„Wojska powietrzno-kosmiczne”

W Ameryce strzelają wiązkami elektromagnetycznymi do obywateli. Protest miasta Richmond

Mieszkańcy miasta Richmond w stanie Kalifornia, wchodząc na stronę internetową burmistrza Toma Butta 17 maja 2015 r., mogli zapoznać się z informacją, że kolejne posiedzenie Rady Miejskiej będzie niezwykle interesujące. „Rada Miejska Richmond zajmie się w pierwszej kolejności substancjami wpływającymi na centralny układ nerwowy, a następnie dokona głębokiej analizy niepokojącego zjawiska kontroli umysłów, debatując nad rezolucją popierającą uchwałę Kongresu mającą na celu wprowadzenie zakazu rozpylania środków chemicznych [chemtrails] nad Richmond” oraz nad innymi miastami USA, dodajmy.

W pierwszym przypadku chodziło o problem marihuany, a ściślej kolejnej apteki, w której można by ją sprzedawać jako „środek leczniczy”. Ujmuję rzecz w cudzysłów, bowiem nie jestem specjalnie przekonany do tego, że narkotyki mogą kogoś, na dłuższą metę, uleczyć. Tak jak nie zrobi tego alkohol czy nikotyna. Natomiast uzależnić – owszem. Widać to zresztą po mieście Richmond, w końcu nie metropolii, bowiem liczy ono 100 tys. mieszkańców. A trzy punkty sprzedaży tego narkotyku już nie wystarczą, stąd na porządku dziennym stanęła sprawa czwartej apteki, w której możliwe będzie zaopatrzenie się w lecznicze „zioło”. Przeciwnicy tego pomysłu argumentują, że planowana lokalizacja kolejnego punktu sprzedaży będzie się znajdować zbyt blisko parków, szkół i kin. Jak więc z tego wynika, również wśród społeczności, w których dopuszczono do użytku „leczniczą marihuanę”, nie uchodzi ona za coś w rodzaju syropu od kaszlu czy tabletki od bólu głowy. I fakt, że sprzedaje się ją w aptekach, nie ma tu żadnego znaczenia.

Dla nas jednak sprawą ważniejszą od „zmieniającego umysł produktu rolniczego” jest problem mind control, przeprowadzana za pomocą „broni kosmicznej”. O tym także miano dyskutować na posiedzeniu Rady Miasta Richmond 19 maja 2015 r.

Burmistrz Tom Butt i prasa mają wątpliwości

W tym sporze z rządem – bowiem w sensie politycznym do tego sprowadzała się ta kwestia – nie chodzi o rakiety i pociski służące do obrony powietrznej kraju, ale o to, że za pomocą urządzeń oraz substancji rozpylanych w powietrzu rząd chce wpływać na nasze umysły, napisał na swej oficjalnej stronie Tom Butt.

Zainteresowanie tematem od jakiegoś czasu stawało się coraz większe, aż w końcu 7 kwietnia 2015 r. osiągnęło apogeum. Wówczas to grupa obywateli zaniepokojona zjawiskiem mind control wraz z Marilyn Langlois z komisji planowania miasta Richmond zwróciła uwagę nie tylko na zagrożenie, ale na stały i rzeczywisty „atak z przestrzeni za pomocą kosmicznej broni na obywateli Richmond”. W swoim wystąpieniu pani Langlois zażądała od Rady Miejskiej uchwalenia rezolucji.

Rezolucja, nad przyjęciem której miano dyskutować, zwracała uwagę na to, że dwa akty wprowadzone do Kongresu w celu dalszego procedowania, przez Dennisa Kucinicha z Ohio, nakładają na prezydenta USA obowiązek dalszych prac nad wprowadzeniem zakazu stosowania broni kosmicznej. Dlatego Rada Miejska Richmond wyraża poparcie dla wspomnianych aktów prawnych Dennisa Kucinicha, pokładając przy tym nadzieję, że przyczynią się one do zapewnienia, że mieszkańcy miasta nie będą narażeni na oddziaływanie tego typu broni.

Tom Barnidge, publicysta lokalnej gazety „Contra Costa Times”, 9 maja 2015 r. napisał: „Pojawiły się trzy osoby, które rozpaczliwie apelowały o pomoc Rady Miejskiej, twierdząc, że są »celem technologii«. Zdziwiło mnie to, bowiem też miałem problemy z technologią, mój telefon komórkowy nie chciał działać, ale nie sądziłem, że jest to część jakiegoś większego spisku”. Mimo pojawiających się w lokalnych mediach uszczypliwych uwag promotorzy rezolucji nie ustępowali w wysiłkach, aby wnieść ją pod dyskusję na forum Rady Miejskiej oraz zagłosować za jej przyjęciem.

