Dane podatkowe zagranicznych firm mają być ujawnione

Sejm w drugim czytaniu zaakceptował bez poprawek nowelizację ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych CIT, dzięki czemu po jej ostatecznym uchwaleniu możliwe będzie ujawnienie informacji o rozliczeniach podatkowych dokonywanych przez największe firmy. Głównym założeniem proponowanych zmian jest pokazanie społeczeństwu, które międzynarodowe firmy rzeczywiście płacą należne państwu daniny i rzeczywiście traktują poważnie polski rynek.

Zmiany w ustawie o podatku CIT dotyczą właśnie możliwości ujawniania podstawowych danych podatkowych największych firm działających na terenie naszego kraju, co jak na razie znalazło poklask wśród wszystkich klubów parlamentarnych, stąd w czasie drugiego czytania odpowiedniego projektu w Sejmie nie zgłoszono żadnych poprawek. Tym samym dokument po przegłosowaniu w parlamencie umożliwi wgląd do rozliczeń głównie zagranicznych koncernów aktywnych na polskim rynku.

Sprawozdawca projektu, Artur Soboń z Prawa i Sprawiedliwości, nie ukrywa, iż celem pomysłodawców jest wykazanie, czy międzynarodowe koncerny rzeczywiście płacą podatki w naszym kraju i działają z korzyścią dla społeczeństwa, tak jak zazwyczaj można usłyszeć z ich deklaracji. Parlamentarzysta zwraca uwagę, iż małe i średnie firmy w Polsce są głównymi płatnikami podatku dochodowego, natomiast to właśnie wielkie korporacje opracowują schematy optymalizacyjne mające na celu uniknięcie zapłaty należnych danin.

Zwolennicy takiego rozwiązania przywołują przykłady państw zachodnioeuropejskich, które już dawno zdecydowały się na podobny krok, stąd choćby […]     źródło: www.autonom.pl

czytaj dalej

Rozłam wśród endeckich parodystów

Odejście posła Adama Andruszkiewicza z ruchu Kukiz’15 zdenerwowało nie tylko samego Pawła Kukiza, ale także część aktywistów Stowarzyszenia Endecja. Na profilu tej organizacji w sieci społecznościowej Facebook trwa właśnie festiwal oświadczeń, w których poszczególne okręgi organizacji odcinają się od decyzji Andruszkiewicza, który przede wszystkim zdecydował się na przyłączenie do prorządowego koła poselskiego Wolnych i Solidarnych.

Od początku wydawało się, że Endecja jest bytem głównie internetowym, stąd nie powinno dziwić, iż właśnie tam pojawiają się oznaki powolnego rozłamu w stowarzyszeniu. Na jego Facebook’owym profilu trwa bowiem festiwal publikowania oświadczeń, których autorami są głównie lokalni pełnomocnicy organizacji, a lista ich zarzutów jest niezwykle długa. Najważniejszy z nich dotyczy oczywiście odejścia Andruszkiewicza z ruchu Kukiz’15 do koła poselskiego Wolni i Solidarni, skupiającego byłych posłów Kukiza wspierających obecnie rząd Beaty Szydło.

Wiele zarzutów stawianych jest również Krzysztofowi Tenerowiczowi, sekretarzowi generalnemu Endecji oraz redaktorowi naczelnemu portalu Prostozmostu.net i kwartalnika Myśl.pl, który miał wprowadzić „bolszewickie metody” zarządzania w stowarzyszeniu, charakteryzujące się przede wszystkim „kasowaniem postów” na Facebook’u oraz groźbami wyrzucenia z organizacji osób niepodzielających poglądów liderów Endecji. Tenerowicz nie od dzisiaj jest znany jako polityczna chorągiewka, która zazwyczaj próbuje „przykleić się” do każdej nowej inicjatywy na prawicy.

Andruszkiewicz musi liczyć się nie tylko z krytyką swoich […]     źródło: www.autonom.pl

czytaj dalej

Kaczyński znowu spotkał się ze środowiskami żydowskimi

Prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński z dużym natężeniem spotka się z liderami społeczności żydowskiej w Polsce. Tym razem były premier miał rozmawiać z naczelnym rabinem Michaelem Schudrichem oraz Lesławem Piszewskim, przewodniczącym Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w Polsce, zaś tematem spotkania miało być „narastające zjawisko antysemityzmu” w naszym kraju.

Komunikat na temat spotkania wydał Związek Gmin Wyznaniowych Żydowskich w Polsce, którego przewodniczący wraz z szefową warszawskiego oddziału gminy, Anną Chipczyńską, mieli wystosować 2 sierpnia tego roku list do Kaczyńskiego, w którym nalegali na zorganizowanie wspólnego spotkania, aby w jego trakcie omówić między innymi kwestię „narastającego antysemityzmu w Polsce”. Do rozmów miało dojść natomiast przed czterema dniami.

