Demokraci chcą osłabić białych konserwatystów?

Jedna z najbardziej znanych amerykańskich konserwatywnych komentatorek, Laura Ingraham uważa, że Partia Demokratyczna nie poparła projektu budowy muru na granicy z Meksykiem i nie sprzeciwia się napływowi do Stanów Zjednoczonych nielegalnych imigrantów, ponieważ chce doprowadzić do zmian demograficznych mających osłabić wpływy białych i konserwatywnych wyborców tamtejszej Partii Republikańskiej.

Konserwatywna komentatorka gościła w zeszłym tygodniu w wieczornym programie prawicowej stacji Fox News, w którym została zapytana o podejście Partii Demokratycznej do kwestii budowy muru na granicy z Meksykiem i polityki eliminacji nielegalnej imigracji. Według Ingraham stanowisko Demokratów nie jest przypadkowe, a ich głównym celem jest zastąpienie obecnego społeczeństwa Stanów Zjednoczonych na nowy elektorat.

Taka zmiana byłaby pożądana zwłaszcza w kilku stanach Ameryki, gdzie wciąż dominują Republikanie. Zmiana etniczna polegałaby natomiast na osłabieniu wpływów białego, konserwatywnego elektoratu Partii Republikańskiej, który zostałby wówczas zastąpiony przez osoby niekoniecznie utożsamiające się z drugą poprawką do amerykańskiej konstytucji (gwarantuje ona obywatelom prawo do posiadania i noszenia przy sobie broni) oraz bardziej podatny na postulaty zwiększenia roli rządu w gospodarce i życiu obywateli.

Jednocześnie Ingraham zauważa, iż wśród Republikanów również istnieje duża grupa polityków przeciwnych zabezpieczeniu granicy, ponieważ są oni zainteresowani pozyskiwaniem taniej siły roboczej, stąd razem z Demokratami sprzeciwiają się polityce Trumpa zmierzającej do realizacji programu […]     źródło: www.autonom.pl

czytaj dalej

Niemcy zapłacą imigrantom za opuszczenie kraju

Polityka „otwartych drzwi” powoli się kończy, a Niemcy zapłacą słony rachunek za działania kanclerz Angeli Merkel. Od ponad dwóch lat niemieckie społeczeństwo ponosi koszty pobytu „uchodźców”, najczęściej nie mających szans na rynku pracy naszych zachodnich sąsiadów, natomiast teraz zapłaci jeszcze za ich wyjazd z kraju. Władze oferują bowiem imigrantom pieniądze za dobrowolny powrót do ich krajów zamieszkania.

Federalny minister spraw wewnętrznych Thomas de Maiziere w rozmowie z dziennikiem „Bild” zapowiedział, iż zgodnie z założeniami nowego rządowego programu, imigranci z negatywnie rozpatrzonymi wnioskami o azyl otrzymają specjalne wypłaty, jeśli do końca lutego przyszłego roku zdecydują się na dobrowolny powrót do kraju swojego pochodzenia. Rodzina z dzieckiem otrzyma tym samym kwotę w wysokości sześciu tysięcy złotych, czyli blisko dwukrotnie więcej niż ma to miejsce obecnie.

Niemiecki rząd wychodzi z założenia, iż dobrowolne wyjazdy oznaczają mniejsze koszty od przymusowego wyrzucenia z kraju osób, nie mogących otrzymać w nim azylu z powodu niespełnienia wymaganych kryteriów. Szacuje się, że w Niemczech przebywa obecnie 115 tysięcy przybyszów spoza Europy, którzy powinni opuścić niemieckie terytorium z powodu nieprzyznania im pozwolenia na pobyt, przy czym 80 tysięcy z nich toleruje się z powodów politycznych lub osobistych, ale z kolei 35 tysięcy powinno jak najszybciej opuścić Niemcy.

Wspomniane świadczenia będą wypłacane […]     źródło: www.autonom.pl

czytaj dalej

Juncker w rozmowie z niemieckimi mediami zdradził, jaka będzie polityka UE w najbliższych latach. ,,Musimy to zrobić, bo będziemy straceni”

Mimo narastających problemów w takich krajach jak Francja czy Belgia ze społecznościami imigrantów, Bruksela nie zamierza korygować polityki imigracyjnej. Wręcz przeciwnie: zamierza otworzyć drzwi dla legalnej imigracji z Afryki.

Szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker powiedział niemieckiemu Deutsche Welle, że ,,jeśli nie zaoferujemy legalnych sposobów imigracji do Europy, będziemy straceni”.

– Jeśli ci, którzy przybywają, a są to zazwyczaj biedni i potrzebujących, nie będą w stanie dostać się do Europy legalnie, będą to robić nielegalnie

– mówi. Twierdzi, że Europa potrzebuje imigracji w nadchodzących dekadach, stąd wniosek  o otworzenia drzwi szeroko dla imigracji.

– Musimy zapewnić tym, którzy chcą i mogą przyjechać, legalne ścieżki imigracji do Europy

– zapowiada.

Tak więc ,,otwarte granice” pozostaną doktryną UE, mimo sprzeciwu wielu mieszkańców Starego Kontynentu. Juncker uważa, że ,,masowa imigracja to wielkie wyzwanie naszych czasów”. Jego zdaniem strach przesłania rozsądek i ma nadzieję, że kraje członkowskie podążą ,,ścieżką mądrej polityki”. Jednocześnie wskazuje na Afrykę, twierdząc, że to była i jest częścią naszej historii.

– Niektórzy Europejczycy tego tak nie widzą

– przyznaje, atakując ,,niebezpiecznych populistów”, którzy próbują zablokować imigrację spoza Europy. Ich propozycje nazywa szkodliwymi.

źródło: Deutsche Welle

Artykuł Juncker w rozmowie z niemieckimi mediami zdradził, jaka będzie polityka UE w najbliższych latach. ,,Musimy to zrobić, bo będziemy straceni” pochodzi z serwisu Niezłomni.com.

   źródło: niezlomni.com

czytaj dalej

Imigranci wjeżdżają, Niemcy wyjeżdżają

Coraz więcej Niemców opuszcza okolice, w których mieszkali przez całe życie, a inni wyjeżdżają z ojczyzny na dobre, ponieważ masowa imigracja zmienia nie do poznania znaczne części kraju.    za euroislam.pl

czytaj dalej

Greccy kibice rozgonili publiczne modły muzułmanów (+WIDEO)

Kibice greckiego PAOK-u Saloniki przebywając na meczu w Atenach nie odnieśli się pochlebnie do muzułmańskich modłów, które na ulicach tego miasta urządzili Pakistańczycy, chcący tym samym uczcić urodziny Mahometa. Imigranci zostali przegonieni przez fanów PAOK-u, zaś osoby nie uprawiające na co dzień biegania na czas musiały przyjąć kilka mocnych argumentów przeciwko swojej obecności w Helladzie.

Fani PAOK-u Saloniki należą do absolutnej czołówki greckiego ruchu kibicowskiego, dlatego ich wyjazd na mecz z Panionosem w Atenach wzbudził jak zawsze duże zainteresowanie w szeregach fanów tego klubu. Dość szybko okazało się, iż mecz rozgrywek Superleague Greece nie będzie jedyną atrakcją, która czeka na piłkarskich fanów z Salonik. Dodatkowym punktem programu okazały się bowiem odwiedziny na modłach zorganizowanych przez Pakistańczyków.

Imigranci chcieli bowiem uczcić urodziny Mahometa, co czynili na ulicach Aten, a to wyraźnie nie spodobało się zwolennikom PAOK-u. Dość szybko zdecydowali się więc oni wkroczyć do akcji i przepędzili zgromadzonych wyznawców islamu, zaś większość z nich uciekła z miejsca tych wydarzeń. Najmniej szczęścia miały osoby nie przesadzające z trenowaniem sprintu, ponieważ to one musiały zapoznać się z najmocniejszymi rodzajami argumentów, jakimi dysponowali tego dnia kibice PAOK-u.

