O koniach, złych wilkach i owieczkach

„Właśnie wróciliśmy! Było wesoło, choć chodzenie po górach to dużo powiedziane. Gdyby nie koniki, Morskie Oko zobaczylibyśmy jedynie na zdjęciach” – napisała na swojej stronie „MamaMamie” blogerka parentingowa. Beztrosko pochwaliła się zdjęciami. W sieci zawrzało. Zdjęcia z „konikami” wskutek oburzenia, które wygenerowały, zostały usunięte. Nie siedzę jakoś szczególnie w „maminej” blogosferze, ale po skali wydźwięku, jaki spowodował post, mogę się domyślić, że jest to osoba w jakiś sposób w tym światku rozpoznawalna. Chciałabym się odnieść do argumentacji, którą rzeczona blogerka przedstawia na swoją obronę. „Okazuje się, że czujność trzeba zachować nawet na wakacjach, a jedna nieopatrzna decyzja może spowodować falę bardzo negatywnych emocji, które ostatnio bardzo nas dotknęły” – zaczyna autorka, pani Iwona (tak zwracają się do niej komentujący na Facebooku).Czytaj dalej >>>    za strajk.eu

czytaj dalej