We wspomnianym komunikacie możemy przeczytać, iż szef PiS-u usłyszał podziękowania od Schudricha i Piszewskiego, które dotyczyły poparcia jego ugrupowania dla państwa Izrael na arenie międzynarodowej, a także wypowiedzi samego Kaczyńskiego na ten temat. Były premier miał również otrzymać od żydowskiej delegacji kopię oświadczenia rabinów z dnia 2 września 1939 roku, kiedy wzywali oni społeczność Żydów do udziału w obronie Polski przed niemiecką inwazją.

Głównym tematem rozmów miało być jednak bezpieczeństwo żydowskich obiektów sakralnych na terytorium Polski oraz rzekomo nieprzyjaznego klimatu, jaki ma narastać wobec Żydów wciąż zamieszkujących w Polsce. Dodatkowo przedstawiciele wspomnianych wyżej środowisk […]     źródło: www.autonom.pl

czytaj dalej

Ukraińcy nie chcą już pracować za najniższe stawki

Napływ imigrantów zza naszej wschodniej granicy zdaniem ekonomistów oraz rządu ma być receptą na brak rąk do pracy, ale zdaniem wielu ekspertów tak naprawdę przyczynił się do tego, iż pensje Polaków nie rosną tak szybko jak powinny. Okazuje się  jednak, że Ukraińcy nie chcą już pracować za najniższe stawki na rynku pracy, zaś co piąty z nich chce zarabiać już na starcie blisko pięć tysięcy złotych na rękę.

Agencja Upper Job postanowiła przeprowadzić sondaż wśród ukraińskich imigrantów, którzy już znajdują się na terytorium naszego kraju. Z badania wynika, że blisko 56 proc. ankietowanych oczekuje wynagrodzenia w przedziale od trzech do pięciu tysięcy złotych na rękę, 23 proc. zaakceptowałoby pensję poniżej trzech tysięcy złotych, natomiast blisko 19 proc. już na początku swojej pracy chciałoby otrzymywać powyżej pięciu tysięcy.

Przedstawiciele agencji zatrudnienia, komentując wyniki sondy dla portalu Forsal.pl, zauważają, iż oczekiwania płacowe Ukraińców są wygórowane jeśli weźmie się pod uwagę średnie wynagrodzenie krajowe, które oscyluje wokół trzech tysięcy złotych otrzymywanych na rękę. Specjaliści zauważają przy tym, że imigranci ze Wschodu przyjeżdżają do naszego kraju głównie w celach zarobkowych, dlatego najprawdopodobniej są gotowi pracować więcej niż 40 godzin tygodniowo.

Szefowa Upper Job Iwona Załuska uważa natomiast, że oczekiwania Ukraińców są związane z faktem, […]     źródło: www.autonom.pl

czytaj dalej

Władze przyjmują coraz większą liczbę imigrantów

Najnowsze dane jasno pokazują, iż Polska powoli staje się liderem pod względem liczby wydanych pozwoleń na pracę cudzoziemcom spoza Unii Europejskiej. Tym samym nasz kraj jest na pierwszym miejscu jeśli chodzi o kraje unijne przyznające najwięcej pierwszych dokumentów pobytowych dla obywateli państw pozaunijnych, a także plasuje się na drugiej pozycji wśród państw z największą bezwzględną liczbą zezwoleń wydanych cudzoziemcom.

Europejski Urząd Statystyczny w swoim najnowszym zestawieniu brał pod uwagę cudzoziemców mających obywatelstwo państw nienależących do Unii Europejskiej, którzy otrzymali zezwolenia pobytowe (w tym również wizy długoterminowe) wydane po raz pierwszy na unijnym terytorium. Według danych Urzędu, Polska plasuje się więc na pierwszym miejscu pod względem liczby dokumentów wydanych obcokrajowcom z powodu chęci podjęcia pracy, a także na drugim jeśli chodzi o ogólną liczbę zezwoleń pobytowych.

Tym samym w roku 2016 do Polski przybyło blisko 494 tys. takich dokumentów, tym samym zagospodarowując aż 58 proc. wszystkich zezwoleń związanych z pracą w UE. Blisko 513 tys. zezwoleń na pracę trafiło więc do obywateli Ukrainy, 28 tys. do Białorusinów, natomiast 8 tys. do osób legitymujących się paszportem Republiki Mołdawii. Ogółem najwięcej zezwoleń pobytowych w liczbach bezwzględnych wydała Wielka Brytania, bo osiedliło się w niej 866 tys. imigrantów.