Choć na miejscu dość szybko pojawiła się grecka policja, nie odnotowano żadnego przypadku aresztowania z powodu ulicznej […]     źródło: www.autonom.pl

czytaj dalej

Imigranci zdemolowali centrum Brukseli

Dwa tygodnie po zamieszkach w centrum Brukseli, kiedy kolejne pokolenie imigrantów z Maroka świętowało awans swojej piłkarskiej reprezentacji na Mistrzostwa Świata w Rosji, po raz kolejny w belgijskiej stolicy doszło do rozruchów z udziałem przybyszy spoza Europy. Tym razem za demolowanie sklepów i niszczenie zaparkowanych samochodów mają odpowiadać głównie młode osoby przybyłe do Belgii z terytorium Libii.

Wczoraj w Brukseli zorganizowano demonstrację przeciwko procederowi sprzedawania niewolników w Libii, po tym jak amerykańska telewizja CNN pokazała w ubiegłym tygodniu materiał filmowy z targu odbywającego się na terytorium Libii, gdzie tamtejsi mieszkańcy oraz czarni Afrykanie są zmuszani głównie do ciężkiej i wielogodzinnej pracy fizycznej. Manifestacja przebiegała początkowo spokojnie, ale ostatecznie duża część jej uczestników postanowiła zaatakować znajdujących się na miejscu policjantów.

Ostatecznie zamieszki przerodziły się w regularną bitwę z funkcjonariuszami, której towarzyszyło plądrowanie sklepów i niszczenie samochodów. Ostatecznie zatrzymanych zostało 71 uczestników zajść, jedenaście osób zostało aresztowanych administracyjnie, zaś pięciu postawiono zarzuty o charakterze kryminalnym. Wśród uczestników zajść mieli dominować właśnie imigranci przybyli do Belgii z Libii, a zdecydowana większość z nich miała mieć około osiemnastu lat.

Szef belgijskiego resortu spraw wewnętrznych Jan Jambon skrytykował zachowanie demonstrantów, chwaląc przy tym akcję brukselskiej policji, która musiała jednak wezwać posiłki spoza miasta. Belgijscy politycy […]     źródło: www.autonom.pl

czytaj dalej

Czy to czeka dzisiejszą Europę? Słowa Arystotelesa brzmią dziś jak złowroga wróżba dla wielokulturowej Europy

Prof. Piotr Jaroszyński przypomniał, do czego może doprowadzić niekontrolowana migracja. Wiedzieli o tym już starożytni Grecy.

W ,,Polityce” Arystoteles pisał:

Jeżeli bowiem w skład takiej masy wchodzą grupy zbyt różnorodne, to ciągle istnieje niebezpieczeństwo przewrotów. Swoistym przykładem takiej niebezpiecznej różnorodności jest napływ imigrantów (…). Obywatele Antissy, którzy przyjęli wygnańców z Chios byli zmuszeni wyrzucić ich z bronią w ręku. Przeciwnie zaś mieszkańcy miasta Zankle, którzy przyjęli Samijczyków, sami zostali przez nich wypędzeni. Mieszkańcy Apollonii nad Morzem Czarnym po sprowadzeniu nowych osadników wzniecili powstanie, a tak samo doszło do zaburzeń i walki w Syrakuzach, gdy po obaleniu tyranii nadano obywatelstwo obcym i najemnikom. Mieszkańcy Amfipolis, którzy przyjęli osadników z Chalkis, zostali przez nich po największej części wyrzuceni

https://www.youtube.com/watch?time_continue=1&v=VLi53Z-_-DU

Artykuł Czy to czeka dzisiejszą Europę? Słowa Arystotelesa brzmią dziś jak złowroga wróżba dla wielokulturowej Europy pochodzi z serwisu Niezłomni.com.

   źródło: niezlomni.com

czytaj dalej

Ukraińcy nie chcą już pracować za najniższe stawki

Napływ imigrantów zza naszej wschodniej granicy zdaniem ekonomistów oraz rządu ma być receptą na brak rąk do pracy, ale zdaniem wielu ekspertów tak naprawdę przyczynił się do tego, iż pensje Polaków nie rosną tak szybko jak powinny. Okazuje się  jednak, że Ukraińcy nie chcą już pracować za najniższe stawki na rynku pracy, zaś co piąty z nich chce zarabiać już na starcie blisko pięć tysięcy złotych na rękę.

