Niemiecka polityk nie wytrzymała, kiedy policja złożyła życzenia po arabsku. Nie spodziewała się, co ją spotka

Życzenia noworoczne po arabsku od niemieckiej policji? Tego było za wiele dla niemieckiej polityk. Przedstawicielka AfD Beatrix von Storch w niezwykle ostry sposób odpowiedziała na tweeta. Teraz ma duże problemy.

Oto jak wyglądały życzenia od kolońskiej policji:

Von Storch odpowiedziała na tweeta.

Co do diabła dzieje się w tym kraju? Dlaczego na oficjalnym koncie policji w Nadrenii Północnej-Westfalii zamieszczono tweet w języku arabskim. Uważacie, że w ten sposób uda wam się oswoić barbarzyńskie hordy muzułmanów dokonujących grupowych gwałtów?

– napisała. I w tym momencie zaczęło się. Najpierw Twitter czasowo zablokował jej konto. Powód? ,,Promowanie nienawiści”. A teraz kolońska policja złożyła doniesienie ze względu na popełnienie czynu karalnego, jakim jest „podsycania do nienawiści”.

To jest zupełnie normalna procedura i nic w tym szczególnego. Jeśli istnieje podejrzenie o popełnienie czynu karnego, jesteśmy do tego zobowiązani

– tłumaczył rzecznik kolońskiej policji Thomas Held. Jednocześnie tłumaczył, że zamieszczanie życzeń w wielu językach jest normalne, ponieważ policja ,,chce przecież dotrzeć do ludzi”.

W świetle niemieckiego prawa, posłance grozi do pięciu lat więzienia.

Warto dodać, że od 1 stycznia w Niemczech obowiązuje nowe prawo dotyczące mowy nienawiści. Dlatego konto posłanki zostało zablokowane, a wpis usunięty. Portale, które nie usuną wpisów zawierających mowę nienawiści, mogą zapłacić nawet 50 mln euro kary.

źródło: Deutsche Welle

Artykuł Niemiecka polityk nie wytrzymała, kiedy policja złożyła życzenia po arabsku. Nie spodziewała się, co ją spotka pochodzi z serwisu Niezłomni.com.

   źródło: niezlomni.com

czytaj dalej

,,Ta prawda jeszcze do Polaków nie dotarła”. Polka z Niemiec zdradza fakty, o których media milczą. Trzy wymowne historie

Niemcy w liberalnych polskich mediach to kraj dobrych płac, wysokiej etyki pracy i niedostępnych dla nas wyżyn kultury wysokiej. W mediach prawicowych to dla odmiany kraj zislamizowany – pisze Urszula Ptak na łamach ,,Krytyki Politycznej” i prezentuje ciekawą perspektywę widzenia naszego zachodniego sąsiada.

Artykuł udostępniło kilku dziennikarzy o poglądach jakże różnych od lewicowej ,,KP”. Tekst to zrównoważona krytyka tego co dzieje się za zachodnią granicą. Wspomina między innymi o triumfach AfD, z którą sympatyzują Niemcy:

Słyszałam głosy tutejszych Polaków, którzy autentycznie się cieszyli, że jest wreszcie partia, której program rozumieją i która zrobi porządek z uchodźcami. Za obcych uważają tylko muzułmanów, wierzą, że sami są z kategorii „obcy” wykluczeni. Nie rozumieją, że są raczej wykluczeni z kategorii „swój, czyli prawdziwy Niemiec”.

Jest na to nowe słowo – „biodeutsch”. Pomaga ono zdefiniować, kto jest „rdzennym, prawdziwym, czystym Niemcem”, a przy tym nie boli tak, jak terminy z czasów nazistowskich. Każdy, kto ma innych niż oryginalnie niemieckich rodziców już nie jest bioNiemcem. Ta prawda jeszcze do „polskich Niemców” nie dotarła. […] Wielu Polaków nie widzi związku przyczynowo-skutkowego, że to oni są na tych terenach obrazem cudzoziemca i w rozmowach wyraża poparcie dla niemieckiej prawicy. Zdumiewająca bezmyślność.

