UE i USA zgodziły się na fuzję Bayer-Monsanto. Nie pierwszy raz firmy będą pracować razem. I po raz kolejny skutki tej współpracy mogą być katastrofalne.

Koncerny Bayer i Monsanto od lat zaśmiecają naszą planetę. Zgodę na ich fuzję muszą jeszcze wyrazić Rosja i Kanada, jednak stanowisko UE i USA wobec znanych, opisanych poniżej faktów, jest co najmniej niezrozumiałe.

Jak donoszą naukowcy, ilość dzikiego ptactwa na terenach wiejskich we Francji w ciągu ostatnich 15 lat spadła o 30%. Części gatunków grozi całkowite wyginięcie. Odkrycie to wiąże się bezpośrednio z innym, o którym było głośno w październiku zeszłego roku. Wtedy to okazało się, że przez zaledwie 30 lat liczebność owadów latających w Niemczech zmniejszyła się o 75%. Głównym źródłem pożywienia dla ptaków są właśnie insekty, które pełnią także inne pożyteczne role w naszym środowisku m.in. zapylają kwiaty czy spulchniają glebę.

Jako główną przyczynę masowego wymierania owadów wskazano się pestycydy neonikotynoinowe, głównie imidakloprid i klotianidynę, produkowane przez niemiecką firmę Bayer. Wraz z flagowym produktem firmy Monsanto: Roundupem, zabijają one Motyle Królewskie, pszczoły miodne, a nawet ptaki. Jednak zamiast zabronić stosowania tych toksycznych chemikaliów w marcu UE, a w kwietniu i USA zgodziły się na fuzję ich producentów wartą 66 mld dolarów.

Poza środkami ochrony roślin Monsanto jest również czołowym producentem nasion genetycznie modyfikowanych roślin, które zdążyły już wyprzeć wiele rodzimych gatunków z naszych pól i sadów. Póki co Administracja Trumpa zgodziła się nie tylko na fuzję Bayer-Monsanto. Wcześniej podjęła taką decyzję w przypadku Dow i DuPont oraz Syngenty i ChemChina. Za chwilę na światowym rynku agrochemicznym pozostaną tylko 3 liczący się gracze. Według prof. Elisabeth Warren ogromne firmy łączą się tworząc jeszcze większe podmioty, które stać na to, by część swoich zysków przeznaczyć na lobbowanie i finansowanie kampanii politycznych. To opłacalna inwestycja, ponieważ prawo jest później pisane pod ich dyktando. Nietrudno przewidzieć, że największa firma agrochemiczna, która ma powstać w wyniku przedmiotowej fuzji, kontrolując rynek nasion i środków stosowanych w rolnictwie, będą one mogły kształtować praktyki rolnicze i przedkładać swoje zyski nad interes publiczny.

W 2016 ponad połowa zwolenników Trumpa była przeciwna fuzji Bayer-Monsanto. Wyborcy uzasadniali to obawą o wzrost cen żywności i zwiększenie kosztów produkcji rolnej. Czy były to uzasadnione obawy? Weźmy przykładowo rynek nasienny: przed rokiem 1990 na świecie było ponad 600 firm działających w tej branży. W roku 2009 było już ich tylko 100, a ceny nasion do tego czasu wzrosły dwukrotnie.

Jednak w tej całej sprawie nie tylko o pieniądze chodzi. Ta fuzja może przyczynić się do wyginięcia życia na naszej planecie…