Z danych Urzędu wynika ponadto, że […]     źródło: www.autonom.pl

czytaj dalej

Żyd schował się przed Marszem Niepodległości w łazience

Na stronie internetowej magazynu „The Forward”, będącego miesięcznikiem dla amerykańskiej społeczności żydowskiej, ukazała się relacja niejakiego Simona Rubina, który znalazł się w Warszawie w ramach wymiany zagranicznej. Rubin twierdzi w swoim artykule, że z powodu przejścia ulicami polskiej stolicy Marszu Niepodległości musiał…. ukryć się w łazience, ponieważ w demonstracji uczestniczyć miały osoby o „antysemickich” poglądach.

Co ciekawe, amerykański Żyd nie mieszka w ścisłym centrum Warszawy, a właśnie w tym miejscu zawsze odbywa się Marsz Niepodległości, lecz zajmuje mieszkanie na Woli, czyli około dwa kilometry od miejsca rozpoczęcia demonstracji w dniu Narodowego Święta Niepodległości. Rubin pisze jednak, że „Ulica Leszno ponownie stała się miejscem antysemityzmu, nienawiści i tym razem własnego strachu”, w czym nawiązał oczywiście do faktu istnienia w tym miejscu getta w czasie II wojny światowej.

Z powodu dźwięku wybuchających petard oraz policyjnych syren Rubin musiał więc… ukryć się w łazience, uprzednio wyłączając wszelkie źródła prądu i zasłonił wszystkie okna w swoim mieszkaniu. Żyd w trakcie pobytu w łazience miał się przy tym zastanawiać, czy sąsiedzi z którymi rozmawiał o swojej żydowskiej tożsamości „rzeczywiście są jego sprzymierzeńcami”. Ponadto zdaniem przybysza z Ameryki, przez sobotnią demonstrację po raz pierwszy musiał się on obawiać, czy przypadkiem z powodu swojego wyznania nie stał […]     źródło: www.autonom.pl

czytaj dalej

BBC ujawnia umowę międzynarodowej koalicji z Państwem Islamskim

Brytyjska telewizja publiczna BBC ujawniła, jak to określiła, „brudny sekret” w postaci umowy pomiędzy międzynarodową koalicją pod auspicjami Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii, Kurdami oraz bojownikami Państwa Islamskiego. Na mocy porozumienia islamscy ekstremiści mogli opuścić miasto Ar-Rakka będące od 2014 roku nieformalną stolicą samozwańczego kalifatu, dzięki czemu zachowali oni broń, a część z nich może obecnie zagrażać naszemu kontynentowi.

Tajna umowa pomiędzy wspomnianą międzynarodową koalicją, kurdyjskimi Syryjskimi Siłami Demokratycznymi (SDF) oraz ekstremistami z Państwa Islamskiego miała pozostać tajemnicą, ale do jej szczegółów dotarli dziennikarze BBC. Pracownicy brytyjskiego państwowego nadawcy telewizyjnego przeprowadzili rozmowy z syryjskimi kierowcami, którzy mieli otrzymać po kilka tysięcy dolarów za wypełnienie tajnej misji. Okazał się nią przewóz tysięcy dżihadystów i ich rodzin poza granice Ar-Rakki, będącej przez ponad trzy lata nieformalną stolicą samozwańczego islamskiego kalifatu.

Porozumienie pomiędzy terrorystami oraz siłami państw zachodnich i Kurdami zostało zawarte w dniach od 10 do 12 października dzięki aktywności specjalnych emisariuszy, którzy przenosili wzajemną korespondencję z narażeniem życia. Ostatecznie wspomniani kierowcy utworzyli wielokilometrową kolumnę samochodów i autobusów, którymi poza Ar-Rakkę wywiezieni zostali dżihadyści wraz z bronią oraz ich rodziny. Osoby zatrudnione do ich przewozu powiedzieli w rozmowie z BBC, iż ekstremiści nie ufając drugiej stronie rozmów dali materiały wybuchowe nawet kobietom […]     źródło: www.autonom.pl

czytaj dalej

Duda krytykuje nacjonalizm

Prezydent Andrzej Duda podczas spotkania z mieszkańcami Krapkowic zdecydował się przypomnieć sobie lata swojej młodości, spędzone jako działacz Unii Wolności, dlatego w charakterystycznym dla tego środowiska stylu oskarżania idei nacjonalistycznej o wszelkie zło tego świata. Jednocześnie Duda po raz kolejny użył argumentów dotyczących „antysemityzmu”, który jego zdaniem wyklucza z polskiej wspólnoty narodowej, a swoje słowa wypowiedział w dniu publikacji skandalicznego oświadczenia ministerstwa spraw zagranicznych Izraela na temat Marszu Niepodległości.

