otomańską, w jaką zaangażowała się Jej Cesarska Mość na skutek obrotu spraw w Rzeczypospolitej, w której istotny udział bierze Jego Królewska Mość król Prus, stosownie do traktatów przymierza, zawartych przez te dwa dwory.

Ich Moście mając na uwadze, że żaden ze środków przedsięwziętych przez nie dla uspokojenia Polski nie przyniósł skutku, że wprost przeciwnie, jątrzenie ducha partii i fakcji przybiera tam każdego dnia na sile i że zakorzenia się tam tego rodzaju anarchia, tak że należy obawiać się by utrwalenie niepokojów i podziałów nie spowodowało całkowitego rozpadu tego państwa. Mając ponadto na uwadze, że w wyniku takiego obrotu rzeczy Jej Cesarsko-Królewska Mość wprowadziła już do Polski korpus swoich wojsk, i okupuje okręgi, do których rości swoje dawne prawa.

Ich Moście po dojrzałym namyśle nad bezpośrednimi związkami jakie zachodzą pomiędzy takim położeniem sąsiedniego kraju a ich własnymi monarchiami i bezpieczeństwem ich granic, uważają za niezbędne współdziałanie pomiędzy sobą dla podjęcia środków zabezpieczenia ich tytułów, praw i pretensji wobec Rzeczypospolitej Polskiej, w celu przyłączenia do swych państw niektórych okręgów tego królestwa, przedstawiając w ten sposób z jednej strony zabezpieczenie ich interesów, z drugiej strony by wywrzeć tym silniejsze wrażenie na niezgodnych umysłach Polaków, by przyspieszyć termin uspokojenia ich ojczyzny, by mieli na uwadze rzeczywiste zamiary ich sąsiadów.

W tym celu rzeczone Ich Moście wybrały i mianowały swoich pełnomocników: Jej Cesarska Mość imperatorowa Wszech Rosji hrabiego Nikitę Panina, rządcę Jego Cesarskiej Wysokości wielkiego księcia Rosji, rzeczywistego tajnego radcę Jej Cesarskiej Mości, senatora, szambelana, kawalera orderów oraz księcia Aleksandra Golicyna, jej wicekanclerza, rzeczywistego tajnego radcę, szambelana rzeczywistego, kawalera orderów Św. Aleksandra Newskiego, i polskiego Orła Białego. Jego Królewska Mość król Prus, Wiktora Fryderyka hrabiego de Solms, radcę prywatnego poselstwa, szambelana rzeczywistego i posła nadzwyczajnego i ministra pełnomocnego na dworze Jej Cesarskiej Mości, kawalera Orderu Św. Aleksandra Newskiego. Którzy to ministrowie pełnomocni, po okazaniu i wymianie pełnomocnictw w dobrej i należnej formie, uchwalili i zawarli następujące artykuły tajnej konwencji.

Artykuł I

Jej Cesarska Mość imperatorowa Wszech Rosji i Jego Królewska Mość król Prus zaręczają sobie w sposób najbardziej stanowczy pomoc wzajemną w realizacji planów wykorzystania obecnych okoliczności by rewindykować okręgi Polski, do których posiadają dawne prawa, jak również by wystarać się o jakąś z posiadłości Rzeczypospolitej, jako o ekwiwalent praw, pretensji i żądań wobec niej.

Mając to na uwadze i w konsekwencji porozumienia zawartego w tym celu, Jej Cesarska Mość imperatorowa Wszech Rosji, w czasie i w sposobie określonym przez artykuł następny wejdzie w posiadanie pozostałej części Inflant polskich, jak również części województwa połockiego, za Dźwiną, podobnie części województwa witebskiego, w ten sposób, że rzeka Dźwina stanie się naturalną granicą pomiędzy dwoma państwami, niedaleko od osobnej granicy pomiędzy województwami witebskim i połockim, i idąc tą granicą do miejsca, gdzie spotykają się granice trzech województw: połockiego, witebskiego i mińskiego, stąd granica pójdzie linią prostą od źródeł rzeki Drujec w stronę miejscowości Ordwa, a stąd zejdzie wzdłuż tej rzeki aż do jej ujścia do Dniepru, w ten sposób, że całe województwo mścisławskie po obu stronach Dniepru, i dwa skraje województwa mińskiego za nową granicą i od Dniepru należeć będą do Cesarstwa Rosyjskiego, a od ujścia Drujca Dniepr będzie nową granicą pomiędzy dwoma państwami, zachowując jednakże granice okręgu Kijowa, które są obecnie po drugiej stronie tej rzeki.

