Tresura polskich „owiec”: przez syjono-chazarski IPN

Rosyjska organizacja pozarządowa „Memoriał” i polski państwowy Instytut (Nie) Pamięci Narodowej realizują jeden cel: obarczenia Rosjan i Polaków odpowiedzialnością za zbrodnie żydowskie nad Słowianami, zarówno po rewolucji żydo-bolszewickiej w Rosji, w czasie wywołanej przez syjonistów II wojny światowej, w okresie Komunizmu Wojennego w latach 1944-1956 i później.

Organizacja „Memoriał” została w Rosji za to zdelegalizowana przez Prezydenta Władimira Putina.

IPN otrzymujący ogromne pieniądze państwowe na tresowanie polskich „owiec” powinien mieć zmieniony cały skład osobowy na Polaków z udokomentowanym rodowodem, albo zlikwidowany.

Jak tresuje się Polaków, głównie za pomocą IPN pisze   Ronald Lasecki, polski publicysta  na łamach neoendeckiej „Myśli Polskiej” w poniższym tekście.

(red. kip)

Dlaczego nie lubię IPN-u?

IPN jest od tresowania owiec, żeby beczały na jedną nutę, a ja w takiej sytuacji wolę być tą „czarną owcą”, która będzie beczeć po swojemu albo nie będzie beczeć w ogóle.

Nie jestem co prawda profesjonalnym historykiem, ale coś tam liznąłem filozofię nauki i metodologię nauk, tak więc kojarzę, że twierdzenie naukowe wyróżnia się na tle nienaukowych tym, że przy odpowiedniej argumentacji można je sfalsyfikować, tak więc obalić daną tezę.

Tymczasem z IPN jest tak, jak podsumował red. Engelgard: jest twierdzenie, że partyzantka antykomunistyczna  była dobra, a jak wychodzi, że jednak ma coś na sumieniu, to najpierw jest, że to nieprawda, potem, że to sowieci przebrali się za wyklętych, potem, że sowieci przebrali się za ofiary wyklętych, potem, że Rosjanie sfałszowali dowody, potem, że archiwa są ukryte w Moskwie, Rosjanie je spalili albo coś tam jeszcze. A poza tym, jeżeli ktoś zarzuca coś wyklętym, to uprawia wrogą moskiewską/gazetowyborczą politykę historyczną etc.

Nie muszę chyba dodawać, że z czymś takim nie da się dyskutować, bo twierdzenia IPN nie dopuszczają możliwości ich obalenia. Nie lubię ujęć czarnobiałych. Absolutnie złe lub absolutnie dobre są jedynie byty idealne i abstrakcyjne. Materia i doczesność istnieją w różnych odcieniach szarości, opisując je więc, trzeba stosować cieniowanie.

Ja na przykład sympatyzuję raczej z powstańcami Zagłębia Donieckiego  niż z ukraińskimi nacjonalistami, ale pisząc lub rozmawiając o wojnie w Zagłębiu Donieckim, staram się też zrozumieć sposób myślenia, perspektywę i racje strony ukraińskiej, dostrzec również jej realne atuty moralne, polityczne etc.

Podobnie, jestem krytyczny wobec polskiej tradycji powstańczej, ale krytycznie odnosząc się do tej tradycji i do polskich powstań, jestem w stanie powiedzieć też coś dobrego o powstańcach i zrozumieć ich racje, choć sam popierałbym lub nawet uczestniczył w tłumieniu tych powstań.

W ujęciach IPN natomiast, wszelkiego rodzaju antykomuniści to zawsze harcerze, którzy są grzeczni, honorowi, dzielni, nie przeklinają, nie palą, nie garbią się, są odważni, przystojni i wykształceni (vide: cukierkowy film „Wyklęty”).
Komuniści natomiast to chamy, prostaki, brudasy, śmierdzą, gwałcą, są tchórzami, brutalami i sadystami, są zdrajcami, są skorumpowani etc. To jest narracja historyczna prowadzona z subtelnością cepa lub młota pneumatycznego i z rzeczywistością nie ma za wiele wspólnego.

Kolejny punkt jest związany z poprzednim; źle się czuję w ujęciach dogmatycznych. Lubię drążyć, pytać, podważać, poddawać w wątpliwość, kwestionować, poszukiwać alternatywnych twierdzeń lub interpretacji. Naturalną nieufność budzą we mnie „oczywistości” przyjmowane za takie przez tłum. Instynktownie ustawiam się zawsze wobec czegoś takiego w kontrze, ponieważ, jak mówi pewien amerykański podręcznik do zarządzania, „The majority is always wrong”. Albo, jak napisał pewien południowoamerykański aforysta, „Sceptycyzm i wiara tworzą sojusz przeciwko oszustwu”.

