447 strachów

Dziś PiS-owska ustawa o IPN jawi się nie jako przywracanie normalności, jeśli chodzi o pisanie oraz publikowanie w kraju i na świecie nieprawdy, co do sprawstwa Holocaustu, „polskich obozów zagłady” czy publikowanie nieprawdy ze strony naszych sąsiadów z Ukrainy i zmienianie faktów historycznych, dotyczących „rzezi wołyńskiej” – ale jako katalizator i bubel prawny, wydmuszka bez możliwości oddziaływania prawnego. Już dziś wiadomo, że polska ustawa nie będzie działać nigdzie poza obszarem administracyjnym naszego kraju. Toteż będzie nadal można pisać w świecie o naszym sprawstwie (w najlepszym wypadku – współsprawstwie) Holocaustu i nikt nie poniesie za to konsekwencji, chyba iż na drodze długiego i kosztownego procesu cywilnego. Ustawa o IPN niefortunnie zbiegła się z obchodami 73. rocznicy wyzwolenia niemieckiego obozu Auschwitz. Ambasador Izraela, Anna Azari, zaapelowała o zmianę w przyjętej przez Sejm RP nowelizacji, wprowadzającej m.in. kary za sformułowanie „polskie obozy śmierci”, a cała sprawa przedstawiona w świecie została jako polski atak na samych Żydów! Dziś rząd Prawa i Sprawiedliwości jest kryty – chciał dobrze, występował w obronie naszego dobrego imienia, w rzeczywistości jednak przyjął akt prawny, który wywołał lawinę właśnie w określonym czasie. Lawina ta przyniosła niespodziewanie (lub dla wykonawców spodziewanie) skutki dalekosiężne, jakich strona polska – a właściwie sami zainteresowani – czyli naród, poznać nie mogą.

Pamiętajmy, że w bankach o zagranicznym kapitale polscy obywatele zgromadzili prawie 2 biliony złotych, które to aktywa zamrozić może ewentualny kryzys polityczny. Również los milionów mieszkań spółdzielni mieszkaniowych, rodem z PRL, jest niepewny. Wiele z nich budowało bloki na terenach znacjonalizowanych, nie posiadających dziś uregulowanej własności. Lokatorzy, jacy wykupili swoje mieszkania bez gruntu, dziś mogą dostać nakaz eksmisji. Pamiętajmy też, że nasze jestestwo (tzn. bardziej wygodne życie klasy politycznej) zależy od obsługi długu zagranicznego z MFW i Banku Światowego. Polska doszła do 58% do PKB i jest lekko pod kreską widma bankructwa. Chyba to wystarczający straszak do nadchodzącego chaosu, upadku i odsunięcia od koryta wielopokoleniowych klanów, okradających bez żenady Polskę. Ci ludzie nie cofną się przed niczym, by spełnić wszelkie żądania. Poniżej podam przykład kraju o wiele bardziej tytularnego od Polski, co ugiął się pod żądaniami żydowskimi.

Szwajcaria: Szwajcaria jako jedyne państwo wśród najbliższych sąsiadów III Rzeszy nie zostało przez nią anektowane. Główne credo szwajcarskich bankierów brzmi od zawsze: Dyskrecja i tajemnica bankowa, dlatego Hitlerowi potrzebny był tak zamożny i przyjazny finansowy sojusznik. Szwajcarzy do tego bardzo niechętnie ratowali z opresji „obcych” – jeśli nawet – robili to za duże łapówki. Już w końcu lat 30. XX w. Szwajcaria wprowadziła politykę walki z migracją na teren własnego państwa. Po anszlusie Austrii i napływie dużej ilości uchodźców, przywrócono obowiązek wizowy z dniem 28. marca 1938 r. Dopiero w roku 2004 roku sąd w Szwajcarii nakazał rehabilitację osób, które pomagały Żydom w czasie Holocaustu (między 1933 rokiem (dojście Hitlera do władzy) a końcem II wojny światowej. Ci, co pomagali uchodźcom i zostali za to ukarani, mają prawo domagania się anulowania ówczesnej kary. Według historyków co najmniej kilkuset Szwajcarów straciło wtedy pracę bądź nawet zostało skazanych na wysokie mandaty lub więzienie tylko za to, że pomogli przekroczyć szwajcarską granicę, bądź udzielili schronienia Żydom. Sądy klasyfikowały wówczas te działania jako przestępstwo „naruszenia szwajcarskiej neutralności”. Szwajcaria podczas II wojny światowej udzieliła schronienia blisko 300 tys. uciekinierów, ale równocześnie zabroniła przekroczenia swych granic co najmniej 20 tysiącom innych, głównie Żydom. Wobec takiej polityki migracyjnej  kraj „przyczynił się” do realizacji Holocaustu.