Jego Królewska Mość król Prus w czasie i w sposobie określonym przez artykuł następny wejdzie w posiadanie całego Pomorza Gdańskiego za wyjątkiem miasta Gdańsk z okręgiem, jak też okręgu w Wielkopolsce po drugiej stronie Noteci, płynąc tą rzeką od granicy z Nową Marchią, aż do Wisły niedaleko Fordonu i Solitz, w ten sposób, że Noteć stanie się granicą krajów Jego Królewskiej Mości króla Prus, i że ta rzeka przypadnie mu w całości. Jego Królewska Mość, nie chcąc podnosić pretensji do wielu innych okręgów Polski, graniczących ze Śląskiem i Prusami, odstępując od swych roszczeń do Gdańska i jego okręgu, weźmie w charakterze ekwiwalentu resztę Prus Królewskich, mianowicie województwo malborskie z Elblągiem, biskupstwem warmińskim i województwo chełmińskie, z tym, że Toruń pozostanie we władaniu Rzeczypospolitej.

Artykuł II

Dwie wysokie układające się strony, wprowadzą każda z osobna swoje wojska do Polski na początku wiosny i jako, że uzgodniły zajęcie w tym samym czasie miejsc i okręgów, które na podstawie niniejszej konwencji zamierzają przyłączyć do swoich państw, wybrały czerwiec bieżącego roku jako termin ich zajęcia. Obie strony nie dodadzą niczego więcej do swych planów i zamiarów. Lecz w czasie, gdy będzie miało miejsce to zajęcie, wspólnie wystąpią one do dworu wiedeńskiego, i zaproponują mu by zgodził się przystąpić do tego planu podziałowego, co oczywiście będzie mijało się z celem w przypadku, gdy wbrew wszelkim oczekiwaniom dwór ten nie zechce podać swej ręki.

Artykuł III

Dwie wysokie układające się strony, obiecują sobie także uroczyście wzajemnie gwarantować wszystkie wyżej wymienione posiadłości wszystkich ich krajów, w sposób, jaki zawarto w gwarancji generalnej, która zastrzeżona została w traktacie przymierza, zawartym pomiędzy tymi dwoma dworami.

Artykuł IV

Gdy będzie trzeba wejść w ostateczne układy z Rzecząpospolitą, w przedmiocie swych nabytków, Jej Cesarska Mość imperatorowa Wszech Rosji i Jego Królewska Mość król Prus zobowiążą się wydać swym rezydentom w Warszawie najbardziej szczegółowe instrukcje, by współdziałać we wspólnej harmonii i doskonałej zgodzie, by popierać wspólne interesy dwóch dworów przez najbardziej odpowiednie reprezentacje i wystąpienia najwłaściwsze do zakończenia powodzeniem tych negocjacji dla usatysfakcjonowania dwóch wysokich układających się stron.

Artykuł V

Niniejsza konwencja zostanie ratyfikowana, a protokoły ratyfikacji zostaną wymienione w ciągu sześciu tygodni lub raczej gdy będzie to możliwe. Na potwierdzenie tego niżej podpisani ministrowie przyłożyli swe pieczęcie na dwóch egzemplarzach. Działo się w Sankt Petersburgu, 15 stycznia 1772 roku,. (L. S.) hrabia Panin (L. S.) hrabia Solms (L. S) książę Golicyn

Artykuł odrębny bardziej tajny

Jej Cesarska Mość imperatorowa Wszech Rosji i Jego Królewska Mość król Prus, wyjaśniwszy sobie w artykule drugim dzisiaj zawartej i podpisanej tajnej konwencji, że plan podziałowy postanowiony pomiędzy nimi, nie dojdzie do skutku w przypadku, gdy dwór wiedeński, wbrew wszelkim oczekiwaniom nie zechce podać im swej ręki. Ich Moście zgodzili się by bardziej szczegółowo określić środki, jakie mają podjąć stosownie do wszystkich możliwych rozporządzeń, gdy dwór wiedeński mógłby mieć na uwadze jedno lub drugie z państw sprzymierzonych. Ich Moście nie mogąc nie dostrzegać zazdrości, z jaką ten dwór spogląda na sojusz i zażyłość dwóch monarchii i uczucie niechęci, jakiego już złożył dowody wobec dworu rosyjskiego przez stronniczość z jaką chce się wmieszać w rokowania pokojowe z Portą Ottomańską i odpowiedź niedaleką od groźby na poufne przedstawienie przez Jej Cesarską Mość imperatorową Wszech Rosji warunków, na jakich gotowa byłaby zawrzeć pokój;

Mając na uwadze, że w tym samym czasie rozkazy i położenie wojsk tego dworu utrzymane są w podobnym tonie a jego wystąpienia ujawniają dwuznaczne uczucia wobec cesarskiego dworu rosyjskiego, Ich Moście zaręczają sobie nawzajem i każde z osobna:

Jeżeli by dwór wiedeński przybliżył swoje wojska do Polski lub do ziem tureckich zajętych przez wojska Jej Cesarskiej Mości imperatorowej Wszech Rosji, i gdyby dwaj sojusznicy żywili usprawiedliwione podejrzenia, że ten ruch ma na celu wzniecenie wrogości wobec wojsk Jej Cesarskiej Mości imperatorowej Wszech Rosji, w takim razie Jej Cesarska Mość i Jego Królewska Mość wspólnie zakomunikują dworowi wiedeńskiemu, że jakakolwiek wrogość z jego strony wobec wojsk rosyjskich będzie poczytywana przez króla Prus jako agresja wobec niego samego, i że natychmiast wystąpi po stronie imperatorowej Wszech Rosji.

Lecz jeśliby wbrew tej deklaracji dwór wiedeński wprowadził swoje wojska do Polski lub na ziemie zajęte przez Jej Cesarską Mość imperatorową, w celu popełniania aktów wrogich wobec wojsk rosyjskich, w takim razie Jego Królewska Mość król Prus natychmiast gdy zostanie do tego wezwany zobowiązuje się w niniejszej konwencji sekretnej posłać do Polski korpus 20 000 swych wojsk na pomoc imperatorowej, by był użyty wraz z wojskami rosyjskimi w liczbie 50 000 żołnierzy w celu odparcia wszelkiego ataku ze strony Austriaków w tym królestwie i by w razie potrzeby przeprowadzić akcje dywersyjne na Węgrzech, w sposób jaki uzgodnią dwa mocarstwa, zważając jednak by ten korpus 20 000 żołnierzy nie był użyty poza Polską lub Węgrami.

W przypadku gdy korpus posiłkowy będzie niewystarczający dla odparcia ataku, Jego Królewska Mość król Prus, zobowiązuje się wydać deklarację, którą zgodnie z postanowieniami tego artykułu wystosuje do dworu wiedeńskiego i działać będzie ze wszystkich swoich sił, poprzez znaczną dywersję na terytoriach Jej Cesarsko-Królewskiej Mości, zaznaczając jednak, że pomoc pieniężna, jaką król Prus dostawał od imperatorowej Wszech Rosji przeznaczona zostanie na korpus posiłkowy w sile 20 000 żołnierzy, którzy połączą się z wojskami rosyjskimi. Król Prus będzie mógł zabrać ten korpus w przypadku, gdy znajdzie się w stanie wojny z Austrią, gdy większość jej sił skierowana będzie przeciwko niemu, o ile tylko nie zostanie użyty w całości przeciwko wojskom austriackim.

W podobny sposób imperatorowa Wszech Rosji zobowiązuje się i przyrzeka, że gdyby w wyniku obrotu teraźniejszych spraw w Polsce lub w Turcji, lub w nienawiści do traktatu przymierza zawartego pomiędzy dwoma sprzymierzonymi, dwór wiedeński zaatakował króla Prus, w takim przypadku imperatorowa Wszech Rosji na początku wyśle korpus 6 000 piechoty i 4 000 kozaków, by przyłączył się do wojsk pruskich, i że podwoi tę pomoc o ile tylko pozwolą jej własne sprawy, obiecując w tym samym czasie, że utrzyma swe wojska w Polsce w stanie pozwalającym na poskromienie konfederatów, by zająć dogodne pozycje do ataku na Austriaków lub by przeprowadzić dywersję na Węgrzech.

Jeśliby w tym czasie zawarła pokój z Turcją, imperatorowa Wszech Rosji pomoże królowi Prus wszystkimi swoimi siłami, ponad rzeczony korpus 20 000 żołnierzy, w szczególności w przeprowadzeniu dywersji na Węgrzech siłami 50 000 żołnierzy do czasu skłonienia dworu wiedeńskiego do podpisania pokoju. Strony obiecują sobie wyjaśnienie sposobu użycia korpusów posiłkowych w osobnej konwencji. Niniejszy bardziej tajny artykuł odrębny ma tę samą moc i znaczenie tak jak gdyby był zapisany słowo po słowie w tajnej konwencji zawartej dzisiaj przez dwa dwory i będzie ratyfikowany w tym samym czasie.