Największy niepokój prezydenta Dudy spowodowały hasła znajdujące się w kolumnie czarnego bloku, która sformowała się podczas sobotniego Marszu Niepodległości, choć widać wyraźnie, iż były już polityk Prawa i Sprawiedliwości nie do końca je zrozumiał i/lub uznał, iż w jego interesie jest uleganie propagandzie demoliberalnych mediów oraz sporej części ich prawicowych odpowiedników. Duda twierdzi wręcz, iż za hasła dotyczące sprzeciwu wobec bankrutującej w Europie Zachodniej polityki multikulturalizmu były promowane przez osoby „nieodpowiedzialne”, z którymi nie powinni zgadzać się ludzie stawiający znak równości między nacjonalizmem i patriotyzmem.

Dawny działacz Unii Wolności stwierdził przy tym, iż nie można nikogo wykluczać ze społeczności Polaków, a dla niego samego nie ma też znaczenia pochodzenie danego człowieka i fakt „czy jego ojciec był Niemcem, czy był Żydem, czy był Białorusinem, Ukraińcem, Rosjaninem, czy był kimkolwiek innym”. Z […]     źródło: www.autonom.pl

czytaj dalej

Marokańczycy zdemolowali centrum Brukseli (+WIDEO)

Do poważnych zamieszek doszło w sobotę w belgijskiej stolicy. Na ulicach znajdujących się w centrum Brukseli pojawiły się bowiem tysiące Marokańczyków, którzy świętowali awans swojej reprezentacji piłkarskiej na przyszłoroczne Mistrzostwa Świata w Rosji, a ich celebracja polegała na podpalaniu samochodów oraz atakowaniu policji. Warto zauważyć, iż większość z Marokańczyków mieszkających Belgii przybyła tam w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych ubiegłego roku, stąd w zadymach brało udział kolejne pokolenie imigrantów.

To był niezwykle ważny wieczór dla wszystkich kibiców reprezentacji Maroka. Spotkaniem z Wybrzeżem Kości Słoniowej ta północnoafrykańska kadra mogła zapewnić sobie awans do przyszłorocznych piłkarskich Mistrzostw Świata w Rosji z pierwszego miejsca w grupie eliminacyjnej, co ostatecznie się udało i marokańscy piłkarze wystąpią na tej najważniejszej futbolowej imprezie po raz pierwszy od 1998 roku, kiedy mogli zaprezentować się na boiskach we Francji. Triumf wiązał się oczywiście z wielkim świętem, które trwało nie tylko w Maroku, ale również w państwach europejskich.

Marokańczycy szczególnie intensywnie świętowali swój sukces w Brukseli. Na ulice belgijskiej stolicy wyległy tysiące Marokańczyków, którzy postanowili uczcić zwycięstwo swojej reprezentacji paląc stojące na ulicach samochody oraz atakując belgijską policję. Z tego powodu funkcjonariusze musieli użyć armatek wodnych, co jednak nie uchroniło 22 z nich przed poważnymi obrażeniami spowodowanymi atakami grupy blisko […]     źródło: www.autonom.pl

czytaj dalej

Udział płac w PKB plasuje nas na końcu Europy

Doniesienia o malejącym bezrobociu oraz braku rąk do pracy nie zmieniają faktu, iż Polska dalej znajduje się na końcu Unii Europejskiej jeśli chodzi o udział płac w PKB całego kraju. Wynosi on bowiem zaledwie 48 procent i stale maleje od 1995 roku, co jest w dużej mierze związane ze słabnącą pozycją pracownika względem międzynarodowych korporacji, dlatego też płace rosną dużo wolniej niż sama wydajność pracy.

Dzięki wskaźnikowi udziału płac w PKB możemy się przekonać, czy wynagrodzenia rzeczywiście rosną wraz z wydajnością naszej pracy i ile tak naprawdę zarabiamy w porównaniu do wszystkich dóbr i wartości wytworzonych w gospodarce. Według najnowszych prognoz Komisji Europejskiej dalej znajdujemy się pod tym względem na samym szarym końcu Unii Europejskiej, ponieważ wynagrodzenia stanowią tylko 48 proc. polskiego PKB, a na dodatek od 1995 roku współczynnik ten spadł aż o 8,9 pkt. proc.

