Czy panu Prezydentowi Dudzie marzy się ustrój prezydencki?

Czy panu Prezydentowi Dudzie marzy się ustrój prezydencki? Byłaby to idealna formuła „ucieczki do przodu”, dosłownie spod topora, którym może być powrót pana Tuska z Brukseli i niechęć części własnego środowiska. 

W przemówieniu pana Prezydenta z okazji dnia Konstytucji 3 maja czytamy m.in.: „Chciałbym i złożę w Senacie stosowny wniosek, aby referendum konsultacyjne w sprawie konstytucji – gdzie wszyscy Polacy będą mogli się wypowiedzieć, co do  swojej wizji przyszłego ustroju Polski, co do tego czego chcą i czy chcą – odbyło się w tych wielkich listopadowych datach – 10 i 11 listopada tego roku.” [Źródło: tutaj].

Jest tam więcej, ale reszta nie jest warta uwagi. To powyżej jest istotą przekazu pana Prezydenta. Proszę zwrócić uwagę, że jest to przekaz czysto techniczny. Jak ktoś chce, proszę sobie zadać torturę przeczytania tych flaków z olejem, które stanowią przemówienie pana Prezydenta. Nie ma tam żadnego merytorycznego przekazu, poza koncepcją jak zostać Prezydentem na dłużej – już na nowych warunkach w nowym ustroju.

Pan Andrzej Duda jest w trudnej sytuacji politycznej. Z jednej strony zawiódł oczekiwania wszystkich, jest poniżej oczekiwań jako Prezydent. Nie jest zdolny do wykreowania niczego samodzielnego w rozumieniu politycznym. Można zrozumieć, że nie jest w stanie stworzyć własnego bytu politycznego, bo do tego potrzeba mieć zwolenników, ale niestety ten polityk, nie jest w stanie wyrazić żadnej istotnej myśli politycznej. Proszę zwrócić uwagę, że to wszystko w czym się lubuje to patos, modlitwy, ewentualnie dość skuteczne symulowanie trybuna ludowego. Nic więcej, żadnej koncepcji, żadnego pomysłu na Polskę, ten pan nie ma nam niczego do zaproponowania w znaczeniu systemowym.

Niestety pan Duda ogranicza swoją prezydenturę do części formalnej, głównie reprezentuje państwo, ale i to bez szału. Jakoś nie można powiedzieć, żeby jego głos w jakiejkolwiek sprawie był słyszany w polityce międzynarodowej. Nie widać żadnego środowiska, które by się z nim liczyło. To jaką porażkę poniósł w polityce wschodniej już na samym początku swojej prezydentury najlepiej pokazuje, że nie ma w ogóle o czym mówić. 

Wiadomo, że pan Prezydent ma istotne ograniczenia ustrojowe nałożone na swoje kompetencje, to w ogóle nie podlega dyskusji, jednak nie zwalnia pana Prezydenta z intelektualnej odpowiedzialności za dialog o kraju. Tego nie ma, tego pan Prezydent ani nie moderuje, ani nie inicjuje, nie był w stanie stworzyć nawet kręgu liczących się ekspertów. Mówimy o ludziach, którzy byliby w stanie w sposób odpowiedni i na wymaganym dla powagi urzędu Prezydenta poziomie, reprezentować nas wszystkich w dyskusji. 

Jest to tym bardziej dziwne, bo ś.p. pan Lech Kaczyński, doskonale potrafił zorganizować takie zespoły ludzi i brać udział w dyskusji publicznej na poziomie naprawdę wysokim. Można się było nie zgadzać z jego poglądami, jednak wiedział co mówi i promował ludzi, którzy doskonale wiedzieli co wyrazić w przestrzeni publicznej, kiedy i w jaki sposób. Pan Andrzej Duda jako bliski współpracownik ówczesnego Prezydenta musi znać te mechanizmy. Jeżeli ich nie powiela, to znaczy że z jakichś powodów tego nie chce. 

W szczególności szokuje to, że pan Duda jako wybitny prawnik, nauczyciel akademicki – o doskonałej reputacji, co autor jako jego uczeń może osobiście potwierdzić, pozwolił na takie skopanie Konstytucji do jakiego doprowadziła dobra zmiana. Pan Prezydent doskonale zna Konstytucję, ma ją w jednym palcu, wie jakie ma znaczenie i jak uczył innych ludzi, to zgodnie z kanonem powszechnie przyjętym. Po prostu nie da się inaczej. 

Przy czym uwaga pan Prezydent ma rację, Polska potrzebuje nowej Konstytucji, ewentualnie dużej zmiany tej istniejącej. Chodzi o to, żeby pewne rzeczy zapisać w niej jednoznacznie, tak żeby „falandyzacja” prawa była niemożliwa. Przynajmniej bez realnych konsekwencji dla ludzi wprost łamiących lub milczących nad Konstytucją, chociaż są zobowiązani jej strzec.

Drugą kwestią o znaczeniu fundamentalnym jest odpowiedź na pytanie – jakiego ustroju potrzebujemy? Jeżeli dzisiaj oddalibyśmy całą władzę Prezydentowi, to mielibyśmy do czynienia z fikcją. Podobną do tej, którą jest obecny model z superwizorem poza strukturami oficjalnych ram administracyjnych, chociaż oczywiście należy uznać argument, że rządzi Sejm a w praktyce większość sejmowa i oczywiście jej szczególny reprezentant.

Być może – jeżeli już mówimy o merytoryce, powinniśmy pomyśleć o systemie kanclerskim? Niemcy zawsze były, są i będą dla nas wzorcem prawnych rozwiązań ustrojowych. Nie zrobilibyśmy błędu idąc w tym kierunku. Chodzi o to, żeby sam fakt sprawowania władzy zobowiązywał system, do powierzenia palmy pierwszeństwa – autentycznemu liderowi. Zderzaki są do wymiany, faktycznie odpowiedzialny nie ponosi odpowiedzialności, która spada na zderzaki.

W sprawach ustrojowych chodzi o to, żeby to one modyfikowały – poprzez instytucje, normy i zasady – to, w jaki sposób odnosimy się do państwa. Gdybyśmy, co jak można przypuszczać, pośrednio chce osiągnąć pan Prezydent – podporządkowali ustrój pod to, jakich mamy ludzi i jak kształtują swoje relacje. To w ogóle straci sens. To odwrócenie porządku rzeczy. Po to wymyślamy ramy działania instytucji państwowych, żeby się w to wpasować i skutecznie funkcjonować – tu chodzi o wewnętrzną mechanikę działania wszystkiego.

Życzmy sobie rzeczywistej refleksji nad sprawami ustrojowymi, jednak czy to jest dobry czas? Proszę wziąć pod uwagę nową okoliczność w postaci rzekomego pogorszenia stanu zdrowia pewnego prezesa… Wszyscy wiemy, co będzie oznaczać jego słabnięcie… Ten kontekst nadaje odrobinę nowego sensu idei pana Prezydenta.

Źródło: Obserwator Polityczny

   za: alexjones.pl

Czy panu Prezydentowi Dudzie marzy się ustrój prezydencki?
Oceń artykuł
Udostępnij

Napisz co myślisz