Pokazuje również, jak niemieckie wsie się wyludniają. Ci, co zostali, są albo na zasiłkach, albo na rencie.

Byłam na wsi brandenburskiej, godzinę drogi z Berlina. Nie ma tam ani jednego sklepu. O 11.00 przyjeżdża za to bus z podstawowymi produktami, chlebem i ciastem z kruszonką […] Przez cały dzień widziałam może trzy osoby, w tym jeden pan przyszedł zapytać mnie (chyba żartem), czy wyjdę za niego za mąż, bo Polki to dobre żony, robotne. Opowiedział o innym sąsiedzie, który przywiózł sobie „żonę węgiel”. W pierwszym odruchu nie zrozumiałam tej wypowiedzi, dopiero potem dotarło do mnie, że chodzi o czarnoskórą dziewczynę. Zaniemówiłam, to był nieznany mi język. W Berlinie nigdy nie słyszałam takiego określenia, co oczywiście nie oznacza, że takiego języka nie ma

Zdradza również mało przyjemny incydent ze starszym mężczyzną:

coś tam mruczy o „Polacken” (to mocno obraźliwe słowo). Sytuacja staje się ciężka. Do konfliktu włącza się mama: „Daj już spokój tej dziewczynie, niech zje w spokoju, co ona winna”. Patrzę zdumiona, czego to niby mam być winna albo nie. Mama natychmiast opowiada, że F. był w SS i był w Polsce pod koniec wojny, ale nikogo nie zabił, miał tyko siedemnaście lat i gotował grochówkę, kucharzem był w oddziale, kuchcikiem na zapleczu, a potem w obozie siedział w Rosji i w NRD był prześladowany, dzieci nie mogły studiować, matury nawet zrobić, ciężkie życie miał, a teraz słyszy mój akcent, więc się złości. Zamarłam z wrażenia, na co ów rosły starszy pan nagle zadowolony mówi: „Mnie się bardzo podobało w Polsce, pojechałbym tam jeszcze raz”.

Inna wiele mówiąca historia to opowieść dziennikarza, którego ojciec do 1955 r. przebywał w obozie na Syberii.

Pokazuje mi jeden z nich [wycinek z gazety], wyjmuje go z portfela, patrzę, a tam zdjęcie z berlińskiego metra, ludzie stoją w wagonie. Nie rozumiem, o co chodzi. Kolega pokazuje mi dopisek długopisem „Czy to są jeszcze Niemcy?”

fot. screen youtube

Artykuł ,,Ta prawda jeszcze do Polaków nie dotarła”. Polka z Niemiec zdradza fakty, o których media milczą. Trzy wymowne historie pochodzi z serwisu Niezłomni.com.

   źródło: niezlomni.com

czytaj dalej

Alternatywa na miarę Niemiec

Skręt w lewo chadecji pod przywództwem Angeli Merkel spowodował, że po prawej stronie niemieckiej sceny politycznej zrobiło się miejsce dla nowego ugrupowania. Alternatywa dla Niemiec z pewnością nie jest tak radykalna jak kreują ją media, ale biorąc pod uwagę stopień zaawansowania politycznej poprawności za naszą zachodnią granicą, narodowi konserwatyści wprowadzili niemałe zamieszanie na tamtejszej scenie politycznej.

Kilkuset „antyfaszystów” skrzyknęło się w zdominowanym przez lewicę Berlinie, aby w niedzielny wieczór protestować pod lokalem w którym swój wieczór wyborczy organizowała Alternatywa dla Niemiec (AfD). Przez kilka ostatnich miesięcy środowiska od lewicy do prawicy skupiały się na zwalczaniu narodowych konserwatystów, a w lecie pojawiła się nawet instrukcja dotycząca zakłócania kampanii wyborczej ugrupowania. Mnożyły się również fizyczne ataki na jej działaczy, co jednak nie złamało liderów Alternatywy, dzięki czemu w Bundestagu zasiądzie jej 94 przedstawicieli.