Agencja Upper Job postanowiła przeprowadzić sondaż wśród ukraińskich imigrantów, którzy już znajdują się na terytorium naszego kraju. Z badania wynika, że blisko 56 proc. ankietowanych oczekuje wynagrodzenia w przedziale od trzech do pięciu tysięcy złotych na rękę, 23 proc. zaakceptowałoby pensję poniżej trzech tysięcy złotych, natomiast blisko 19 proc. już na początku swojej pracy chciałoby otrzymywać powyżej pięciu tysięcy.

Przedstawiciele agencji zatrudnienia, komentując wyniki sondy dla portalu Forsal.pl, zauważają, iż oczekiwania płacowe Ukraińców są wygórowane jeśli weźmie się pod uwagę średnie wynagrodzenie krajowe, które oscyluje wokół trzech tysięcy złotych otrzymywanych na rękę. Specjaliści zauważają przy tym, że imigranci ze Wschodu przyjeżdżają do naszego kraju głównie w celach zarobkowych, dlatego najprawdopodobniej są gotowi pracować więcej niż 40 godzin tygodniowo.

Szefowa Upper Job Iwona Załuska uważa natomiast, że oczekiwania Ukraińców są związane z faktem, […]     źródło: www.autonom.pl

czytaj dalej

Władze przyjmują coraz większą liczbę imigrantów

Najnowsze dane jasno pokazują, iż Polska powoli staje się liderem pod względem liczby wydanych pozwoleń na pracę cudzoziemcom spoza Unii Europejskiej. Tym samym nasz kraj jest na pierwszym miejscu jeśli chodzi o kraje unijne przyznające najwięcej pierwszych dokumentów pobytowych dla obywateli państw pozaunijnych, a także plasuje się na drugiej pozycji wśród państw z największą bezwzględną liczbą zezwoleń wydanych cudzoziemcom.

Europejski Urząd Statystyczny w swoim najnowszym zestawieniu brał pod uwagę cudzoziemców mających obywatelstwo państw nienależących do Unii Europejskiej, którzy otrzymali zezwolenia pobytowe (w tym również wizy długoterminowe) wydane po raz pierwszy na unijnym terytorium. Według danych Urzędu, Polska plasuje się więc na pierwszym miejscu pod względem liczby dokumentów wydanych obcokrajowcom z powodu chęci podjęcia pracy, a także na drugim jeśli chodzi o ogólną liczbę zezwoleń pobytowych.

Tym samym w roku 2016 do Polski przybyło blisko 494 tys. takich dokumentów, tym samym zagospodarowując aż 58 proc. wszystkich zezwoleń związanych z pracą w UE. Blisko 513 tys. zezwoleń na pracę trafiło więc do obywateli Ukrainy, 28 tys. do Białorusinów, natomiast 8 tys. do osób legitymujących się paszportem Republiki Mołdawii. Ogółem najwięcej zezwoleń pobytowych w liczbach bezwzględnych wydała Wielka Brytania, bo osiedliło się w niej 866 tys. imigrantów.

Z danych Urzędu wynika ponadto, że […]     źródło: www.autonom.pl

czytaj dalej

Na drodze do politycznej poprawności

Niejaki Bawer Aondo-Akaa uczestniczy w Marszu Niepodległości od kilku lat, ale jakimś dziwnym trafem zdjęcie tego czarnoskórego mieszkańca Krakowa nigdy nie zdobiło poświęconych tej manifestacji newsów zagranicznych mediów. Tym bardziej należy się zastanowić, dlaczego dopiero teraz polska prawica odkryła, iż demonstracja w Święto Niepodległości określana jest mianem „faszystowskiej” i zapewne się to nie zmieni, dopóki jej uczestnicy nie zaakceptują wszystkich dogmatów politycznej poprawności – bez względu na to, ile jeszcze razy wyrecytują słowa nieznanego im jeszcze przed kilkoma dniami Wincentego Lutosławskiego.

