Prezydent Szwajcarii

Dlaczego ludzie nie wiedzą, kto jest prezydentem Szwajcarii? Już na początku trzeba zaznaczyć, ze to pytanie jest błędnie sformułowane, bowiem w Szwajcarii nie ma prezydenta istnieje natomiast funkcja prezydenta federalnego, a to subtelna różnica.

Powszechnie twierdzi się, ze to naród sprawuje rządy w republice alpejskiej, a politycy wcielają w życie decyzje narodu. To brzmi jak w słabej bajce dla dzieci w wieku przedszkolnym. Czytałem nawet, że w Szwajcarii nie ma polityków tylko urzędnicy, których zadaniem jest „wykonywanie woli społeczeństwa”. Ładnie to brzmi, ale to naiwne sformułowanie jest zupełnie nierealne.

Na świecie nie ma państwa bez polityków – inaczej nie byłoby państwa. Politycy różnią się zakresem ich władczych kompetencji – zależy to miedzy innymi od rodzaju systemu politycznego. Dopowiem nie bez odrobiny złośliwości, ze różnią się wielkością uzyskanego zysku – tego wymiernego (dobra materialne) i tego niewymiernego (zasięg władzy).

Jeśli ludzie nie wiedza, kto jest prezydentem federalnym w Szwajcarii, to powinno wynikać teoretycznie z jednego z poniższych powodów:

    1. Jest im tak dobrze, ze nie interesują się polityką.
    1. Albo jest im tak źle, że przestali się interesować polityką.

 

Pierwsze założenie nie wchodzi u Helwetów w grę, bo to najbardziej oddolnie upolityczniony naród świata (nawet jeśli im się dobrze powodzi), a to dzięki demokracji bezpośredniej i jej klasycznym instrumentom: referendum i inicjatywie ludowej.

Drugie założenie też się nie sprawdza, choćby dlatego, ze Szwajcaria to jeden z najbogatszych krajów świata.

Jest jeszcze trzecia odpowiedz: funkcja prezydenta federalnego jest nieistotna w systemie politycznym Szwajcarii. Prezydent federalny jest co prawda teoretycznie głową państwa, lecz jego funkcja jest marginalna i proceduralna. Jest jednym z członków Rady Federalnej, którego Zgromadzenie Federalne wybiera corocznie na przewodniczącego Rady Federalnej, a wiec szwajcarskiego rządu. Jest to wiec funkcja rotacyjna.

Z reguły zna się szefa państwa, który trzyma władzę w swoich rękach – nie musi to być prezydent. Mało kto wie, kto jest szefem rządu we Francji, ale wszyscy znają prezydenta Macrona. Kto wie, że prezydentem Austrii jest Alexander van der Bellen? Ale szef rządu Sebastian Kurz wyrobił sobie już pozycje w Austrii i w Europie. Podobnie jest w Niemczech. Na ustach całego świata jest kanclerz Merkel, ale na pewno nie prezydent federalny Frank-Walter Steinmeier.

Ludzie wiedzą, kto pełni de facto władzę w tych krajach, kto faktycznie rządzi i podejmuje wiążące decyzje i to jest zupełnie zrozumiale. Właśnie chodzi mi tutaj o decyzje wiążące, które wyznaczają kierunek polityki państwa we wszystkich dziedzinach życia.

Oczywiście naród, odpowiedzą prawie wszyscy, bo tam panuje demokracja bezpośrednia. No dobrze, ale przecież naród nie rządzi codziennie. A poza tym, kim jest naród? Szwajcarski naród to wspólnota ludzka zamieszkująca terytorium tego kraju. Wiec ta wspólnota rządzi?

W Szwajcarii naród nie sprawuje władzy. W tym państwie  władzę sprawuje de facto rząd czyli Rada Federalna (Bundesrat (niem.), Le Conseil fédéral (fr.), Il Consiglio federale (wł.)), która jest kolektywną głową państwa. Każdy napotkany na ulicy Szwajcar powie, ze „szefem” państwa jest właśnie Rada Federalna, czyli 7-osobowy kolektywny rząd, sprawujący efektywną władzę w państwie. A ze jeden z tych członków jest akurat prezydentem federalnym to nie ma znaczenia, bo on nie ma w swoich rękach prerogatyw władczych.

Władza jest kolektywna i każdy z siedmiu członków rządu jest jednocześnie szefem, a wiec ministrem, jakiegoś resortu.

W Szwajcarii każdy wie, komu podlega i kto odpowiada za podwyżkę jego pensji. Ja wiem kto jest moim szefem (to J. Schneider-Ammann – minister gospodarki, edukacji i badań naukowych), bo on sprawuje władzę w departamencie, w którym ja pracuję. Moja żona wie, że jej szefem jest U. Maurer, bo on kieruje departamentem finansów. Ministra ds. zagranicznych I. Cassisa tez znają wszyscy, bo on „walczy“ z Unią Europejską. Ministra A. Berseta, szefa resortu spraw wewnętrznych znają dobrze na przykład lekarze. To Berset chce przeprowadzić od paru lat reformę w ramach ubezpieczenia chorobowego. Albo kto nie zna szefa departamentu ds. obronności G. Parmelina, który chce zakupić dla armii nowe samoloty wojskowe i boi się jak ognia referendum w tej sprawie.