Marilyn Langlois argumentowała, że wnioskodawcy „podążają śladem Rady Miejskiej Berkeley, która w 2002 r. przyjęła rezolucję popierającą Space Preservation Act HR3616, wprowadzoną do Kongresu przez Dennisa Kucinicha, mającą na celu powstrzymanie wyścigu zbrojeń w przestrzeni oraz zapewnienie, że kosmos będzie obszarem, na którym przeprowadzane będą badania jedynie w celach pokojowych. Dlatego chcielibyśmy uczynić obszar powietrzny nad Richmond wolnym od tego typu oręża oraz urządzeń emitujących szkodliwe fale”. Pani Langlois wymieniła też szereg „egzotycznych”, jak określiła, broni, w których zasięgu mogą znajdować się mieszkańcy miasta Richmond – elektroniczne, psychotroniczne oraz urządzenia wytwarzające fale o bardzo niskiej częstotliwości.

Poza tym w grę może też wchodzić broń plazmowa, elektromagnetyczna, dźwiękowa oraz ultradźwiękowa, jak też lasery oraz ślady chemiczne (chemtrails), czyli rozpylane z samolotów związki chemiczne, pozostawiające za sobą charakterystyczne smugi. Marilyn Langlois nie wymieniła wprawdzie winnych, ale to oczywiste, że za tym wszystkim stoi rząd, chcący za pomocą wymienionych typów broni i urządzeń kontrolować umysły obywateli. Wnioskodawcy obawiają się, że skoro Berkeley, leżące w sąsiedztwie Richmond, zakazało umieszczania takiej broni w swojej przestrzeni powietrznej, zostanie ona, a zapewne już została, relokowana nad obszar ich miasta. „Jeśli przejdzie i u nas ten zakaz, uważaj El Cerrito”, czytamy na stronie burmistrza, który do całej sprawy nie podszedł zbyt poważnie. El Cerrito to miasto sąsiadujące z Richmond.

„Wydaje się, że czas na zajęcie się tą sprawą przed końcem maja jest szczególnie stosowny, bo chociaż u nas to tylko Narodowy Miesiąc Grillowania, Narodowy Miesiąc Sałatkowy oraz Narodowy Miesiąc Hamburgerowy, to u naszych sąsiadów zza miedzy – Kanadyjczyków – maj to miesiąc UFO”, dowcipkował pan burmistrz miasta Richmond.

Dennisa Kucinicha zmagania z kosmiczną bronią

Jednak sprawa dla części rajców i mieszkańców Richmond była poważna i ze wszech miar godna zarówno dokładnego omówienia na forum Rady Miejskiej, jak i podjęcia stosownej rezolucji. W uzasadnieniu wniosku w tej sprawie czytamy m.in., że w interesie mieszkańców jest, aby Richmond stanowiło miejsce przyjazne i bezpieczne. Dlatego należy podjąć rezolucję wykazującą solidarność z tymi obywatelami miasta, którzy uważają, że są ofiarami ataku broni kosmicznej. Broń ta powinna zostać zakazana przez Kongres na mocy Space Preservation Act i Space Preservation Treaty.

Rezolucja miała na celu „poprzeć roszczenia tych mieszkańców, którzy uważają, że stali się obiektem ataku broni zakazanej przez wymienione wyżej akty prawne”. Jako przykład podano historię Amy Lee Anderson, która już trzy lata wcześniej sygnalizowała problem, twierdząc, że sama była ofiarą tego „straszliwego ataku”. Według pani Anderson, opatentowane przez rząd technologie oraz nowe typy broni „zaburzają zdrowie fizyczne oraz psychiczne osób, na które są wycelowane, poprzez zdalną transmisję fal”.