Z publikacji IPN dowiadujemy się zaś nieustannie że „Ogień wielkim patriotą był”,  a kto się nie zgadza, temu w mordę. Jak ktoś zrobi klocki z NKWD-zistą z pepeszą, to wraży komuch. Jak ktoś mówi, że w WP za komuny również myślano często po polsku,  to pewnie agent Rosji. IPN jest od tresowania owiec, żeby beczały na jedną nutę, a ja w takiej sytuacji wolę być tą „czarną owcą”, która będzie beczeć po swojemu albo nie będzie beczeć w ogóle.

Jeszcze inny aspekt to odpowiedzialność za świadomość historyczną narodu. IPN w założeniu miał służyć jej formowaniu. Ja jestem, jako tradycjonalista, gorącym zwolennikiem koncepcji edukacji jako sztuk wyzwolonych, czyli dostarczania edukowanym narzędzi do samodzielnego poznawania rzeczywistości, a nie zestawu dogmatów na temat tej rzeczywistości do wyuczenia na pamięć i przyswojenia. W trzech poprzednich punktach napisałem, dlaczego działalność IPN, moim zdaniem, zasadza się na czymś biegunowo przeciwnym.

Takie zideologizowanie historii, zamiast poważnej nad nią refleksji, prowadzi do sytuacji, gdy IPN nie formułuje ocen wydarzeń i podmiotów historycznych w poczuciu odpowiedzialności za losy narodu i jego duchową, moralną i intelektualną dojrzałość, tylko wtłacza nam propagandę wygodną dla swoich politycznych mocodawców.IPN wręcz wycisza dyskusje nad takimi odpowiedzialnymi ocenami.

Najprostszy przykład to kwestia oceny radykalnych nurtów antykomunizmu. Na przykład ocierających się o terroryzm marginalnych grupek opozycji demokratycznej. Albo nurtów opozycji które stały się agenturami obcych państw lub których uczestnicy dopuścili się zdrady stanu. Albo powojennej partyzantki antykomunistycznej.

Nikt w IPN nigdy nie napisze na przykład, że ruchawka tzw. „wyklętych” to nic więcej jak kolejny rozdział „dziejów głupoty w Polsce”, formą bliźniaczo przypominający takie ruchy jak Konfederacja Barska, Powstanie Styczniowe, czy rewolucja 1905-1907.

Nikt nie napisze zatem, że była to impreza pozbawiona sensu i szans powodzenia, od której odcięły się wszystkie poważne i dojrzałe siły polityczne w kraju i na emigracji, pozbawiona szerszego poparcia społecznego, stanowiąca marginalny ułamek konspiracji z czasów wojny i okupacji, głupia i szkodliwa tak jak i wcześniej wymienione powstania.

Łatwo się domyślić, jakie skutki dla świadomości politycznej i dojrzałości politycznej Polaków to przyniesie. Zamiast polityki realnej, opartej na poczuciu odpowiedzialności, świadomym balansie sił, organizacji i planie, będziemy mieli kolejne pokolenia wytresowane w skłonnościach samobójczych, autodestrukcyjnych, w infantylnej egzaltacji, w podatności na manipulacje  Zachodu.

Wreszcie ostatnia kwestia. IPN działa na polityczne zlecenie. Chodzi o zohydzenie Polski w oczach Rosjan i Białorusinów oraz rosyjskich prawosławnych, naznaczonych na głównego wroga przez polskich atlantystów. Antykomunizm jest tylko parawanem, za którym skrywa się chęć uderzenia w Rosję i wszystko, co z nią związane.

W ogóle, nieśmiało podejrzewam, że polski „antykomunizm” jest tak naprawdę moskalofobią i gdyby marksizm przyszedł do nas z Zachodu, na przykład z USA, z Austrii, lub z Francji, to zostałby przyjęty przez Polaków dużo bardziej życzliwie, niż nadciągając z Moskwy. Wobec marksizmu zachodniego bylibyśmy duchowo bezbronni. Przed komunizacją ochroniło nas narzucanie marksizmu przez znienawidzoną powszechnie Rosję.

PRL była sojusznikiem Moskwy, więc wszystko co związane z PRL trzeba zadeptać.   Zarazem, jeśli jakiś marksista lub socjalista był antyrosyjski i antysowiecki, jak na przykład Borys Sawinkow, to go nie ruszamy albo nawet wynosimy na cokoły pomników.W komunizm trzeba walić, bo komunizm przyszedł z Rosji, umiejętnie to podkreślając, przez propagandę antykomunistyczną, utrwalamy zatem w Polakach dozgonną nienawiść do Moskwy.Chodzi więc o to, by wykopać pomiędzy Polakami a ludami ruskimi, pomiędzy rzymskimi katolikami a rosyjskimi prawosławnymi, niedający się zasypać rów wzajemnych uprzedzeń, pretensji, niechęci, nieufności, strachu.Chodzi o to, by stosunki polsko-rosyjskie, polsko-białoruskie i katolicko-prawosławne zdegradować do poziomu, do jakiego dziś stosunki polsko-ukraińskie zdegradowali ukraińscy nacjonaliści.Wtedy nasz kraj zostałby nieodwracalnie zabetonowany w atlantyzmie, każda bowiem próba otwarcia się na Wschód napotkałaby nieprzezwyciężalne przeszkody w postaci wzajemnej niechęci i pretensji.

