Amerykańska dywizja w Polsce

Być może jest szansa, że zamiast brygady będzie w Polsce dywizja wojsk USA, nie ma natomiast szans na przeniesienie do Polski stałych baz amerykańskich, które są w Niemczech – ocenił prezes PiS Jarosław Kaczyński.

 Wątpię aby ktokolwiek potrafił przewidzieć w jaki sposób wyglądałby otwarty, zbrojny konflikt pomiędzy Rosją a NATO. Mam nadzieję, że nigdy się o tym nie przekonamy. Rosja miłuje pokój i nie ma agresywnych zamiarów.
Wojska USA nie są u nas aby nas bronić przez następne 100 lat. Obecność tych wojsk jest nam niezbędna tu i teraz abyśmy mieli czas rozbudować nasze siły zbrojne. Rozbudowa trwa, ale na to potrzeba czasu i pieniędzy. A więc jak już będziemy mieli odpowiednio wzmocnione siły własne, to obecność wojsk USA nie będzie nam niezbędna, choć zapewne wciąż przydatna.Być może jest szansa, że zamiast brygady będzie w Polsce dywizja wojsk USA, nie ma natomiast szans na przeniesienie do Polski stałych baz amerykańskich, które są w Niemczech – ocenił prezes PiS Jarosław Kaczyński.Panie Prezesie J.Kaczyński,na razie robicie dobrą robotę i oby tak dalej.

        

Prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński, odnosząc się do obecności wojsk Stanów Zjednoczonych w Polsce. Najwyżsi dowódcy sił USA od dłuższego czasu apelują o dalsze wzmocnienie obecności na wschodniej flance, mowa również o „dodatkowej” dywizji. Czy zatem jest możliwość, aby taka jednostka została rozmieszczona w Polsce?

W wywiadzie dla „Gazety Polskiej” prezes PiS Jarosław Kaczyński stwierdził, że jest szansa na rozmieszczenie w Polsce dywizji wojsk USA, „zamiast brygady”. Zaznaczył, że takie rozwiązanie przyniosłoby zmianę sytuacji militarnej (na korzyść Polski) i Warszawa o to zabiega. Przyznał też jednocześnie, że „naprawdę nie jest to łatwe”.

„W mojej ocenie w najbliższej perspektywie nie ma takiej możliwości. Chciałbym się mylić, ale taka jest moja ocena sytuacji. Jest za to być może szansa na dywizję wojsk USA zamiast brygady i o tym rozmowy już były. Zastąpienie brygady dywizją to znaczące wzmocnienie naszego bezpieczeństwa. Dzisiejsza obecność żołnierzy amerykańskich jest politycznym komunikatem dla Rosji – uderzenie w Polskę jest równoznaczne z uderzeniem w USA. Ale pod względem bojowym to nie jest siła znacząca. Jeżeli na naszym terytorium znalazłaby się dywizja, to komunikat z przede wszystkim politycznego przekształci się również w zmianę sytuacji militarnej. Na to liczymy i o to zabiegamy. Ale to naprawdę nie jest łatwe.”

Jarosław Kaczyński

Wypowiedź prezesa PiS odnosi się do starań o zwiększenie obecności wojsk USA na terytorium Polski, i na wschodniej flance NATO w ogóle. Dyskusja na ten temat toczy się obecnie zarówno w Polsce, jak i w Stanach Zjednoczonych. Amerykańscy dowódcy często apelują o przerzucenie do Europy dodatkowych sił – i stopniowo ten proces ma miejsce. Z drugiej jednak strony, przemieszczenie tak dużego związku jak dywizja może być dla Stanów Zjednoczonych trudne, gdyż armia amerykańska jest zaangażowana w wielu obszarach (również na Bliskim Wschodzie, czy w Korei Południowej) i jednocześnie musi odtwarzać zaniedbane przez lata zdolności, jak artyleria czy obrona przeciwlotnicza. Warto więc podsumować środki wzmocnienia wdrażane lub planowane dziś przez Amerykanów i ocenić możliwości uzupełnienia ich o dodatkową dywizję.

Jak dziś wygląda wzmocnienie wschodniej flanki?

Po rosyjskiej aneksji Krymu Stany Zjednoczone zdecydowały się na znaczące wzmocnienie obecności wojskowej w Europie, w ramach operacji Atlantic Resolve. Obejmuje ono przede wszystkim ciągłą, rotacyjną obecność jednostek bojowych na kontynencie, realizowaną w taki sposób, że w każdym czasie przynajmniej jedna jednostka jest w Europie, gotowa do działań bojowych.

Od 2017 roku do Europy relokowane są rotacyjnie trzy podstawowe zgrupowania: Pancerna Brygadowa Grupa Bojowa (Armored Brigade Combat Team), dowodzona z Żagania i prowadząca działania na całym kontynencie, brygada lotnictwa wojsk lądowych, której elementy obecne są m.in. w Niemczech i w Polsce, jak i pododdziały logistyczne i wsparcia.