W uzasadnieniu konieczności dyskusji czytamy również, że wiele osób zgłaszających się z tym problemem do urzędników miejskich „było zbywanych, zderzało się z murem obojętności, doświadczyło szyderstwa, ignorowania, a nawet całkowitej dyskryminacji poprzez uznanie ich za osoby niestabilne psychicznie, przestępcze lub wichrzycielskie”. Są to zachowanie skandaliczne, świadczące o daleko posuniętej bucie ludzi zatrudnionych na urzędniczych etatach opłacanych z pieniędzy podatników, a więc również osób zgłaszających domniemane przypadki użycia wobec nich fal elektromagnetycznych. „W naszym mieście dokładamy przecież szczególnych starań, aby słuchać z uwagą i szanować głosy, mądrość i doświadczenia naszych obywateli. Nie lekceważymy, ale wspieramy tych, którzy uważają, że stali się ofiarami tego typu nieludzkich ataków, mających na celu zaszkodzenie ich zdrowiu fizycznemu i psychicznemu”.

Richmond spóźniło się ze swoją rezolucją o kilkanaście lat, zwracali uwagę ci, którzy, jak burmistrz Tom Butt, sceptycznie patrzyli na całą sprawę, uważając najwyraźniej, że skargi obywateli miasta uważających siebie za ofiary „napromieniowań” są przesadne. Proponowana przez grupę mieszkańców oraz kilku radnych rezolucja popierała uchwałę Space Preservation Act, wniesioną do Kongresu w 2001 r. przez Dennisa Kucinicha jako Space Preservation Act, HR 2977. Uchwała ta nie weszła jednak pod obrady Kongresu.

Melissa Dykes na stronie Truth Stream Media wyjaśniła, że wniesiony w 2001 r. projekt Dennisa Kucinicha „miał być potwierdzeniem, że polityka USA zmierza do tego, aby wszelka aktywność w przestrzeni kosmicznej miała na celu zapewnienie pokoju i dobrobytu całej ludzkości”. Wejście tej ustawy w życie zablokowałoby na zawsze możliwość rozbudowy w przestrzeni kosmicznej arsenału wojennego oraz testowania tego typu broni. Ustawa definiowała pojęcie „broni” jako urządzenia zdolnego „zabijać lub zadawać rany oraz przynosić uszczerbek na zdrowiu” poprzez „wykorzystanie urządzeń i systemów naziemnych, wodnych i powietrznych używających promieniowania, fal elektromagnetycznych, psychotronicznych, dźwięków, laserów i innych energii skierowanych na pojedynczą osobę bądź grupę osób”.

Dennis Kucinich zaznaczył, że jego projekt obejmuje „system broni egzotycznej”, takiej jak broń elektroniczna, psychotroniczna oraz informatyczna. Poza tym do owej broni zaliczył broń chemiczną (zwłaszcza typu chemtrails), biologiczną, mającą wpływ na środowisko naturalne, klimatyczną i tektoniczną. Niestety, pisze Melissa Dykes, projekt Kucinicha przepadł w komisjach kongresowych i nigdy nie został procedowany do dalszych prac. „Ale nawet gdyby projekt ten został przyjęty i uchwalony jako akt prawny, to biorąc pod uwagę, że większość z wymienionych broni i urządzeń, nad którymi prace winny zostać przerwane, należy do objętych najściślejszą tajemnicą wojskową, i tak nie wszedłby w życie”, pisze dziennikarka i współzałożycielka strony Truth Stream Media.

W styczniu 2002 r. kongresmen spróbował wnieść ją po raz drugi jako ustawę HR 3616, w której jednak usunięto odniesienia do: smug chemicznych (chemtrails), skoncentrowanego strumienia cząstek subatomowych, promieniowania elektromagnetycznego, plazmy, promieniowania energii o bardzo niskiej częstotliwości (ELF) lub ultraniskiej częstotliwości (ULF), technologii kontroli umysłu. Krótko mówiąc, propozycji ustawy z 2001 r. usunięto zęby. Przez co trudno byłoby powiedzieć, że spełnia zamierzenia i intencje pomysłodawcy projektu z 2001 r. Zresztą ta bezzębna wersja również nie została procedowana.

Pokrzywdzeni mają głos

Tom Barnidge z „The Mercury News”, relacjonując 20 maja przebieg posiedzenia Rady Miejskiej, pisał: „Niewiele zagrożeń dla lokalnej społeczności jest w stanie umknąć spod czujnych oczu członków Rady Miejskiej Richmond, nie było przeto niespodzianką, że we wtorek wieczorem rajcy zagłosowali przeciwko broni powietrznej, która podobno wykierowana była w mieszkańców, kontrolując w ten sposób ich umysły. Dobrze przeczytałeś – »kontrolując umysły«”. Barnidge informował, że „po tym, jak kilkunastu mieszkańców miasta, rzekomych ofiar wymierzonych w nich skoncentrowanych strumieni cząstek subatomowych oraz promieni elektromagnetycznych, powiedziało, że doświadczyło z tego powodu cierpień, Rada Miejska stosunkiem głosów 5 do 2 przegłosowała rezolucję radnej Jovanki Beckles, popierającej Space Preservation Act i Space Preservation Treaty zakazujących używania broni powietrznej”. Przeciw głosowali: burmistrz Tom Butt i radny Vinay Pimple.