WYBRANE KOMENTARZE

Raz sierpem raz młotem w czerwoną hołotę

>Antykomunizm jest tylko parawanem, za którym skrywa się chęć uderzenia w Rosję i wszystko, co z nią związane.
W ogóle, nieśmiało podejrzewam, że polski „antykomunizm” jest tak naprawdę moskalofobią i gdyby marksizm przyszedł do nas z Zachodu, na przykład z USA, z Austrii, lub z Francji, to zostałby przyjęty przez Polaków dużo bardziej życzliwie, niż nadciągając z Moskwy. Wobec marksizmu zachodniego bylibyśmy duchowo bezbronni. Przed komunizacją ochroniło nas narzucanie marksizmu przez znienawidzoną powszechnie Rosję.
PRL była sojusznikiem Moskwy, więc wszystko co związane z PRL trzeba zadeptać.
————
Ludzie są dzień w dzień pozbawiani pamięci i na nowo programowani. To wynik działania mikrofal. Oni już nie wiedzą, że dla szaraczków najlepszy był PRL-Gierka.

„Czy się stoi czy się leży 3000 się należy.”

Gdy PRL upadał, już mnie w kraju nie było. Zwabiły mnie, jak się później okazało, kłamstwa Radia Wolnej Europy, że pieniądze leżą na ulicy, trzeba je tylko podnieść. Niestety Partia była zbyt tchórzliwa, by młodzieży przybliżać krytycznie treści zachodniej propagandy.

Teraz ludzie prawicy ryczą „Precz z komuną” bez zastanowienia, że takim zachowaniem pomagają samych siebie okradać, czyli popełniają samogwałt.

Tu ludzie nie rozumieją, że w dobie globalizmu powinni walczyć o partycypację w dochodzie narodowym, a nie zadowalać się ochłapami rzucanymi jak dla piesków z pańskich stołów.

To rozróżnienie, co są okruszki ze stołu, a co jest kawałkiem tortu z dochodu narodowego powinno być nauczane w każdej szkole. Wtedy jestem pewny, że ludzie by przestali krzyczeć „Raz sierpem raz młotem w czerwoną hołotę”

adevo 09.05.2018 03:38:48

IPN to Instytut fałszowania historii.
Pracujący tam „historycy” a raczej fałszerze powinni mieć anulowane stopnie naukowe przez państwo Polskie ta zbrodnie przeciw prawdziwej historii Narodu Polskiego.

Ja bym zamawiający tam „usługi” „polityków” również unieważnił z mocy prawa.

Okłamywanie Narodu Polskiego jest zbrodnią wobec tego narodu.
Ci co okłamują Naród Polski są wrogami Narodu Polskiego.

Naród Polski powinien się pozbyć wrogów Narodu Polskiego ze wszystkich struktur władzy oraz z mediów.

Oscar 09.05.2018 12:46:19

@Krzysztof J. Wojtas 07:10:25

IPN zakłamuje historię w bezczelny jednostronny sposób.
Jest nie do przyjęcia by taki IPN okłamywał Polaków.

Trzeba stworzyć nowy apolityczny, czysto historyczny instytut który by interpretował historię w sposób zrównoważony, obiektywny, bezstronny.

Pracownicy IPN powinni skończyć w kryminale jako fałszerze historii na zamówienie polityczne.
Zamawiający usługi w IPN politycy też powinni skończy~w kryminale.

Okłamywanie narodu Polskiego jest zaraz po mordowaniu największą zbrodnią przeciw temu narodowi.

Oscar 09.05.2018 12:50:36

Dlaczego nie lubię IPN-u?

Bo jest to najbardziej antypolska instytucja w moim kraju.
Działają zgodnie z zasadą divide et impera.
A co najgorsze, walczy o palmę pierwszeństwa w niszczeniu tożsamości narodowej z Lożą Polin (B’nai B’rith).
Zresztą i w jednym i w drugim sami żydzi….

SZS 09.05.2018 17:25:18

Opublikowano za: http://jeznach.neon24.pl/post/143649,dlaczego-nie-lubie-ipn-u

<!–
–>
   za www.klubinteligencjipolskiej.pl

Tresura polskich „owiec”: przez syjono-chazarski IPN
Oceń artykuł
Udostępnij

Napisz co myślisz