Od liberalizmu do radykalizacji

AfD jest nową siłą w federalnym parlamencie Niemiec, ale funkcjonuje na scenie politycznej naszych zachodnich sąsiadów nie od dziś. Stowarzyszenie będące zalążkiem ugrupowania powstało we wrześniu 2012 roku, a w lutym następnego roku oficjalnie przemieniło się ono w partię polityczną. Jej pierwsi liderzy wywodzili się głównie ze środowisk akademickich, krytycznych wobec polityki ratowania strefy euro, dlatego Alternatywa zaczęła działać w czasie największego kryzysu finansowego w […]     źródło: www.autonom.pl

czytaj dalej

Szef dyplomacji porównuje Alternatywę dla Niemiec do nazistów

Niemiecki minister spraw zagranicznych Sigmar Gabriel uważa, że przyciszona debata o przyjęciu uchodźców jest głównym motywem, dla którego spora część Niemców za niecałe dwa tygodnie chce głosować w wyborach federalnych na Alternatywę dla Niemiec. Jednocześnie polityk socjaldemokracji uważa, iż po raz pierwszy od zakończenia II wojny światowej w parlamencie mogą pojawić się naziści, co wpisuje się w brutalną nagonkę radykalnej lewicy na sympatyków i działaczy narodowo-konserwatywnego ugrupowania.

Gabriel w rozmowie z jednym z niemieckich portali internetowych stwierdził, że doszło do stłumienia publicznej debaty na temat napływu „uchodźców” do Europy oraz zamachów terrorystycznych w europejskich miastach. Właśnie z tego powodu wiele osób poważnie zastanawia się nad głosowaniem na narodowo-konserwatywną Alternatywę dla Niemiec (AfD), która w najnowszym sondażu na niecałe dwa tygodnie przed federalnymi wyborami parlamentarnymi może liczyć na 11 proc. poparcia, co czyni z nią trzecią siłę polityczną kraju.

Jednocześnie polityk Socjaldemokratycznej Partii Niemiec (SPD) stwierdził, że tym samym w Reichstagu po raz pierwszy od zakończenia II wojny światowej „mogą pojawić się naziści”. Szef niemieckiej dyplomacji zauważa, iż AfD może liczyć na duże poparcie we wschodnich landach Niemiec, które są obecnie zaniedbane, dlatego trzeba rekompensować im nie tylko przyjęcie „uchodźców”, lecz również stworzyć dużo lepsze warunki do życia. On sam już […]     źródło: www.autonom.pl

czytaj dalej

Brunatni znów dokazują w Niemczech. Wygwizdali Merkel

„Zdrajczyni narodu”, „To nie jest moja kanclerz” i „Merkel chce NRD 2.0” to hasła, którymi Pegida – „Patriotyczni Europejczycy przeciwko Islamizacji Zachodu” i sympatycy Alternatywy dla Niemiec – partii deklarującej eurosceptycyzm i niechęć do migrantów z krajów muzułmańskich, powitali Angelę Merkel w Annaberg-Buchholz w Saksonii. Na przedwyborczych wiecach w Saksonii i Turyngii kanclerz Nieniec spotykają wyzwiska i gwizdy Oba landy leżące w byłej NRD są bastionami Pegidy mocno krytykującej politykę migracyjną niemieckiego rządu. Mieszkańcy tej części RFN są bardziej krytycznie nastawieni do uchodźców niż wyborcy w landach zachodnich. W Saksonii częściej niż gdzie indziej dochodzi do ataków na ośrodki dla uchodźców. W Apold w Turyngii ponad 30 osób przywitało kanclerz okrzykami „spadaj !”, „kłamczucha !” i „obłudnica !”. Na transparentachCzytaj dalej >>>    za strajk.eu

czytaj dalej