Działo się w Sankt Petersburgu 15 stycznia 1772, (L. S.) hrabia Panin (L. S.) hrabia Solms (L. S) książę Golicyn

Tekst udostępniony jest na licencji Creative Commons Attribution 2.5 / Wikisource/Maciej Szczepańczyk

Artykuł 17 lutego 1772: Tajna konwencja rosyjsko-pruska dotycząca rozbioru Rzeczypospolitej pochodzi z serwisu Niezłomni.com.

   za niezlomni.com

czytaj dalej

Prof. Norman Finkelstein: Niechęć wielu Żydów wobec Polski wynika z wyraźnego poczucia wyższości

Ortodoksyjni Żydzi / Shutterstock Amerykański historyk, prof. Norman Finkelstein nie zostawia suchej nitki na amerykańskich i izraelskich Żydach i ich reakcji na polską ustawę o IPN. Dostaje się także niektórym polskim intelektualistom. Zdaniem autora książki „Przedsiębiorstwo holokaust”, nie tylko w Stanach, ale też w Izraelu u wielu Żydów pojawia się taka niechęć, a niekiedy nienawiść wobec Polski czy Polaków. Choć Polska Czytaj całość    za www.klubinteligencjipolskiej.pl

czytaj dalej

Norman Finkelstein w wywiadzie dla polskiej gazety wyjaśnia przyczyny niechęci Żydów do Polaków: ,,To instynkt, odruch kulturowy”

Prof. Norman Finkelstein, którego sylwetkę prezentowaliśmy TUTAJ, udzielił wywiadu ,,Super Expressowi”. Mówi m.in. o postrzeganiu Polaków przez Żydów.

Twierdzi, że wizerunek Polaków w oczach Żydów, zaróno w Izraelu, jak i w USA, jest ,,kiepski”.

u wielu Żydów pojawia się taka niechęć, a niekiedy nawet nienawiść wobec Polski czy Polaków

– mówi, zaznaczając, że nasz naród nie jest wyjątkiem. Choć między Polakami a Niemcami jest zasadnicza różnica:

Nienawiść wobec Niemców jest „nienawiścią wobec równych sobie”. Niemcy uchodzą w oczach dużej części Żydów za przedstawicieli kultury, która intelektualnie im imponuje. Wielu Żydów, którzy wyjechali z Niemiec przed Holokaustem, miało do Niemiec sentyment.

Tymczasem Polska nie imponuje.

to niechęć wynikająca z wyraźnego poczucia wyższości. Polaków uważają za głupszych, niekulturalnych […] Niechęć do Polaków jest wśród Żydów instynktowna. . To taki odruch kulturowy. Niechęć do Niemców jest nabyta w wyniku Holokaustu, olbrzymiej zbrodni. To była niechęć bardziej „rozumowa” i logiczna, wcześniej był podziw.

– mówi. Sam nie jest zwolennikiem ustawy o IPN, twierdząc, że podobne regulacje odnoszą skutek przeciwny od zamierzonego. Dodaje jednak, że reakcja polityków w Izraelu to był ,,teatr”. Ich stanowisko było pragmatyczne, antysemityzm u innych im nie przeszkadza. To, co się liczy, to interes państwa Izrael.

Przecież politycy z Izraela spotykają się bez oporu z różnej maści antysemitami!

– podkreśla i podaje inny przykład: obarczanie Arabów odpowiedzialnością za Holokaust. Benjamin Netanjahu mówił, że to nie Hitler, ale mufti Jerozolimy wpadł na pomysł zagłady Żydów (więcej TUTAJ).

Dodatkowym argumentem pokazującym paradoks sytuacji jest fakt, że to Izrael ,, jest mistrzem świata w cenzurze i ograniczaniu dyskusji na tematy, które są dla tamtejszego rządu niewygodne”.

źródło: Super Express

Artykuł Norman Finkelstein w wywiadzie dla polskiej gazety wyjaśnia przyczyny niechęci Żydów do Polaków: ,,To instynkt, odruch kulturowy” pochodzi z serwisu Niezłomni.com.

   za niezlomni.com

czytaj dalej

Kneset, Tora, Ojciec Dyrektor, Fox News i sierżant Daniels czyli siła opowieści

Jakieś tornado polityczne i propagandowe rozpętało się wokół Polski, włącznie z wtargnięciami staruszków z domów opieki na teren polskich ambasad. Więc chciałoby się usłyszeć komentarz potężnych autorytetów na ten temat. Wg mojej aktualnej wiedzy, takim ostatnio najważniejszym autorytetem w sprawach stosunków polsko-żydowskich, polsko-izraelskich, Holocaustu i historii Polski jest starszy sierżant Jonathan Daniels. Niemal wszystko, co […]    źródło: www.bibula.com

czytaj dalej

Polska na tej wymianie straciła miliardy dolarów. Za bogate w węgiel tereny, dostała… pustynię. ,,Widok, jaki ukazał się jego oczom, najpierw wstrząsnął nim, przeraził go, by po chwili ogarnęła go wściekłość”

Powojenna korekta wschodnich granic kosztowała Polskę dziesiątki miliardów dolarów. Polska oddała bogate w węgiel „kolano Bugu”, w zamian otrzymała Bieszczady, a właściwie pustynię, którą pozostawił po sobie Wielki Brat.