Czyli w sumie nic nowego – w Szwajcarii jest podobnie jak w innych krajach. Znani są zawsze ci, którzy posiadają władzę wykonawczą. Ludzie znają tych polityków, którzy bezpośrednio podejmują lub wcielają w życie podjęte decyzje. Nawet, jeśli – jak to ma miejsce w Szwajcarii – możliwości decyzyjne polityków są bardzo zredukowane.

Jeśli wiec ktoś nie zna prezydenta federalnego to dlatego, ze system polityczny Szwajcarii jest skonstruowany m.in. na zasadzie kolektywnej władzy wykonawczej, którą zna dosłownie każdy obywatel tego kraju.

To rząd wciela w życie decyzje parlamentu (uchwalone ustawy),  natomiast rozporządzenia i zarządzenia, a wiec akty wykonawcze leżą w gestii samego rządu czyli Rady Federalnej. Należy dodać, ze decyzje podejmowane w ramach referendum to tylko niewielki odsetek wszystkich podejmowanych w Szwajcarii wiążących postanowień. Dlatego kolektywna Rada Federalna to nie urzędnicy, wcielający tylko w życie decyzje podjęte w ramach referendum – to jest błędny mit – lecz politycy „z krwi i kości“– znani wszystkim bez wyjątku. Każdy z tych siedmiu członków rządu jest jednocześnie szefem jakiegoś departamentu, a wiec posiada spore kompetencje. Natomiast prezydent federalny jest jednym z nich. Nieznany, niewidoczny jako prezydent, ale dobrze znany jako szef swojego resortu.

Wiec naród w Szwajcarii nie rządzi? To znowu błędnie sformułowane pytanie. Naród nigdy nie rządzi – w żadnym kraju. Jeśli już mówimy o władzy w ramach demokracji, to używajmy słowa „elektorat“, mając na myśli tych obywateli, którzy są uprawnieni do głosowania. To w Szwajcarii szczególnie ważne z powodu dużego odsetka obcokrajowców (ponad 20% społeczeństwa), którzy nie są uprawnieni do głosowania. Nie zapominajmy tez o części społeczeństwa/narodu, która nie ukończyła 18-tego roku życia. Możemy wiec tez mówić o dorosłym społeczeństwie obywatelskim, które jednak w Szwajcarii nie rządzi – oczywiście za wyjątkiem inicjatywy ludowej i referendum, kiedy podejmowane są ważne decyzje w skali państwa.

To dorosłe i obywatelskie społeczeństwo posiada jednak o wiele ważniejszą funkcję od tej rządzącej. Jest to funkcja kontrolna – społeczeństwo szwajcarskie stanowi naturalna opozycje w stosunku do rządu i do parlamentu. To właśnie społeczeństwo obserwuje i kontroluje poczynania tzw. władzy. Politycy w obawie przed podjęciem złych, nietrafionych decyzji staja się ostrożni. Nie podejmują pochopnych decyzji, bo wiedza, ze społeczeństwo (opozycja) „nie śpi i czuwa“.

W przeciwnym razie muszą się liczyć z inicjatywa ludowa, przeprowadzona na bazie 100 tys. zebranych podpisów. A jak wiemy w społeczeństwie są różne grupy interesów: bankierzy, nauczyciele, przedstawiciele środowiska naturalnego, związki motoryzacyjne, związki zawodowe, zwolennicy i przeciwnicy homo-małżeństw, itp.

Nie sposób każdego zadowolić, dlatego decyzje podejmowane bez referendum są ostrożne i uprzednio konsultowane z elektoratem lub jak kto woli ze społeczeństwem.

Z kolei podjęte w parlamencie lub w ramach referendum decyzje wcielane są w życie przez szwajcarska Radę Federalną, która jest – nie uwłaczając parlamentowi – kolektywną głową państwa. To jest właśnie instytucja polityczna, znana wszystkim mieszkańcom kraju alpejskiego jako organ władczy i decyzyjny.

Dajmy sobie wiec spokój z rozważaniami na temat: kto jest prezydentem Szwajcarii, a kto nim nie jest. To Rada Federalna dla Szwajcara jest tym, czym dla Rosjanina Putin a dla Amerykanina Trump, z ta różnicą, ze Szwajcar dzierży w swoich rękach narzędzie kontrolne, o czym Rosjanin i Amerykanin mogą tylko pomarzyć.

Prof. Dr. Mirosław Matyja

Źródło: Obserwator Polityczny

   za: alexjones.pl

Prezydent Szwajcarii
ocena 5 głosów 1
Udostępnij

Napisz co myślisz