Nie o swoich ziomków środowiska holocaustowe zaczęły kruszyć kopie po II wojnie światowej, a o ewentualne wkłady pieniężne, które zostały pozostawione w tamtejszych bankach. Tak więc chodziło o tzw. uśpione konta (ang. dormant accounts) zaś pierwsze naciski miały miejsce już w 1945 roku poprzez aliantów, zaraz po zakończeniu wojny na paryskiej konferencji pokojowej. Szwajcaria została wezwana do „odmrożenia” tych kont, czyli mówiąc po ludzku, do ujawnienia i oddania ich zawartości. Szwajcarzy nie zamierzali tak łatwo pozwolić na wgląd w swoje tajemnice. Powołana przez Żydów dekretem federalnym specjalna Komisja Bergiera stwierdziła, iż ok. 70% kont zawierało kwoty poniżej 1000 CHF (Raport Bergiera, s. 446). Szwajcarzy odpowiedzieli zimno, że po ofiarach Holocaustu i wszystkich innych osobach, zaginionych podczas II wojny światowej, pozostały zaledwie 43 miliony franków szwajcarskich, nieco ponad 31 milionów dolarów. Specjalnego wysłannika komisji bankierzy przyjęli na stojąco, w pokoju pozbawionym umeblowania, co odczuł jako zamierzone upokorzenie i bodziec do bardziej agresywnych działań. Środowiska żydowskie liczyły na zupełnie inne kwoty, chyba dziś jest bardzo podobnie, jeśli chodzi o kwestię polską.

Kongres Żydowski szacował wkłady na 7 miliardów dolarów. Co ciekawe, suma wszystkich wkładów wszelkich klientów banków szwajcarskich podczas wojny nie przekraczała 5 miliardów dolarów. Suma roszczeń wkrótce wzrosła do  9,6 miliarda dolarów, gdyż doliczano należne oprocentowanie. Szwajcarzy myśleli, że świat uszanuje ich neutralność, ale srogo się przeliczyli. Żydowska komisja wykryła, iż banki zaczęły likwidować te uśpione konta i przejmować na własność aktywa, np. gdy opłaty administracyjne za prowadzenie konta znacząco się skumulowały. Zacierano również ślady po właścicielach tak zlikwidowanych kont. Po prostu niszczono wszystkie dokumenty na ich temat (gdy nie ma komputerów, łatwiej to zrobić). Środowiska żydowskie do swojej walki wykorzystały mass media oraz przemysł rozrywkowy. Sytuacja zrobiła się dla Szwajcarii nieciekawa: pojawiały się coraz to nowe publikacje w sprawie uśpionych kont ofiar II wojny, a media w USA nagłaśniały je i trąbiły wciąż o złośliwych Helwetach, którzy „ukradli złoto i nie chcą oddać”. Kilka stanów USA (m.in. Nowy Jork i Kalifornia) zagroziło całkowitym bojkotem produktów szwajcarskich i embargiem na nie. W 1996 r. powstał Independent Committee of Eminent Persons (ICEP) zwany także Komisją Volckera, od nazwiska jej przewodniczącego. Był to organ prywatny. W jego skład weszło trzech przedstawicieli organizacji żydowskich, trzech przedstawicieli banków szwajcarskich, a przewodniczącym mianowano Paula Volckera, byłego prezesa Rezerwy Federalnej USA. Do pomocy Komisja zatrudniła 650 księgowych, którzy zbadali 4,1 mln rachunków bankowych z 6,8 mln, które w latach 1933-45 istniały w Szwajcarii w 254 bankach (82% wszystkich istniejących wówczas banków). Zidentyfikowano ok. 54 000 kont bankowych, 25 000 nazwisk ofiar na sumę 44,2 mln dolarów. Szwajcarskie banki otrzymały od Komisji Volckera „rekomendację” zawarcia ugody w imieniu państwa szwajcarskiego z autorami pozwu zbiorowego w USA. W wyniku „rekomendacji” ICEP dwa największe banki, Credit Suisse i UBS, zgodziły się wypłacić autorom pozwu odszkodowanie w wysokości 1,25 mld dolarów, co miało pokryć wszelkie żądania spadkobierców ofiar!!! Do tego należy wspomnieć, iż po opublikowaniu raportu przez Komisję Bergiera, Rada Federalna zdecydowała się powołać specjalny fundusz zadośćuczynienia ofiarom Holocaustu, w wysokości 200 mln CHF.

Drodzy Przyjaciele, rząd „dobrej zmiany” świadomie lub przez swą specyficznie prowadzoną politykę zagraniczną (serwilizm na kierunku USA) sprowadza Polskę do roli wasala, bez możliwości samostanowienia. Ledwie wyszliśmy spod wpływów i sojuszy z ZSRR, gdzie jednak Polska miała szeroką autonomię gospodarczą, umożliwiającą bardzo dobre wyniki gospodarcze, to dziś obserwujemy na własne oczy to, o czym mówi się przy „ośmiorniczkach” – „murzyńskość” i tylko teoretyczne istnienie tego kraju jako bytu samodzielnego…

Roman Boryczko,

kwiecień 2018

Źródło: Się Myśli

   za: alexjones.pl

447 strachów
Oceń artykuł
Udostępnij

Napisz co myślisz