Pod tym względem gorzej w UE jest tylko na Węgrzech, Malcie, Irlandii oraz Słowacji, a nieco lepiej jest w Czechach i Rumunii. Daleko nam jednak do niewielkiej Słowenii, gdzie wynagrodzenia stanowią blisko 60 proc. PKB. Należy przy tym pamiętać, że ważne są tutaj uwarunkowania metodologiczne, ponieważ do wskaźnika częściowo w ogóle nie wlicza się rolnictwa stanowiącego wciąż 11 proc. całej polskiej gospodarki, która […]     źródło: www.autonom.pl

czytaj dalej

Politycy PiS-u i prawicowe pismaki oburzone hasłami o białej Europie

Marsz Niepodległości już tradycyjnie znalazł się pod obstrzałem lewicowo-liberalnych mediów, ale w tym roku do chóru krytyków dołączyli politycy Prawa i Sprawiedliwości oraz prawicowi dziennikarze, którym przeszkadza oczywiście czarny blok utworzony wczoraj przez radykalnych nacjonalistów. Niektórzy uważają wręcz, że hasłami o obronie tożsamości kontynentu europejskiego powinna zająć się prokuratura, co tylko potwierdza forsowaną przez nas od dawna tezę, iż systemowa prawica jest takim samym wrogiem jak środowiska lewoskrętne.

Lewicowo-liberalne media jak zawsze szukały na Marszu Niepodległości taniej sensacji, co zasadniczo nie jest niczym nowym, choć zjawisko to nasiliło się od czasu, kiedy na manifestacji nie dochodzi już do walk z policją. Tym razem pretekstem do ataku okazał się oczywiście czarny blok, który wczoraj utworzyły środowiska radykalnych nacjonalistów, występujących pod hasłami ochrony tożsamości europejskiej, które w jasny i dosadny sposób eksponowały wczoraj swoje poglądy wśród jak zwykle licznie zgromadzonych uczestników manifestacji.

Od rozpoczęcia demonstracji podniesiono więc lament dotyczący obecności krzyży celtyckich oraz transparentów tak „kontrowersyjnych” jak hasło „Europa będzie biała albo bezludna”, a co ciekawe do chwili obecnej prym wiodą pod tym względem politycy systemowej prawicy oraz usługujące im osoby mieniące się dziennikarzami. Wśród pismaków najbardziej aktywny wydaje się być niejaki Marcin Makowski z tygodnika „Do Rzeczy”, który zdążył już wylać […]     źródło: www.autonom.pl

czytaj dalej

Andruszkiewicz głosował przeciwko reformom, ale teraz będzie wspierał rząd

Poseł i lider stowarzyszenia Endecja Adam Andruszkiewicz zasłynął w przestrzeni publicznej interpelacją w sprawie zmiany nazw pociągów, a także swoim telewizyjnym krasomówstwem, tymczasem niewiele osób zwróciło uwagę na fakt, iż były prezes Młodzieży Wszechpolskiej głosował przeciwko większości projektów poprawiających sytuację zwykłych Polaków. Teraz, po odejściu z ruchu Kukiz’15, Andruszkiewicz twierdzi natomiast, że trzeba… wspierać rządowe reformy.

Media od dłuższego czasu donosiły, że w ruchu Kukiz’15 szykuje się rozłam, a z klubu parlamentarnego mają odejść przede wszystkim posłowie kojarzeni ze „skrzydłem narodowym”. Wpierw Pawła Kukiza opuściła jednak trójka posłanek, która utworzyła własną Partię Republikańską, zaś dopiero później z muzykiem pożegnał się poseł Sylwester Chruszcz, działacz Endecji i były europoseł Ligi Polskich Rodzin. Teraz z klubu Kukiza odszedł oficjalnie sam Andruszkiewicz.

Parlamentarzysta Endecji ogłosił swoją decyzję już wczoraj na antenie TVP Info, gdzie od dłuższego czasu już niemal pomieszkuje. Andruszkiewicz zareagował tym samym na wpis Kukiza, który kąśliwie napisał na Facebook’u, że odejście narodowców zasadniczo niczego by nie zmieniło. Były prezes MW stwierdził przy tym, iż obecnie należy wspierać rządowe reformy, „bo nie wszystko da się zmienić od razu” i właśnie między innymi w tej kwestii poróżnił się on z liderem ruchu własnego imienia.

Jak jednak wyglądało poparcie Andruszkiewicza dla rządowych reform, […]     źródło: www.autonom.pl

czytaj dalej

Polacy nie kwapią się do powrotu z emigracji

W ubiegłym miesiącu Główny Urząd Statystyczny podał kolejne niepokojące dane na temat emigracji z naszego kraju, która w ubiegłym roku miała wzrosnąć w porównaniu do sytuacji sprzed dwóch lat. Opublikowane właśnie wyniki badań wskazują natomiast na to, iż migracje zarobkowe są tematem dotykającym większość Polaków, zaś osoby wyjeżdżające zagranicę nie kwapią się do powrotu do Polski z powodu wciąż niskich zarobków oferowanych przez przedsiębiorców.