Amerykańscy dowódcy są jednak świadomi, że działania wszystkich tych jednostek nie są w pełni wystarczające do odparcia ewentualnej rosyjskiej agresji na dużą skalę, i apelują o stopniowe zwiększanie zakresu środków wzmocnienia. Ma to swoje odzwierciedlenie również w planach finansowych – w roku fiskalnym 2017 uchwalono budżet na „European Deterrence Initiative” w kwocie 3,4 mld dolarów, na rok 2018 wnioskowano o 4,8 mld, a na rok 2019 – aż o 6,5 mld.

Potrzeba „dodatkowej dywizji”… i nie tylko

Tutaj pojawia się wątek dodatkowej dywizji. W marcu 2017 roku szef europejskiego dowództwa wojsk Stanów Zjednoczonych EUCOM gen. Curtis Scaparrotti powiedział w Kongresie, że sugeruje rozlokowanie w Europie „dodatkowej dywizji”, gdyż potrzebuje brygad pancernych i zmechanizowanych, a także jednostek wsparcia szczebla dywizji – na przykład artylerii polowej i przeciwlotniczej. Dodajmy, że gen. Scaparotti odbył niedawno wizytę w Polsce.

„Kontynuujemy zwiększanie naszych podporządkowanych i rotacyjnych jednostek lądowych, aby spełnić wymóg  dywizji pancernej wspartej przez krytyczne jednostki wsparcia, takie jak w pełni zaopatrzona brygada lotnictwa bojowego, artyleria dalekiego zasięgu, saperzy, i brygady wsparcia. Ta pancerna zdolność będzie złożona ze stacjonujących na stałe i rotacyjnych jednostek, jak i zapasów oraz infrastruktury pozwalających nam na szybkie zwiększenie tych zdolności.”

gen. Curits Scaparrotti

Polska a dodatkowa dywizja

Również przedstawiciele polskich władz otwarcie zabiegali o dalsze wzmocnienie obecności wojsk USA w Europie. Podczas styczniowej wizyty w Waszyngtonie szef MON Mariusz Błaszczak powiedział wprost: „Złożyłem deklarację, zgodnie z tym co postanowiliśmy w ramach rządu, iż oczekujemy liczniejszej obecności wojsk Stanów Zjednoczonych w Polsce. Gwarantujmy, że ta obecność będzie dobra nie tylko dla Polski, ale także dla Europy Środkowo-Wschodniej”. O możliwości rozmieszczenia w Polsce dywizji wojsk USA mówił też były szef resortu obrony narodowej Antoni Macierewicz.

Administracja Donalda Trumpa, jak i sam prezydent wprost deklarują „transakcyjne” podejście do polityki międzynarodowej. Zacieśnianie współpracy z USA i dokonywanie zakupów uzbrojenia (czego przykładem jest zawarta umowa na I fazę Wisły) mogą więc przybliżyć decyzję o rozmieszczeniu wojsk amerykańskich w Europie, ale w żaden sposób jej nie gwarantują. Pozytywnym punktem może być tutaj jednak stopniowe zwiększenie wydatków obronnych przez Polskę, docelowo do 2,5 proc. PKB, na podstawie przyjętej w zeszłym roku ustawy. Amerykanie przykładają bowiem dużą wagę do bardziej sprawiedliwego (z ich punktu widzenia) podziału obciążeń wynikających z funkcjonowania systemu wspólnej obrony, a większość krajów NATO nadal nie wydaje na armię nawet minimalnego wymaganego 2 proc. PKB.

Czy zatem działania USA przełożą się na rozmieszczenie w Polsce dodatkowej dywizji, lub szerzej – dodatkowych jednostek stacjonujących na stałe?

Nie ulega jednak wątpliwości, że Stany Zjednoczone poważnie biorą pod uwagę rozlokowanie na wschodniej flance, w tym w Polsce, dodatkowych jednostek. Aby jednak tak się stało, konieczne jest zaangażowanie po stronie polskiej, ale i wola po stronie amerykańskiej. Ewentualne rozmieszczenie dywizji, czy nawet jej elementów (np. dowództwa, części jednostek pancernych/zmechanizowanych i np. brygady artylerii rakietowej) byłoby istotnym wzmocnieniem bezpieczeństwa Polski. Jest więc o co walczyć, choć osiągnięcie tego celu nie będzie ani łatwe, ani w pełni zależne od władz w Warszawie. Ostateczne decyzje będą jednak dopiero podejmowane i mogą na nie wpłynąć także bieżące czynniki polityczne i finansowe, w Stanach Zjednoczonych i poza nimi.

http://www.defence24.pl/nowa-dywizja-us-army-w-polsce-czy-to-realne-opinia

Husky

   za neon24.pl

Amerykańska dywizja w Polsce
Oceń artykuł
Udostępnij

Napisz co myślisz