Podczas gdy produkowane przez koncern Bayern pestycy neonikotynoidowe zabijają owady i ptaki, to w przypadku opartego na glifosacie Roundupu firmy Monsanto dowiedziono, że odpowiada on za ponad 40 schorzeń u ludzi. Oczywiście, nikt z nas nie spożywa glifosatu bezpośrednio, jednak ego ogromne ilości pochłaniamy wraz z pożywieniem. Nasiona GMO firmy Monsanto są odporne na jego toksyczne działanie, jednak po spryskaniu absorbują go ws woich tkankach. Jak twierdzą naukowcy spożywany wraz z nimi glifosat szkodliwie wpływa m..in. na nasz układ hormonalny, liczebność bakterii jelitowych, niszczy DNA oraz wywołuje mutacje nowotworowe. W 2014 w czasopiśmie Journal of Organic System ukazał się artykuł wiążący obecność glifosatu na amerykańskich polach obsianych kukurydzą i bawełną GMO ze znaczącym wzrostem zachorowań na choroby przewlekłe. Jego autorzy wśród nich wymieniają: nadciśnienie, cukrzycę, otyłość, Alzheimer, Parkinson, sklerozę, udary, zapalenie wątroby, niewydolność nerek, nowotwór tarczycy oraz białaczkę szpikową. Jednak nasi politycy zdają się być głusi na te doniesienia, choć jednym z powierzonych im zadań jest ochrona naszego zdrowia.

Aby móc wyobrazić sobie skalę zagrożenia, jakie niesie za sobą przedmiotowa fuzja, należy sięgnąć do historii. Nie po raz pierwszy bowiem Monsanto i Bayer chcą połączyć swoje siły. Na potrzeby obu wojen światowych produkowały one ładunki wybuchowe i trujące gazy, chętnie wymieniając się między sobą technologiami. Po 1945 stworzyły firmę MOBAY (od nazw Monsanto i Bayer), która dostarczała składniki do produkcji Agentu Orange wykorzystanego przez Amerykanów w wojnie w Wietnamie.

Bayer podejmował współpracę także z innymi firmami. W 1904 koncern połączył siły z dwoma gigantami: BASF i AGFA tworząc pierwszy na świecie chemiczny kartel. Kartel to grupa firm połączonych porozumieniem o zaniechaniu wzajemnej rywalizacji, co pozwala im utrzymywać ceny swoich produktów na wysokim poziomie. Po zakończeniu I Wojny Światowej cała niemiecka branża chemiczna została scalona w jeden podmiot: I.G. Farben. W 1939 przedsiębiorstwo to zdołało osiągnąć pozycję największej korporacji w Europie, największej na świecie w branży chemicznej oraz stanowiło ważną część najpotężniejszego kartelu jaki dotychczas utworzono.

W przypadku tego koncernu amerykański chemik i badacz relacji między między niemieckimi i amerykańskimi firmami, Howard Ambruster, tak pisał w 1947:
„Farben nie był zwyczajnym niemieckim przedsięwzięciem, którego jedynym celem jest czerpanie zysków ze sprzedaży swoich produktów w kraju i zagranicą. To raczej tajna organizacja, która poprzez swoje filie i liczne powiązania, działała jak niezwykle skuteczna maszyna szpiegowska z zamiarem podboju świata i stworzenia superpaństwa kierowanego przez Farben.”

W 1927 I.G.Farben podpisał porozumienie kartelowe z należącą do Rockeffelera Standard Oil, dzięki czemu pozyskało technologię i doświadczenie w zakresie produkcji benzyny syntetycznej. Miało to ogromne znaczenie dla gospodarki Niemiec w przypadku planowanego konfliktu zbrojnego, gdyż kraj ten praktycznie pozbawiony był złóż ropy naftowej. Następnie koncern wsparł finansowo nazistów, kwotą 84,2 mln marek, dzięki czemu uzyskał dostęp do stanowisk w państwowych instytucjach. W trakcie II Wojny Światowej I.G. Farben zajmował czołową pozycję w niemieckiej gospodarce wojennej jako dostawca materiałów strategicznych produkowanych na potrzeby armii Hitlera. Do swoich fabryk koncern masowo zatrudniał więźniów z obozów koncentracyjnych wywiezionych na pracę przymusową, jednocześnie produkując Cyklon B służący do ich zabijania w innych częściach Europy.