Burmistrz Butt stwierdził: „Jestem tylko nierozgarniętym urzędnikiem miejskim. To, co się dzieje, jest dla mnie nie do ogarnięcia. Szczerze mówiąc, uważam, że ta sprawa jest poza kompetencjami Rady”. Z kolei radny Nat Bates stwierdził wprost: „Zamierzam poprzeć rezolucję z tego prostego powodu, że przegłosowaliśmy już wiele głupich pomysłów”.

Jak wynika z relacji Toma Butta złożonej dzień po posiedzeniu na oficjalnej stronie internetowej burmistrza Richmond, do końca nie było jasne, który z projektów ustawy o ochronie przed bronią kosmiczną ma zostać poparty w rezolucji Rady Miejskiej. Czy ma to być propozycja z 2001 r. (HR 2977), czy z 2002 r. (HR 3616). Niektórzy zdezorientowani rajcy sugerowali nawet przedyskutowanie i głosowanie nad… rezolucją miasta Berkeley z września 2002 r. Ta, jak wiemy, popierała propozycję „bezzębnej” ustawy z 2002 r., czyli HR 3616.

Rajca Gayle McLaughlin rozwiązał ten dylemat stwierdzeniem, że „szczegóły nie są ważne, ważna jest koncepcja broni kosmicznej, której powinniśmy się przeciwstawić”. Rada Miasta Richmond jest najprawdopodobniej pierwszą instytucją publiczną, która po 2002 r. podjęła problem broni kosmicznej, rozumianej również jako broń typu mind control. Radni swoją decyzję podjęli na podstawie zeznań kilkunastu świadków – z których zresztą nie wszyscy pochodzili z Richmond – mówiących o używaniu przez rząd federalny wobec nich niezidentyfikowanej „broni”. Spowodowało to u ofiar poparzenia, ból oraz szeroką gamę innych fizycznych i psychicznych zaburzeń, jak też efekty w postaci kontrolowania ich umysłów. Według relacji burmistrza, jeden ze składających relację stwierdził, że jeszcze kilka minut przed złożeniem zeznania na forum Rady został wielokrotnie „ostrzelany” wiązkami elektromagnetycznymi.

Osoby uważające się za poszkodowane mówiły, że zarówno ich życie, jak i życie wielu innych ludzi, których znają, było udręką z tego powodu, iż stali się ofiarami takich zjawisk, jak: smugi chemiczne, skoncentrowane strumienie cząstek subatomowych, promieniowanie elektromagnetyczne, plazma, promieniowanie energii o bardzo niskiej częstotliwości (ELF) lub ultraniskiej częstotliwości (ULF) oraz technologii mind control. Jeden z mówców zacytował artykuł z „Smithsonian Magazine” – zatytułowany Dlaczego bezpośrednia komunikacja między dwoma umysłami nie jest już nie do pomyślenia – jako dowód na to, że opisane przez niego doświadczenia były prawdziwe.

Z kolei pewna kobieta oświadczyła, że złożyła doniesienie do Wydziału Policji miasta Richmond, w którym skarżyła się, że „jej pracodawca użył wobec niej aparatury służącej do kontroli umysłu”. Po czym świadek wymieniła: „psychotroniczną akustyczną cichą falę dźwiękową, dźwiękowe mikrofalowe efekty słuchowe, wiązki laserowe aktywujące centralny układ nerwowy itp.”. Kobieta stwierdziła też, że stała się celem, w który mierzyły wszystkie inne rodzaje broni wojskowej, wykorzystywane do kontroli tłumu i odstraszające uczestników wrogich manifestacji. Jednak to nie wszystko, bowiem świadek stwierdziła również, że stała się ofiarą „elektronicznych tortur i nękania za pomocą technologii służącej kontroli umysłu […] zaprojektowanej tak, aby doprowadzić ofiarę do obłędu. Bowiem jest to cichy zabójca używający fal radiowych o podprogowej częstotliwości. Sprawia to, że fale mózgowe zachowują się jak stacja radiowa transmitująca informacje wprost do mózgu”.