Wzmożenie w światowych mediach nie jest niczym nowym, natomiast dużo ciekawsza była percepcja Marszu Niepodległości w polskich mediach. Okazało się bowiem, że w pierwszym szeregu krytyków radykalnych nacjonalistów, którzy w tym roku sformowali Czarny Blok, ustawili się nie zawodowi „antyfaszyści”, lecz przedstawiciele podobno bliskiej narodowcom prawicy. Spora grupa prawicowych pismaków zdecydowała się więc wylać swoje żale w każdym możliwym miejscu, do dzisiaj tak zwana „gównoburza” przetacza się przez prawicowe „profile opinii” prowadzone najprawdopodobniej przez gimnazjalistów zatrzaśniętych w schowkach na szczotki, prezydent Andrzej Duda wykluczył ze wspólnoty narodowej (czy to już rasizm…?) osób niepodzielających jego wizji polskości, a media społecznościowe zalane są obrazkiem zawierającym cytat z Wincentego Lutosławskiego.

Pan Roman kontra Lutosławski

I właśnie kolportaż grafiki z Lutosławskim wydaje […]     źródło: www.autonom.pl

czytaj dalej

Marokańczycy zdemolowali centrum Brukseli (+WIDEO)

Do poważnych zamieszek doszło w sobotę w belgijskiej stolicy. Na ulicach znajdujących się w centrum Brukseli pojawiły się bowiem tysiące Marokańczyków, którzy świętowali awans swojej reprezentacji piłkarskiej na przyszłoroczne Mistrzostwa Świata w Rosji, a ich celebracja polegała na podpalaniu samochodów oraz atakowaniu policji. Warto zauważyć, iż większość z Marokańczyków mieszkających Belgii przybyła tam w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych ubiegłego roku, stąd w zadymach brało udział kolejne pokolenie imigrantów.

To był niezwykle ważny wieczór dla wszystkich kibiców reprezentacji Maroka. Spotkaniem z Wybrzeżem Kości Słoniowej ta północnoafrykańska kadra mogła zapewnić sobie awans do przyszłorocznych piłkarskich Mistrzostw Świata w Rosji z pierwszego miejsca w grupie eliminacyjnej, co ostatecznie się udało i marokańscy piłkarze wystąpią na tej najważniejszej futbolowej imprezie po raz pierwszy od 1998 roku, kiedy mogli zaprezentować się na boiskach we Francji. Triumf wiązał się oczywiście z wielkim świętem, które trwało nie tylko w Maroku, ale również w państwach europejskich.

Marokańczycy szczególnie intensywnie świętowali swój sukces w Brukseli. Na ulice belgijskiej stolicy wyległy tysiące Marokańczyków, którzy postanowili uczcić zwycięstwo swojej reprezentacji paląc stojące na ulicach samochody oraz atakując belgijską policję. Z tego powodu funkcjonariusze musieli użyć armatek wodnych, co jednak nie uchroniło 22 z nich przed poważnymi obrażeniami spowodowanymi atakami grupy blisko […]     źródło: www.autonom.pl

czytaj dalej

Minister zdrowia chce się „otworzyć” na zagranicznych pracowników

Minister zdrowia Konstanty Radziwiłł opowiedział się za zmianą obecnych przepisów, które jego zdaniem ograniczają możliwość ściągania medyków zza naszej wschodniej granicy. Według członka rządu Beaty Szydło, potrzebna jest przede wszystkim większa liczba lekarzy, ponieważ spora część z nich już wyjechała z naszego kraju. Wiadomo jednak, że presja ze strony obywateli Białorusi i Ukrainy może zmniejszyć obecne oczekiwania wzrostu płac ze strony medyków.

Radziwiłł wystąpił w pierwszym programie Telewizji Polskiej, a w trakcie rozmowy stwierdził, iż naszemu krajowi potrzeba więcej lekarzy, ponieważ wciąż większa ich liczba wyjeżdża z Polski niż do niej wraca. Minister zdrowia zaznaczył przy tym, iż obecnie podjęto działania dotyczące chociażby zwiększenia popularności studiów medycznych, stąd też w tym roku kształcenie rozpoczęło o blisko półtora tysiąca więcej studentów niż przed ponad rokiem.

Szef resortu zdrowia chce jednak zwiększyć liczbę medyków poprzez przyjęcie większej ilości imigrantów zza naszej wschodniej granicy. Według Radziwiłła konieczne jest więc poluzowanie obecnych przepisów, które ograniczają możliwość zatrudnienia specjalistów z Białorusi i Ukrainy, przy czym minister w rządzie Beaty Szydło stara się maskować swoje rzeczywiste intencje słowami o osobach polskiego pochodzenia praktykujących wspomniany zawód w państwach danego Związku Radzieckiego.