Agencja Zatrudnienia „Work Service” opublikowała właśnie swój najnowszy raport na temat migracji zarobkowych Polaków. Wynika z niego przede wszystkim, że problem wyjazdów zagranicę jest doskonale znany naszym rodakom, ponieważ ośmiu na dziesięciu Polaków albo samemu ma za sobą epizod pracy zagranicą, albo takie osoby znajdują się w jego otoczeniu. Blisko 56 proc. badanych w tej grupie uważa przy tym, że emigranci mimo poprawiającej się sytuacji na rynku pracy nie będą wracać do ojczyzny, a przeciwnego zdania jest tylko 36,4 proc.

Niechęć do powrotów związana jest głównie z przepaścią pomiędzy zarobkami w Polsce i w Europie Zachodniej, bowiem choćby w Niemczech sama płaca minimalna jest trzykrotnie wyższa niż w naszym kraju, a z tego powodu wiele osób już zaplanowało sobie swoją przyszłość w najbogatszych państwach Unii Europejskiej. Jednocześnie stale zmniejsza się liczba transferów pieniężnych z zagranicy do […]     źródło: www.autonom.pl

czytaj dalej

Najmłodsi Polacy popełniają coraz więcej samobójstw

W Polsce rośnie liczba przypadków prób samobójczych wśród dzieci i nastolatków, a w tym roku może paść pod tym względem niechlubny rekord. Najmłodsi Polacy targają się na swoje życie głównie z powodu problemów osobistych, zaś zdaniem ekspertów przede wszystkim stawia im się wysokie wymagania, nie oferując jednak przy tym nic w zamian, dlatego nie widzą oni większych perspektyw na przyszłość.

Przez pierwszych dziesięć miesięcy tego roku próby samobójcze podjęło 440 nieletnich, a nie przeżyło 66 z nich. Zdecydowaną większość z tej liczny stanowili nastolatkowie w wieku od 13 do 18 lat, natomiast siódemka dzieci decydujących się na ten desperacki krok miała od 7 do 12 lat. Tym samym według policyjnych statystyk miesięcznie dochodziło średnio do 44 udanych bądź nieudanych prób samobójczych, podczas gdy w zeszłym roku odsetek ten wynosił 39,3, a przed dwoma laty 40.

Eksperci twierdzą, że młodzi Polacy najczęściej decydują się na podjęcie próby samobójczej, ponieważ nie widzą dla siebie perspektyw w kraju i zagranicą, a stawiane im wymagania uważają za zbyt wysokie w stosunku do tego, co mogą później otrzymać. Dochodzi do tego trwający już od najmłodszych lat „wyścig szczurów” spowodowany zmianą stylu życia w Polsce na konsumpcyjny i nastawiony na budowanie własnej pozycji, prestiżu i dobrobytu.

[…]     źródło: www.autonom.pl

czytaj dalej

Państwowa Inspekcja Pracy wykryła nieprawidłowości w Biedronce

Z pewnością nie jest to szokująca informacja, a wręcz potwierdza ona to, co było wiadomo od dawna, ale kontrolerzy Państwowej Inspekcji Pracy potwierdzili występowanie nieprawidłowości w sieciach hipermarketów Biedronka. Najczęstsze przypadki łamania praw pracowników w sklepach są związane z brakiem rekompensat za godziny nadliczbowe, mobbingiem, naruszaniem przepisów dotyczących czasu pracy, czy też spraw bezpieczeństwa.

Przedstawiciele Państwowej Inspekcji Pracy w ostatnim czasie skontrolowali siedemnaście wybranych sklepów Biedronki znajdujących się na terenie różnych województw, a w trakcie swoich czynności przesłuchali ponad sto osób. PIP potwierdził dzięki temu zarzuty stawianie sieci hipermarketów od dawna, dotyczące oczywiście złego traktowania zatrudnionych w niej osób, czyli głównie łamania powszechnie obowiązujących przepisów prawa pracy.

Sklepy należące do spółki Jeronimo Martins najczęściej nie przestrzegają więc przepisów dotyczących planowania czasu pracy, a więc odgórnie udzielają dwudniowego urlopu dla rodziców dzieci poniżej 14 roku życia, naruszają zapisy dotyczące planowania dni wolnych w okresie zwolnienia lekarskiego oraz zlecają godziny nadliczbowe osobom wychowującym młodych Polaków poniżej czwartego roku życia. Dodatkowo bardzo często pojawiają się przypadki nierzetelnego prowadzenia ewidencji czasu pracy oraz nieprzestrzegania przepisów o urlopach wypoczynkowych.

