Episkopat pod wpływem homo-lobby honoruje abp Paetza?

„To nie jest obciach. To obrażanie kleryków i młodych kapłanów, których arcybiskup molestował i bohaterów, którzy odważyli się stanąć na przeciwko niemu.”

 „To nie jest obciach. To obrażanie kleryków i młodych kapłanów, których arcybiskup molestował i bohaterów, którzy odważyli się stanąć na przeciwko niemu. To im trzeba życzyć wielu lat życia, a jemu pozwolić na pokutę, a nie świętować jego rocznice. Homo-lobby nie daje się wyciąć?” (T. Terlikowski)

„złe drzewo rodzi złeowoce. (18) Nie może dobre drzewo rodzić złych owoców ani złe drzewo rodzić dobrych owoców”( Mt 7:17-18 Bp)

 Umieszczenie przez Episkopat na Twitterze życzeń urodzinowych dla arcybiskupa Paetza to nie przypadek lecz sygnał w stylu „nie mamy pańskiego płaszcza, i co nam pan zrobi”. Zatem emocjonalny komentarz T. Terlikowskiego trafia raczej w próżnię. Zresztą ten sam red. Terlikowski pisał w 2003:

Plotki o próbach wykorzystywania kleryków pojawiły się już wtedy, gdy Paetz był ordynariuszem diecezji łomżyńskiej (a zdaniem wielu dziennikarzy mających związki z Watykanem jeszcze wcześniej, gdy ks. Paetz pracował w Stolicy Apostolskiej. Ich zdaniem to właśnie za zakazane kontakty świetnie zapowiadający się duchowny miał być przeniesiony do maleńkiej jednak diecezji łomżyńskiej). W Łomży miała być wtedy nawet jakaś watykańska komisja, ale nikt nie poznał wyników jej prac. Wiadomo natomiast, że bp Paetz nie został wówczas zdymisjonowany, ale trafił do Poznania.

Mimo to wydaje się, że nikt nie zrobił nic, aby sprawę załatwić. Większość mówiła wtedy, że nie chciano martwić Ojca Świętego. Pokazuje to głębie degrengolady w polskim Kościele, w którym dobre samopoczucie papieża jest ważniejsze niż dobro setek ludzi – krzywdzonych przez purpurata.

Na długo przed wybuchem skandalu o molestowaniu kleryków przez arcybiskupa wiedzieli z listu kilku poznańskich duchownych: bp Stanisław Dziwisz (sekretarz papieski), kard. Joseph Ratzinger (prefekt Kongregacji Nauki Wiary), wywodzący się z Poznania kardynał Zenon Grocholewski (prefekt Kongregacji Wychowania Katolickiego) i sekretarz stanu kardynał Angelo Sodano.  Żadna z tych osób – które mówiąc wprost kryły oskarżonego – nie poniosła najmniejszych konsekwencji.

10 września 2001 roku powstał kolejny list do polskich biskupów-delegatów Episkopatu Polski na sesję synodu w Rzymie poświęconą biskupiej posłudze: „Prosimy o podniesienie podczas obrad kwestii możliwości obrony Kościoła lokalnego przed niemoralnymi, błędnymi lub szkodliwymi działaniami miejscowego biskupa. Ośmielamy się o to prosić w związku z sytuacją, której od pewnego czasu doświadczamy w archidiecezji poznańskiej. Chodzi o działania Księdza Arcybiskupa Juliusza Paetza, które przez osoby bezpośrednio nimi dotknięte (w tym przez kleryków arcybiskupiego seminarium w Poznaniu) odbierane są jako homoseksualne” – cytuje – list podpisany przez dziekana Wydziału Teologicznego UAM ks. prof. Tomasza Węcławskiego, rektora seminarium ks. Tadeusza Karkosza, redaktora naczelnego tygodnika „Przewodnik Katolicki” ks. Jacka Stępczaka, proboszcza ks. Marcina Węcławskiego i prezesa Ogólnopolskiego Porozumienia Ruchów Obrony Życia Pawła Wosickiego – „Gazeta Wyborcza”. List otrzymali arcybiskupi Tadeusz Gocłowski, Józef Michalik, Henryk Muszyński i biskup Antoni Dydycz. Nie poruszyli oni jednak tematu podczas obrad. Nie poinformowali o tym nikogo. I co? I nic! Nikt nawet nie prosił biskupów o wyjaśnienie ich milczenia. Nikt nie próbował wyjaśnić, dlaczego wiedząc o tak strasznych podejrzeniach – nie chcieli jej oni przekazać dalej, dlaczego nie chcieli jej wyjaśnienia.

To jednak nie wszystko. Kopię tzw. „listu pięciu” otrzymał nuncjusz w Polsce, który przekazał ją… oskarżonemu. „Ten udziela proboszczowi Węcławskiemu nagany kanonicznej. Ks. Węcławski odwołuje się, ale kara zostaje podtrzymana przez kardynała Darisa Castrillona Hoyosa, prefekta watykańskiej Kongregacji Duchowieństwa” – relacjonuje sprawę „GW”.