Fotografia powyżej: TAKI KSIĘŻYCOWI KRAJOBRAZ POZOSTAWILI PO SOBIE ROSJANIE/ ARCH. RDLP W KROŚNIE

W aktualnym numerze „Ech Leśnych” Krzysztof Potaczała w „Dostaliśmy pustynię” przypomina historię zamiany tych terenów.

Gdy jesienią 1951 roku przymusowi przesiedleńcy zza Buga przybywali w Bieszczady, porażał ich widok wielkich połaci wyrąbanych lasów. Po co bez ładu i składu wyrżnięto setki tysięcy drzew, po których pozostały smętne metrowe kikuty?

15 lutego 1951 r. ZSRR i Polska podpisały umowę o wymianie obszarów przygranicznych. Związek Sowiecki przekazał nam część Bieszczadów i Pogórza Bieszczadzkiego, zabierając w zamian fragment Lubelszczyzny. 480 kilometrów kwadratowych za 480 kilometrów kwadratowych. Powierzchniowo nie było różnicy, jednak tylko pod tym względem nie różniły się oba te obszary. Kraj Rad zyskiwał tłuste, urodzajne czarnoziemy i bogate pokłady węgla kamiennego, „wspaniałomyślnie” oddając tereny roponośne w okolicach Ustrzyk Dolnych. W umowie nie wspomniano jednak, że obszary te były już mocno wyeksploatowane z ropy i gazu ziemnego, wydobywanych w Bieszczadach od stuleci. W dokumencie zapisano natomiast, że strony mogą zabrać ze sobą majątek ruchomy. Tyle że Sowieci, jak to u nich częste, odczytali ten punkt na swój sposób.

Po 1944 r. Ustrzyki, Czarna, Lutowiska, Krościenko i okolice znalazły się w granicach ZSRR. Przez prawie siedem lat Sowieci prowadzili w miejscowych lasach gospodarkę rabunkową, o czym dowodnie świadczą dane zachowane w archiwach lwowskich. Tylko w niecałym 1948 r. w rejonie ustrzyckim pozyskano 106,2 tys. m sześc. dłużycy oraz 7,7 tys. m sześc. drewna opałowego.

Na przełomie stycznia i lutego 1951 r. lokalne sowieckie władze poinformowały mieszkańców kilkudziesięciu miejscowości, że wkrótce zostaną przesiedleni na wschód Związku Radzieckiego. Dostali wytyczne, jak mają się przygotować do wyjazdu oraz polecenie, by w określonych dniach i godzinach stawiali się z siekierami i piłami w lesie.

Michał Iwanko ze Stebnika wspominał:

– Gdzie nadstawić ucha, zewsząd niósł się odgłos rąbanych drzew. Od świtu do nocy mężczyźni i kobiety pracowali siekierami, toporami, dwuosobowymi piłami ręcznymi. W krótkim czasie pobliskie lasy bardzo się przerzedziły.

– Cięcia trwały od późnej zimy aż do jesieni – opowiadał Jan Jaślar z Czarnej.

– Sam nie musiałem chodzić do lasu, bo pracowałem w kopalni ropy, ale wielu moich sąsiadów bladym świtem maszerowało ze sprzętem na najbliższe zalesione wzniesienia. Potem drewno było zwożone końmi w doliny, a stamtąd na specjalnie utworzone składy. Ale i tak mnóstwo buków, jesionów, jodeł, świerków nigdy nie wywleczono z lasów. Wiele z drzew było ciętych bez namysłu; wpadały w głębokie wąwozy, z których nikt nie umiał albo nie chciał ich wyciągnąć. I w tych jarach już zostały na zmarnowanie.

Zanim wywieziono na rozległe niziny ZSRR wszystkich mieszkańców przeznaczonego do wymiany obszaru Bieszczadów – od Chmiela i Dwerniczka po Ustrzyki Dolne, Krościenko i Ustianową – zdążono odprawić trudną do zliczenia ilość wagonów i ciężarówek załadowanych drewnem. Polska komisja przesiedleńcza, która „odbierała” od sowietów rejon ustrzycki, nie śmiała nawet cicho zaprotestować przeciwko rabunkowym cięciom lasów, tak samo jak przeciwko równie bezmyślnej gospodarce łowieckiej.