W latach 1947-1948 w ramach procesów norymberskich pierwotnie planowano likwidację I.G. Farben, jednak ostatecznie koncern podzielono na trzy przedsiębiorstwa: Bayer, Hoescht (obecnie Sanofi Aventis) i BASF. Przed amerykańskim trybunałem stanęło w Norymberdze 24 dyrektorów tego koncernu, jednak większość nie doczekała się sprawiedliwości. Wśród nich był Fritz ter Meer, oskarżany o ludobójstwo, zmuszanie do pracy niewolniczej i testowanie na więźniach obozów Auschwitz-Birkenau nowych preparatów, który w 1956 na ponad 10 lat objął stanowisko prezesa firmy Bayer…

Dlaczego Amerykanie pozwolili de facto na kontynuację przez I.G. Farben swojej działalności? Wytłumaczenie możemy znaleźć w książce pt. „Nasiona destrukcji. Ukryta Agenta genetycznej manipulacji.” Jej autor, William Engdahl, twierdzi, że od kiedy na scenie politycznej USA pojawił się protegowany Rockefellera, Henry Kissinger, strategicznymi celami polityki Stanów Zjednoczonych stały się: kontrola światowych rynków żywności oraz depopulacja. Wraz z geopolityką naftową, ich realizacja miałaby pozwolić Stanom zachować pozycję supermocarstwa. „Przejmij kontrolę nad ropą, a będziesz kontrolował nacje” – powtarzał Kissinger. „Kontroluj rynki żywności, a przejmiesz kontrolę nad ludźmi.”

Rozszerzanie kontroli nad światowymi zasobami pożywienia jest cały czas realizowane. Zmniejsza się różnorodność nasion, a ziarna GMO są produkowane tylko przez kilka firm, głównie Monsanto. Do tego dochodzi finansowana z naszych podatków kampania propagandowa, której celem jest wmawianie nam, że bez odmian transgenicznych i środków ochrony roślin świat będzie głodował. Kartel, z którym dziś mamy do czynienia, łączy gigantyczne firmy z branż chemicznej, farmaceutycznej, naftowej, bankowej i ubezpieczeniowej w osobach zasiadających w ich zarządach. Dzięki temu może generować olbrzymie profity np. sprzedając drogie leki na choroby spowodowane produkowanym przez siebie toksycznym pożywieniem.

Alternatywą wobec coraz bardziej narzucanego nam modelu rolnictwa przemysłowego powinny być małe gospodarstwa i przydomowe ogródki oraz odwrót od GMO by powrócić do ekologicznej żywności. Jak twierdzi rosyjski przedsiębiorca i pisarz Vladimir Merge:
„Przykładem niech będą nasi ogrodnicy. Rosja ma tylko 110 dni sezonu wegetacyjnego w roku, w USA tych dni jest znacznie większej. Jednocześnie powierzchnia amerykańskich trawników jest dwukrotnie większa niż rosyjskich ogródków…”

Uprawy ekologiczne w Stanach stanowią zaledwie 0,6 % całego areału. Większość pól jest przesiąknięta środkami ochrony roślin. Jak twierdzi dziennikarz gazety The Guardian George Monbiot:
„Branża agrochemiczna przechytrzyła nasze rządy i naszych rolniów. Wmówiła im, że pestycydów nie należy nadmiernie regulować, a nawet, że nie trzeba ich szczególnie badać. Z drugiej strony zyski tej branży rosną proporcjonalnie do wzrostu zanieczyszczenia środowiska. Dlaczego daliśmy tej branży nasz świat pod zastaw? Czy naprawdę nie rozumiemy, że przetrwanie świata żyjącego na naszej planecie jest dużo ważniejsze niż zyski jej udziałowców?”

Opracowano na podstawie: https://www.globalresearch.ca/
z dn. 5.04.2018

Źródło: xebola

   za: alexjones.pl

UE i USA zgodziły się na fuzję Bayer-Monsanto. Nie pierwszy raz firmy będą pracować razem. I po raz kolejny skutki tej współpracy mogą być katastrofalne.
Oceń artykuł
Udostępnij

Napisz co myślisz