Media dotarły również do z poznańskiej kurii, która streściła stanowisko abp. Kowalczyka: „Ks. Nuncjusz ocenia pismo negatywnie. Autorzy twierdzą, że złożyli udokumentowane informacje do Stolicy Apostolskiej. Skoro tak, to tu ich rola się kończy. Autorzy pisma argumentują, że kierują się dobrem Kościoła. Wydaje się, że obranie takiego sposobu „obrony Kościoła” bardzo mu szkodzi. Autorzy listu obdarzeni zaufaniem Arcybiskupa spełniają wysokie funkcje w archidiecezji. Rodzi się pytanie: czy w tej sytuacji mogą je nadal spełniać?” – streszcza pismo „GW”. Nuncjusz jednak za takie, szkodzące przecież dobremu imieniu Kościoła stanowisko, nigdy nie został ukarany. Nikt nie wyciągnął najmniejszych konsekwencji wobec niego, mimo iż krył on działalność jednoznacznie szkodzącą Kościołowi. Więcej – nikt nawet nie próbował dociekać, dlaczego takie krycie się dokonywało.

Na swoich stanowiskach pozostali także biskupi pomocniczy poznańscy, którzy – według słów księży – łamali im sumienia. Tak opisywała to „GW”: „W październiku arcybiskup zwołał dziekanów, czyli proboszczów reprezentujących kurię w dziesięciu parafiach. Poprosił o modlitwę w intencji jedności wszystkich księży diecezji ze swoim biskupem i wyszedł. Zostali biskupi pomocniczy, którzy powiedzieli, że dziekani powinni podpisać oświadczenie.
Uczestnicy spotkania przekazali nam jego kopię: „Od pewnego czasu rozpowszechnia się w różnych środowiskach naszej archidiecezji zniesławiające opinie o naszym Pasterzu, Arcybiskupie Juliuszu. (…) Zdajemy sobie sprawę, że niektórzy mogą ulec tej wielce szkodliwej propagandzie, która godzi w dobro Kościoła poznańskiego. Dlatego my, biskupi pomocniczy i dziekani – jako najbliżsi współpracownicy Księdza Arcybiskupa Juliusza – pragniemy wyrazić słowa zaufania, solidarności i głębokiego oddania dla naszego Pasterza, który z całym zaangażowaniem i poświęceniem służy Ludowi Bożemu, czego owoce są dla wszystkich dostrzegalne”.
Nie było dyskusji, tylko jeden z proboszczów zapytał: „Czy my to musimy podpisać?”.
– Odpowiedź brzmiała: „Tak”. Jeśli ktoś nie był przekonany, bp Jędraszewski mówił: „Podpisz dla dobra Kościoła” – opowiada jeden z uczestników spotkania (…)
– Biskupi pomocniczy zawiedli nas. Mieliśmy nadzieję, że powiedzą arcybiskupowi o naszych prawdziwych poglądach, ale tak się nie stało – mówi ksiądz z kurii.
Oświadczenie miało zostać odczytane we wszystkich kościołach diecezji. Zamiast tego jego kopia zostaje wysłana do Watykanu
”.

I tak w imię jedności Kościoła, wbrew nauczaniu katolickiemu – zmuszano duchownych do kłamstwa. Nikt nie poniósł odpowiedzialności. Biskupi pomocniczy nadal sprawują swoją służbę. Nie padło ani jedno przepraszam. Nikt nie jest winny w tej sprawie!!!

Ukarane w tej sprawie zostały więc wyłącznie ofiary. Karę ponieśli także ci, którzy ujawnili prawdę. Oni już nie mają szansy na karierę. Złamali „solidarność kapłańską”, „opluli niewinnego arcybiskupa” itd. To właśnie Ci ludzie mogą zobaczyć, że nie liczy się ich godność, że nie liczy się nauczanie Kościoła, nie liczy się prawda, gdy w grę wchodzą interesy hierarchów i ich układy.  Taki jest pierwszy – bolesny wniosek – płynący z afery abp Paetza. Niestety nie ostatni. Równie bolesny dla każdego, kto obserwował tę aferę jest fakt, iż zgoda na takie załatwienie sprawy (czy właściwie jej brak, przesłonięty pseudo-działaniem, jakim było przeniesienia arcybiskupa na emeryturę) płynęła z najwyższych szczebli kościelnej władzy – z Watykanu. Wszystko bowiem wskazuje na to, że to tam podjęto decyzję o tym, by nie karać hierarchy, ale jedynie usunąć go z widoku. Nie powinno to jednak dziwić – bowiem i tak jest to spory postęp w porównaniu ze sprawą kard. Groera, który mimo iż oskarżono go (a jak wskazują fakty nie było to oskarżenie bezpodstawne) o pedofilie – długo jeszcze pozostawał na swoim stanowisku, a po jego śmierci Jan Paweł II skierował telegram kondolencyjny z podkreśleniem licznych zasług zmarłego (jakie zasługi mogą zmyć gwałty na chłopcach – tego nie wyjaśniono).

Komentarz z Twittera:

„Za nic macie tych, którzy meldują się co niedziela w kościele. Róbcie tak dalej a 2018 będzie kolejnym rokiem, w którym zanotujecie mln spadek dominicantes” 

I usłyszałem inny głos z nieba mówiący: „Wychodź z niej, mój ludu, byście nie uczestniczyli w jej grzechach, aby was nie dotknęły jej plagi, (5) bo grzechy jej dosięgły nieba, i wspominał Bóg o jej zbrodniach” (Ap 18:4-5 Bp) 

Twitter, kosciol.pl

roux

   za neon24.pl

Episkopat pod wpływem homo-lobby honoruje abp Paetza?
Oceń artykuł
Udostępnij

Napisz co myślisz