W niektórych placówkach nie są także zachowane podstawowe zasady bezpieczeństwa pracy, co stwierdzono głównie podczas kontroli w województwie wielkopolskim. Najczęściej chodzi w tym przypadku o zastawianie […]     źródło: www.autonom.pl

czytaj dalej

Słowacja: Cyganie chcieli sprzedać wyborcze głosy

Słowacka policja zatrzymała jak dotąd jedną osobę, która podejrzewana jest o próbę przekupstwa wyborczego. Wraz ze swoimi wspólnikami miała ona oferować przedstawicielom słowackiej centroprawicy, iż za trzy euro od głosu załatwi im poparcie cygańskiej społeczności w nadchodzących wyborach lokalnych. Proceder ten jest jednym z głównych problemów niemal każdych wyborów u naszych południowych sąsiadów.

O całej sprawie poinformował Pavel Vrabel’ z liberalnej partii Wolność i Solidarność (SaS), który jest szefem jej lokalnych struktur w Bardejowie w północno-wschodniej części Słowacji. Miał on otrzymać ofertę załatwienia poparcia na miejscowych cygańskich osiedlach, gdzie mieszka łącznie około 2600 osób, a cena za jeden głos w zbliżających się wyborach samorządowych miała wynieść trzy euro. Sprawa została zgłoszona na policję, dlatego już wczoraj doszło do zatrzymania jednego z oferentów.

Proceder kupowania głosów wśród Cyganów jest powszechny na Słowacji, stąd w poniedziałek tamtejszy sąd skazał dwie osoby, które miały złożyć podobną ofertę w ubiegłym roku. Przed wyborami parlamentarnymi miały one zgłosić się do Natálii Blahovej z SaS, oferując jej załatwienie dwóch tysięcy głosów za łączną sumę dwóch tysięcy euro. Posłanka zgłosiła sprawę do organów ścigania i we współpracy z nimi doprowadziła do zatrzymania dwójki osób zajmujących się wspomnianym wyżej procederem.

Szef Ruchu Chrześcijańsko-Demokratycznego (KDH) Alojz Hlina zauważył, że kupowanie […]     źródło: www.autonom.pl

czytaj dalej

Węgierski premier w rocznicę reformacji o odrodzeniu duchowym

Węgierski premier Viktor Orbán przemawiał wczoraj na uroczystościach związanych z 500. rocznicą rozpoczęcia reformacji, podkreślając znaczenie istnienia w jego kraju rządu opartego o wartości religijne. Zdaniem Orbána duchowej odnowy potrzebuje jednak nie tylko jego kraj, ale także cały kontynent europejski, w czym powinno pomóc współdziałanie przedstawicieli wszystkich chrześcijańskich wyznań.

Przemówienie węgierskiego premiera wieńczyło wczorajszą specjalną uroczystość, zorganizowaną w Budapeszcie z okazji 500-lecia początku reformacji. To właśnie 31 października 1517 roku Marcin Luter przybił na drzwiach kościoła w Wittenberdze swoich 95 tez, w których wzywał do publicznej religijnej debaty oraz krytykował nadużycia będące udziałem ówczesnego Kościoła katolickiego. Ogółem blisko 13,8 proc. węgierskiego społeczeństwa jest wyznania protestanckiego (sam Orbán kalwińskiego) , a z okazji wspomnianej rocznicy państwo zorganizowało w tym roku blisko 400 konferencji i wydarzeń religijnych z nią związanych.

Sam Orbán w swoim wystąpieniu skupił się na zachwalaniu własnych rządów, które z powodu swojego chrześcijańskiego charakteru mają być „przejawem łaski Bożej”, bowiem poprzednie gabinety były antychrześcijańskie oraz internacjonalistyczne. Lider Fideszu podziękował przy tym za wsparcie okazywane jego rządom przez wszystkie wspólnoty religijne od protestantów po katolików. Orbán uważa przy tym, że odrodzenie duchowe potrzebne jest zarówno Węgrom, jak i całej Europie, ponieważ to właśnie nauki Chrystusa miały zbudować wielkimi Europę oraz ludność węgierską.

Ideologiczne podstawy […]     źródło: www.autonom.pl

czytaj dalej

Morawiecki nie wyklucza wejścia do strefy euro

Wicepremier i minister rozwoju oraz finansów Mateusz Morawiecki nie wyklucza przystąpienia naszego kraju do wspólnej waluty Unii Europejskiej. Członek rządu Beaty Szydło uważa przy tym, że z taką decyzją należy poczekać jeszcze od pięciu do dziesięciu lat, ponieważ jak na razie złotówka uratowała nasz kraj od negatywnych skutków międzynarodowego kryzysu finansowego sprzed dziewięciu lat.

Szybkie przystąpienie Polski do strefy euro jest obecnie głównym motywem przewodnim działalności byłego prezesa Narodowego Banku Polskiego Marka Belki, który niedawno zaapelował do rządu, aby ten wyraził gotowość rychłego przyjęcia wspólnej unijnej waluty. Według byłego premiera i ministra finansów dzięki takiemu posunięciu Polska wciąż należałaby do „jądra decyzyjnego” w ramach Unii Europejskiej.