Termin oficjalnego przekazania Polsce przez ZSRR fragmentu Bieszczadów przekładano trzykrotnie. Nie znając konkretnego powodu opóźnienia, świadkowie wydarzeń ukuli powiedzenie, że zwłoka wynika z tego, iż „ruscy” musieli najpierw wyłapać wszystkie zające, w których mięsie wyjątkowo gustowali.

Pierwszy transport przesiedleńców ze wschodu, z Bełza, Uhnowa i Krystynopola wjechał na stację kolejową w Ustrzykach Dolnych 26 października 1951 r. Pewien kolejarz, przedwojenny mieszkaniec podustrzyckich Berehów Dolnych, opowiedział potem nastoletniemu synowi, że widok, jaki ukazał się jego oczom, najpierw wstrząsnął nim, przeraził go, by po chwili ogarnęła go wściekłość.

Wzgórza w położonych wzdłuż torów kolejowych wioskach były odarte z jeszcze niedawno rosnących tu lasów, a ziemia głęboko rozryta w czasie transportu drewna. Ale najsmutniejsze wrażenie robiły wysokie na metr kikuty pni. W pierwszej chwili można było odnieść wrażenie, że doszło tu do jakiegoś kataklizmu, przejścia niszczycielskiej wichury, tymczasem były to pozostałości po chaotycznych cięciach siekierami i piłami.

Czesław Kamiński, pierwszy po korekcie granicy leśniczy w Brzegach Dolnych (spolszczona nazwa Berehów Dolnych, obowiązująca od 1951 r.), sowietów odpowiedzialnych za te wydarzenia nazwał bez ogródek – barbarzyńcami. Skali wyrębów i zniszczeń nie mógł pojąć także Jan Kułacki, który jako jeden z pierwszych urzędników państwowych pojawił się w Ustrzykach, jeszcze przed oficjalnym przekazaniem terenów Polsce. – Przejmowaliśmy kopalnictwo, inne zakłady, budynki urzędowe, kolejowe, ale nasze oczy porażały gołe połacie po wyrębach. Wkrótce potem, już po wyjeździe sowietów, wypuszczałem się na długie spacery po okolicy. Próbowałem wypatrzeć ślady leśnych zwierząt, sarny czy jelenia, na próżno. Przecież nie dlatego, że nie miałem szczęścia – to nasi poprzednicy wystrzelali prawie całą zwierzynę. Innego wyjaśnienia nie znajduję.

Słowa te potwierdza Ryszard Buziewicz, przesiedleniec z Krystynopola. Był w grupie kilku osób, które z początkiem 1952 r. zakładały w Ustrzykach Dolnych pierwsze koło łowieckie. – Zanim mogliśmy wprowadzić jelenia na listę gatunków łownych, minęło dziesięć lat – opowiadał. – Podobnie źle przedstawiał się stan liczebny sarny i dzika. My, myśliwi, i nasi koledzy leśnicy latami odbudowywaliśmy zwierzostan i drzewostan, częściowo – jak to kiedyś było w zwyczaju – czynem społecznym. Bez tego nie udałoby się najpierw oczyścić, a potem zalesić wielu obszarów.

całość tekstu w kwartalniku Echa Leśne

Artykuł Polska na tej wymianie straciła miliardy dolarów. Za bogate w węgiel tereny, dostała… pustynię. ,,Widok, jaki ukazał się jego oczom, najpierw wstrząsnął nim, przeraził go, by po chwili ogarnęła go wściekłość” pochodzi z serwisu Niezłomni.com.

   za niezlomni.com

czytaj dalej

Izraelski dziennikarz, który pisuje też dla ,,GW”, przypomina: ,,Wśród największych morderców najnowszej historii byli Żydzi. Izraelscy uczniowie nie znają ich nazwisk”

Nie zapominajmy, że wśród największych morderców najnowszej historii byli Żydzi – takie słowa nie zostały napisane przez żadnego z polskich dziennikarzy, tylko opublikowane na łamach izraelskiego portalu, Ynet News. Autorem poruszającego tekstu jest Sever Plocker, publikujący również na łamach… Gazety Wyborczej.

Autor tych słów to Sever Plocker – publicysta i dziennikarz izraelski polskiego pochodzenia, wicenaczelny dziennika „Yediot Ahronot”, który w przeszłości przypominał ciemne karty w historii swojego narodu. Pisał, że Włodzimierz Lenin powołał do życia policję polityczną – Czeka, która zmieniała nazwy – GPU, NKWD aż do KGB. To w jej szeregach służyło wielu zbrodniarzy żydowskiego pochodzenia.

Przypomina, że działalność zbrodniczej organizacji kosztowała przynajmniej 20 mln ludzi, w tym ofiar przymusowej kolektywizacji, głodu, czystek, egzekucji czy gułagów.