Ściągnięcie osób z Białorusi i Ukrainy miałoby przy tym być obwarowane określonymi warunkami, a więc do […]     źródło: www.autonom.pl

czytaj dalej

Coraz większe problemy ze znajomością polskiego wśród Ukraińców

Narastają problemy związane ze znajomością języka polskiego wśród Ukraińców ściąganych do pracy w Polsce. Przedsiębiorcy mają zupełnie nie inwestować w nauczanie ich naszego języka, dlatego coraz częściej widoczne są ogłoszenia i informacje podawane w języku ukraińskim. Tymczasem resort zdrowia planuje sprowadzić lekarzy zza wschodniej granicy, aby osłabić presję płacową polskich medyków i łatać dziury w brakach kadrowych.

Ekonomiczny portal Money.pl przytacza kilka przypadków związanych z brakiem znajomości języka polskiego oraz angielskiego wśród ukraińskich imigrantów, którzy coraz częściej pracują nie tylko w fabrykach i na budowach, ale również w sektorze usług. Stąd możemy przeczytać o wypadkach niedostarczenia zamówionego jedzenia przez brak znajomości języka oraz topografii Warszawy przez Ukraińców, czy też o opóźnieniu podczas maratonu w Poznaniu, gdzie nieznający polskiego ukraińscy ochroniarze nieodpowiednio zabezpieczyli trasę biegu.

Problem narasta między innymi z powodu braku inwestycji ze strony polskich przedsiębiorców, zabiegających o sprowadzanie taniej siły roboczej z Ukrainy, ale nie kwapiących się chociażby do sfinansowania jej nauki polskiego. Wynikiem takiego stanu rzeczy jest coraz większa liczba ogłoszeń o pracę drukowanych jedynie w języku ukraińskim, bowiem po sześciomiesięcznym pobycie w naszym kraju pracownicy ze Wschodu muszą na pół roku wrócić do swojego kraju, stąd polskie firmy nie są zainteresowane inwestowaniem w ich edukację.

Tymczasem rządzący […]     źródło: www.autonom.pl

czytaj dalej

Hesja nie radzi sobie z integracją imigrantów

Władze niemieckiej Hesji nie mogą dać sobie rady z kwestią integracji imigrantów ze społeczeństwem, po tym jak w landzie pojawiła się fala cudzoziemców związana z kryzysem imigracyjnym sprzed dwóch lat, a wciąż nie została opracowana spójna koncepcja radzenia sobie z tym problemem. Dodatkowo pogarsza się sytuacja mieszkaniowa w landzie, która była już bardzo napięta przed napływem „uchodźców”.

Przedstawiciele miast i gmin landu w środkowych Niemczech alarmują, iż pojawiają się coraz większe problemy związane z efektami napływu strumienia imigrantów w latach 2015-2016. Zdaniem samorządowców z Hesji, zabrakło spójnej koncepcji dotyczącej integracji „uchodźców” z niemieckim społeczeństwem, za co obwiniane są władze regionu, czyli koalicja Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej (CDU) oraz Zielonych.

Według socjaldemokratycznej opozycji, czarno-zielony rząd landu nie przedstawił żadnych propozycji odpowiednich regulacji i programów, przez co powstało nawarstwienie problemów znanych jeszcze przed napływem imigrantów. Chodzi przede wszystkim o sytuację mieszkaniową w miastach, która była trudna przed 2015 rokiem, zaś obecnie kryzys jeszcze bardziej się pogłębił, ponieważ wynajem mieszkań dla „uchodźców” jest możliwy dopiero wtedy, gdy ich właściciele otrzymają wystarczające zabezpieczenia lub gwarancje od władz landu.

Kolejnym wyzwaniem będzie sprawa łączenia rodzin, bowiem imigranci chcą ściągnąć do Niemiec członków swoich familii, stąd też choćby kryzys mieszkaniowy może być jeszcze poważniejszy. Tymczasem gminy otrzymały jedynie […]     źródło: www.autonom.pl

czytaj dalej