Prawdziwy dramat czy tylko teatr?

Wciąż trwający protest lekarzy rezydentów ma dla mnie i mały osobisty wymiar. Kiedy kilka dni temu moja matka z poważnymi dusznościami została przywieziona na SOR jednego ze stołecznych szpitali, wymęczona do granic możliwości, miała po kilku godzinach leżenia na kozetce z kolejną kroplówką tylko jedno pytanie do młodziutkiego lekarza: „czemu nie zgadzacie się na eutanazję?” Ludzie Doktor ofuknął ją, zirytowany. Złe emocje z obu stron łatwo rozumieć: stara kobieta, która walczy wszystkimi mięśniami słabnącej klatki piersiowej o każdy kolejny oddech, wciąż w otulinie lęku, że to może być ostatni, nie chce być tylko obiektem do nauki wkłuwania w starcze żyły („sześć razy jakaś dziewuszka szukała sukcesu” – powiedziała, pokazując przedramię całe granatowe od wylewów). Ona jeszcze oczekuje, że ktoś potraktujeCzytaj dalej >>>    źródło: strajk.eu

czytaj dalej