Jak z tą III RP jest naprawdę?

Precyzyjnych spostrzeżeń można dokonać poprzez ocenę „polskich elit”, no bo jakie społeczeństwo takie jego „elity”.

W swych artykułach na tematy społeczne niejednokrotnie krytykuję współczesne polskie społeczeństwo, które oceniam z autopsji, obserwując je na bieżąco, miast oddawać się w miejscach publicznych studiowaniu ekranu smartphone’u wzorem większości młodej publiki. Nie jest to precyzyjne narzędzie socjologiczne, ale lepsze od jedynej alternatywy, jaką jest wsłuchiwanie się w propagandowy bełkot koszernych mediów.

Bardziej precyzyjnych spostrzeżeń można dokonać poprzez ocenę „polskich elit”, no bo jakie społeczeństwo takie jego „elity”. Osobiście staram się unikać tej tematyki, gdyż  grzebanie się w łajnie napawa mnie niesmakiem.

 Wyjątek od tej reguły spowodowany był obejrzeniem najnowszej rosyjskiej produkcji filmowej na tematy obyczajowe zatytułowanej „Kup mnie”[i]. Film omawia problemy prostytucji z uwzględnieniem stosunków rosyjsko-arabskich, a w szczególności dostaw luksusowego „towaru” szejkom w Dubaju. Przeglądając w tym zakresie Internet, od razu natknąłem się na wielowątkowe szczegóły identycznego procederu z udziałem przedstawicielek „elity artystycznej” III RP, czyli tzw. „celebrytek” używając hollywoodzkiego potworka słownego zaadoptowanego przez polskojęzyczne media i społeczeństwo[ii].

Nie wdając się w szczegóły, wszystko wskazuje na to, ze niedługo Beduini będą „wypasać” na pustyni stada polskich blondynek.

  Przy czym „panie” te gotowe są na wszystko za 500 euro na dobę, nawet na wylizywanie gówien z arabskich dup (dosłownie![iii]-patrz Koprofilia[iv]). Ich rozbiegane po Europie plebejskie naśladowczynie robią to zapewne z każdym znacznie taniej, nie zyskując jednak tyle medialnego rozgłosu.

Z drugiej strony męskie „elity” społeczeństwa III RP wylizują gówno ( w przenośni) z każdej obcej dupy, nawet Ukraińskiej, zowiąc ten proceder „sojuszniczą współpracą”. Natomiast ich plebejscy naśladowcy koncentrują się na szorowaniu zachodnich wychodków, delektując się przy tym ich prawdziwie „europejskim aromatem”.

Takie są w ekspresowym skrócie realia III RP. Ze zrozumiałych względów nie podobają się one większości społeczeństwa, które zamiast próbować je zmienić, udaje że rzeczywistość jest diametralnie odwrotna. Niemniej jednak fakt pozostaje faktem, że znaczna część polskojęzycznych obywateli Unii Europejskiej jest taka jak wyżej przedstawiono.

Mnie osobiście zastanawia jedynie, jak to jest możliwe w krainie, w której patriotyzm tak wiele znaczy, w której tak wysoko ceniony jest slogan „Bóg, Honor i Ojczyzna”, w której niestrudzenie działają rzesze „ofiarnych kapłanów” i ciągle dojrzewają rajskie owoce działalności „największego z rodu Słowian”?

Jedyna konkluzja, jaka mi osobiście się nasuwa, to hipoteza o gigantycznej mistyfikacji wtłaczanej upadłemu polskiemu narodowi.

dr Nowopolski

   za neon24.pl

Jak z tą III RP jest naprawdę?
ocena 5 głosów 1
Udostępnij

Napisz co myślisz