Dylematy Toma Butta

Burmistrz Tom Butt oświadczył, że nie wie, czy relacje o atakowaniu umysłu za pomocą technologii kontroli umysłu oraz broni umieszczonej w przestrzeni kosmicznej są prawdziwe czy też nie. „Z pewnością nie potwierdzają tego moje osobiste doświadczenia”. Z drugiej jednak strony burmistrz przyznał, że „przyjęcie tej rezolucji, chociaż niczego by nie zmieniło – przypomnijmy raz jeszcze, że obie wersje ustawy, które trafiły do Kongresu, nie zostały uchwalone – miałoby jednak olbrzymie znaczenie dla osób uważających się za ofiary i prawdopodobnie zadziałałoby to kojąco na nich, osłabiając cierpienie – obojętnie: rzeczywiste czy urojone”. Burmistrz przyznał też, że przez chwilę miał nawet zamiar poprzeć rezolucję.

Przeważyła jednak inna racja. Przecież dla 100 tys. mieszkańców miasta, którego sprawami kieruje, nieodczuwających tego, że są „celem” kosmicznych pocisków w formie takich czy innych fal, ważniejsze niż broń kosmiczna są inne kwestie: dziury w jezdniach i chodnikach, uliczne latarnie, przestępczość, apteki z marihuaną, deficyt budżetowy, zanieczyszczenie środowiska, kolejny projekt budowlany, którego nie chcą mieć w swym sąsiedztwie. „Nie wiem, czy mieszkańcy życzyliby sobie, aby Rada zajmowała się sprawami nieleżącymi w jej kompetencjach, bowiem nie posiada wystarczającej wiedzy, aby orzekać merytorycznie na rozważany temat. Tym bardziej że decyzja, którą by podjęła, zostałaby oparta na zeznaniach kilkunastu mało wiarygodnych osób, a większość z nich pochodzi spoza Richmond”. Nat Bates, jeden z głosujących za przyjęciem rezolucji, stwierdził, chichocząc, że zrobił to „ponieważ nie słyszał żadnego głosu oponującego przeciw niej”.

Mimo że część radnych oraz dziennikarzy prasy lokalnej nie potraktowała poważnie problemu, Melissa Dykes była przekonana o autentyczności cierpienia ludzi zeznających przed Radą Miejską Richmond. A nade wszystko przeświadczona była o istnieniu broni oddziałującej z przestrzeni powietrznej za pomocą różnych fal i wiązek na człowieka, zmierzając do przejęcia kontroli nad jego postrzeganiem rzeczywistości. „My jednak nie mamy o tym pojęcia, choć wiadomym jest, że od końca XIX w., rozwijano i potajemnie testowano różnego rodzaju statki powietrzne, co rząd utrzymuje w ścisłej tajemnicy przed obywatelami”.

Obecnie nadal mówi się, że broń mikrofalowa należy do teorii spisku, mimo że Boeing opatentował pole siłowe w stylu Gwiezdnych Wojen zdolne do „wytworzenia pola plazmowego między celem a wybuchem, przy użyciu laserów, elektryczności i mikrofal”.

Melissa Dykes zakończyła swój artykuł stwierdzeniem: „Prawdy nie da się pogrzebać raz na zawsze”. A z tym należy się w całej rozciągłości zgodzić.

Barnidge: No more mind-control weapons targeting Richmond residents

City Council Votes to Ban Mind Control Weapon Use Against Residents

http://www.tombutt.com/forum/2015/15-05-17a.htm

http://www.tombutt.com/forum/2015/15-05-20.htm

http://sireweb.ci.richmond.ca.us/sirepub/cache/2/utcbygmk3htnuyfi3qnekapd/43347702092018022707963.PDF

http://sireweb.ci.richmond.ca.us/sirepub/cache/2/utcbygmk3htnuyfi3qnekapd/4334760209201803135216.PDF

Napisane przez Robert Kościelny

https://warszawskagazeta.pl/teoria-spisku/item/5488-w-ameryce-strzelaja-wiazkami-elektromagnetycznymi-do-obywateli-protest-miasta-richmond

Talbot

 za neon24.pl

„Wojska powietrzno-kosmiczne”
Oceń artykuł
Udostępnij

Napisz co myślisz