Opisuje, jak eliminowano całe klasy społeczeństwa: kułaków, burżuazję, artystów i wszystkich tych, którzy stali na drodze nieubłaganego ,,postępu”. Podkreśla, że wszystkie te okropne czyny nie miałyby miejsca, gdyby nie przesłuchujący, donosiciele, przeprowadzający egzekucje, strażnicy, sędziowie czy w końcu lewicowi ,,wrażliwcy” na Zachodzie, ślepi na bestialstwo rozgrywające się w Sowietach. Plocker przypomina, że lewica została oszukana i wystawiła zbrodniarzom ,,certyfikat koszerności”.

[caption id="attachment_47216" align="alignright" width="275"] Gienrich Jagoda[/caption]

Zwraca uwagę, że Rosjanie nie chcą wracać do swojej przeszłości, ale podobnie dzieje się z młodymi Izraelczykami. Przykłady? Uczniowie, którzy kończą szkołę średnią, nigdy nie słyszeli o Gienrichu Jagodzie (pochodził z żydowskiej rodziny rzemieślniczej), który był ,,największym żydowskim mordercą w historii 20 wieku”. Wykonując rozkazy Stalina odpowiada za śmierć 10 mln ludzi.

Jego żydowscy podopieczni założyli i prowadzili system gułagów

– dodaje dziennikarz. Jagoda został rozstrzelany 15 marca 1938 roku, pochowany anonimowo i zastąpiony przez Nikołaja Jeżowa – ,,krwawego karła”

– On sam nie był Żydem, ale miał błogosławieństwo żony-Żydówki

– przypomina Plocker. Przywołuje też dane żydowskiego historyka Sebaga Montefiore, który pisał, że Stalin, podczas szczytowego okresu ludobójstwa, był otoczony przez piękne żydowskie kobiety. Do tego dochodzi Łazar Kaganowicz, którego zbrodnie dziennikarz porównuje do Mao w komunistycznych Chinach.

Wielu Żydów sprzedało swoje dusze demonowi komunistycznej rewolucji i będą mieli krew na rękach po wieczne czasy

– pisze, podając kolejny przykład: Leonid Rajchman, którego określa jako wyjątkowo okrutnego sadystę.

Zdradza ponurą statystykę: zgodnie z danymi 38,5 procent tych, którzy sprawowali wysokie stanowiska w sowieckim aparacie bezpieczeństwa, miało żydowskie pochodzenie.

– Okazuje się, że również Żydzi, uwiedzeni przez mesjańską ideologię, mogą stać się wielkimi zbrodniarzami, jednymi z największych w historii

– podsumowuje.

Dziennikarz stwierdza, że obecnie pochodzenie zbrodniarzy ukrywa się pod takimi sformułowaniami jak staliniści czy ludzie sowieccy. Dlatego łatwo to ignorować.

– Ale nie zapomnijmy o nich

– apeluje.

źródło: Ynetnews.com

Artykuł Izraelski dziennikarz, który pisuje też dla ,,GW”, przypomina: ,,Wśród największych morderców najnowszej historii byli Żydzi. Izraelscy uczniowie nie znają ich nazwisk” pochodzi z serwisu Niezłomni.com.

   za niezlomni.com

czytaj dalej

Polscy internauci wzięli sprawy w swoje ręce. To nagranie pokaże światu prawdę o II wojnie światowej. Czy również on zostanie nazwany kłamcą? [WIDEO]

Polscy internauci wzięli sprawy w swoje ręce. Mówią stop zakłamywaniu historii. W sieci dużą popularnością cieszy się akcja German Death Camps. W jej ramach powstaje film dokumentalny, który zawiera takie wypowiedzi jak ta poniżej.

Oto poruszająca wypowiedź więźnia niemieckich obozów koncentracyjnych i żołnierza Związku Jaszczurczego Leszka Zabłockiego nt. „polskich obozów śmierci”. Przeżył wiele: konspiracja ZJ, Pawiak, niemieckie obozy…. Teraz mówi, jak zniekształca się prawdę historyczną, ukrywając rzeczywistych sprawców. Pan Zabłocki i inni więźniowie nie jest politykiem, nie można oskarżyć go o wybielanie historii dla osiągnięcia politycznych celów…

W innej relacji Zabłocki wspominał:

Wskutek złego traktowania nas, złego odżywiania, mnóstwo ludzi umierało. Zwłoki były palone w krematorium, ale przedtem dokładnie oglądane, sprawdzane. Wyciągano złote zęby, szukano jakichś kosztowności nie tylko w jamie ustnej, ale i we wszystkich zakamarkach ciała. Bywało, że w popiele ze spalonych ciał, który służył jako nawóz do obozowego ogrodu, znajdowano złote zęby.