Podczas debaty byłych ministrów finansów zorganizowanej przez Grzegorza Kołodkę oraz Akademię im. Leona Koźmińskiego, na wezwanie Belki zareagował właśnie Morawiecki. W tracie dyskusji zadeklarował on, iż nie jest przeciwnikiem wejścia Polski do obszaru wspólnej waluty, ale z podobną decyzją należy wstrzymać się przynajmniej kolejnych 5-10 lat, kiedy będzie wiadomo, że waluta jest już bezpieczna, a Polska nie będzie odstawać pod względem gospodarki od najsilniejszych unijnych państw.

Ponadto wicepremier w rządzie Beaty Szydło stwierdził, że posiadanie narodowej waluty ochroniło nasz kraj od negatywnych skutków międzynarodowego kryzysu finansowego sprzed dziewięciu lat. Morawiecki nawiązał też do toczącej […]     źródło: www.autonom.pl

czytaj dalej

Minister zdrowia chce się „otworzyć” na zagranicznych pracowników

Minister zdrowia Konstanty Radziwiłł opowiedział się za zmianą obecnych przepisów, które jego zdaniem ograniczają możliwość ściągania medyków zza naszej wschodniej granicy. Według członka rządu Beaty Szydło, potrzebna jest przede wszystkim większa liczba lekarzy, ponieważ spora część z nich już wyjechała z naszego kraju. Wiadomo jednak, że presja ze strony obywateli Białorusi i Ukrainy może zmniejszyć obecne oczekiwania wzrostu płac ze strony medyków.

Radziwiłł wystąpił w pierwszym programie Telewizji Polskiej, a w trakcie rozmowy stwierdził, iż naszemu krajowi potrzeba więcej lekarzy, ponieważ wciąż większa ich liczba wyjeżdża z Polski niż do niej wraca. Minister zdrowia zaznaczył przy tym, iż obecnie podjęto działania dotyczące chociażby zwiększenia popularności studiów medycznych, stąd też w tym roku kształcenie rozpoczęło o blisko półtora tysiąca więcej studentów niż przed ponad rokiem.

Szef resortu zdrowia chce jednak zwiększyć liczbę medyków poprzez przyjęcie większej ilości imigrantów zza naszej wschodniej granicy. Według Radziwiłła konieczne jest więc poluzowanie obecnych przepisów, które ograniczają możliwość zatrudnienia specjalistów z Białorusi i Ukrainy, przy czym minister w rządzie Beaty Szydło stara się maskować swoje rzeczywiste intencje słowami o osobach polskiego pochodzenia praktykujących wspomniany zawód w państwach danego Związku Radzieckiego.

Ściągnięcie osób z Białorusi i Ukrainy miałoby przy tym być obwarowane określonymi warunkami, a więc do […]     źródło: www.autonom.pl

czytaj dalej

Niemiecki wydawca złamał zasady UOKiK-u?

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów bada sprawę związaną ze spółką Polska Press, czyli grupą wydawniczą kontrolowaną przez niemiecki koncern Verlagsgruppe Passau. Przedstawiciele urzędu weszli do dwóch siedzib Polska Press w Warszawie i Lublinie, ponieważ główny wydawca prasy regionalnej w naszym kraju miał złamać warunki dotyczące przejęcia Mediów Regionalnych, a więc nie pozbył się lubelskiego „Dziennika Wschodniego” i jest niemal monopolistą na rynku mediów lokalnych.

Kontrolerzy UOKiK mają badać dokumentację w siedzibach Polska Press w Warszawie i Lublinie, ponieważ spółka nie wywiązała się z ograniczeń narzuconych jej przez Urząd. Grupa należąca do niemieckiego koncernu Verlagsgruppe Passa przed czterema laty zakupiła Media Regionalne, zaś warunkiem całej transakcji miało być pozbycie się przez nią lubelskiej gazety „Dziennik Wschodni”. Do Polski Press należał już wówczas inny lokalny dziennik, a więc „Kurier Lubelski”, co dawałoby jej pozycję monopolistyczną na rynku.

Tymczasem zachodzi podejrzenie, że wspomniany warunek nie został spełniony, ponieważ „Dziennik Wschodni” ma być wydawany przez podmiot związany z niemieckim wydawcą. Za każdy dzień zwłoki koncernowi grozi kara w wysokości 10 tysięcy euro, stąd UOKiK niczym prokuratura rozpoczął postępowanie wyjaśniające. Urząd w informacji dla mediów podkreślił, iż przeprowadza blisko 200 podobnych kontroli rocznie, a mają one oczywiście związek z koncentracją danego segmentu gospodarki w jednych rękach.

Polska […]     źródło: www.autonom.pl

czytaj dalej