Tu relacja innego więźnia, który mówi o szokującej praktyce:

https://www.youtube.com/watch?time_continue=78&v=bHBc8J7uvF8

Nie sposób zapomnieć wielu innych drastycznych sytuacji, na przykład tak zwanej selekcji. Przeprowadzano ją co pewien czas w komandzie, w którym pracowałem. Rano, zanim wyruszyliśmy do pracy, zjawiał się esesman, lekarz obozowy oraz kapo i każdego więźnia oglądano, czy nadaje się do roboty, czy nie. Jeśli był cherlawy, słaby, zapisywano jego numer i wywożono do komór gazowych. Ja miałem wówczas 19 lat i jak każdy robiłem z siebie takiego silnego, żeby mnie, broń Boże, nie zlikwidowano. Selekcja to też jest coś, co odbywało się chyba tylko w obozach niemieckich

– dodawał Zabłocki [Nie sposób zapomnieć, [w:] Podkowiański Magazyn Kulturalny, nr 64/2010]

Z niecierpliwością czekamy na cały film dokumentalny i liczymy, że dzięki wysiłkowi internautów będzie popularny na całym świecie.

Artykuł Polscy internauci wzięli sprawy w swoje ręce. To nagranie pokaże światu prawdę o II wojnie światowej. Czy również on zostanie nazwany kłamcą? [WIDEO] pochodzi z serwisu Niezłomni.com.

   za niezlomni.com

czytaj dalej

Niemcy. Transformacja energetyczna to studnia bez dna, czyli o nadmiarze ambicji w stosunku do możliwości

Niemcy. Transformacja energetyczna to studnia bez dna, czyli o nadmiarze ambicji w stosunku do możliwości
Na portalu biznesalert.pl ukazał się artykuł Teresy Wójcik pt.: „Zadyszka Energiewende. Będzie korekta?” Autorka zastanawia się nad dalszym scenariuszem dla niemieckiej transformacji energetycznej, która rozminęła się znacząco ze swoimi pierwotnymi założeniami. Sytuację komplikuje fakt, że niemieccy politycy po zeszłorocznych wyborach do Bundestagu wciąż nie mogą dogadać się w sprawie powołania koalicyjnego rządu. Kością niezgody między CDU/CSU a SPD jest między innymi polityka klimatyczno-energetyczna Niemiec, której koszty obciążają niemieckich konsumentów.Teresa Wójcik w swoim artykule na samym wstępie przywołuje znamienną sytuację z początku ubiegłego roku, kiedy to niemal nastąpiło załamanie niemieckiego systemu energetycznego wskutek niedoboru energii z wiatru i fotowoltaiki. Zachmurzone niebo…

   za: alexjones.pl

czytaj dalej

Parapsychologia na służbie KGB

Parapsychologia na służbie KGB
15 grudnia 1989 roku w Sztabie Generalnym Sił Zbrojnych ZSRR utworzono tajne Ekspercko-Analityczne Biuro ds. niezwykłych zdolności ludzkich i specjalnych rodzajów broni, zaszyfrowane jako „jednostka wojskowa nr 10003”. Sputnik porozmawiał z szefem tajnej administracji, doktorem nauk technicznych i filozoficznych, generałem-porucznikiem Aleksiejem Sawinem. Jednostka wojskowa 10003 powstała w grudniu 1989 roku. Proszę wyjaśnić, jakie były jej cele? W końcu to był czas, kiedy nic nie było jasnym… — Wywiad KGB był dobrze poinformowany o pracy w sferze psychiki, którą przeprowadzano za granicą, szczególnie wśród Amerykanów. KGB zaapelowało do Ministerstwa Obrony, głównie do szefa Sztabu Generalnego, żeby przyjrzeć się dokładnie temu zjawisku. Szef sztabu…

   za: alexjones.pl

czytaj dalej

Polska przed apokaliptyczną bitwą

Moją wyobraźnię rozwijają wydarzenia, które są metaforą sytuacji politycznej i czegoś szerzej. Dzisiejsza środa jest taką metaforą, bo to jednego dnia Popielec i Walentynki. Obecna debata polityczna w Polsce to taka wojna postu z karnawałem. Polska postu jest wiecznie umęczona, krzywdzona, zakompleksiona i niesprawiedliwie oceniana. Polska karnawału chce przejąć co się da z zewnątrz, żeby jak najbardziej upodobnić się do świata z którego nastąpiła inwazja walentynek i uważa, że tradycyjna polskość jest zbędnym balastem przez co pokazuje, że jest nie mniej zakompleksiona niż Polska postu, […]    źródło: konserwatyzm.pl

czytaj dalej