Cały świat słyszał o Schindlerze. Prawie nikt nie słyszał o dr. Łazowskim – Polaku, który uratował 8 tys. Żydów

Jako że nie interesuje się zbytnio tematyką żydowską w przeciwieństwie do antysystemowych stron, publikuje kopię tekstu ze strony niewygodne.info.

Po prostu podobna tematykę przerabiałem 10 lat temu, ale uważam, że nowi czytelnicy – a tych przybywa – powinni poznać prawdę odkłamującą historię.

Dodam tylko moje spostrzeżenie:

ŻADNA Z PARTII RZĄDZĄCYCH NIE CHCIAŁA ODKŁAMAĆ HISTORII W KWESTII RATOWANIA ŻYDÓW PODCZAS II WOJNY ŚWIATOWEJ. NIE ZNAJDZIEDZIECIE TEŻ TEGO W PODRĘCZNIKACH DO HISTORII WYDANYCH PRZEZ  Ministerstwo Edukacji Narodowej.

Ta historia to gotowy materiał na hollywodzki film. Eugeniusz Łazowski najpierw uciekł z sowieckiego transportu na Sybir. Następnie wydostał się z niemieckiego obozu dla jeńców. Ostatecznie osiadł w Stalowej Woli, gdzie jako lekarz PCK wpadł na pomysł, jak uratować tysiące ludzi przed wywózką do obozów śmierci. Zaczął im podawać niegroźną bakterię, która “zakłamywała” wyniki testów (były one identyczne, jak przy zakażeniu śmiertelnym tyfusem). Niemcy widząc skalę “epidemii” wstrzymali ze Stalowej Woli wywózki do obozów koncentracyjnych.

Eugeniusz Łazowski urodził się w 1913 roku w Częstochowie. Na Uniwersytecie Warszawskim studiował medycynę. Wybuch II wojny światowej zastał go w trakcie zdawania egzaminów końcowych. Po 17 września został aresztowany przez Sowietów. Zdołał jednak uciec z transportu jaki miał go wywieźć na Syberię. Następnie został aresztowany przez Niemców. Trafił do niemieckiego obozu jenieckiego, ale i stamtąd dał radę uciec. Ostatecznie osiadł w Stalowej Woli, rodzinnej miejscowości swojej żony, gdzie jako lekarz podjął pracę w Polskim Czerwonym Krzyżu.

Na początku wojny jego znajomy, dr Stanisław Matulewicz, odkrył, że krew osób zakażonych niegroźną bakterią Proteus OX19 podczas testów daje wyniki identyczne jak przy zakażeniu tyfusem plamistym. Obaj lekarze zaczęli “szczepić” swoich pacjentów niegroźną bakterią i wysyłać próbki krwi do niemieckich laboratoriów. W efekcie Niemcy ogłosili okolice Stalowej Woli terenem objętym zarazą, a niemieccy obywatele w pośpiechu ewakuowali się z zagrożonego epidemią obszaru. Jednocześnie podjęto decyzję, aby wstrzymać wywózki miejscowej ludności na przymusowe roboty oraz do obozów koncentracyjnych.

Dodatkowo w przypadku próbek krwi Żydów Łazowski dodawał odczynniki, które czyniły wynik badania niejasnym, gdyż jednoznaczne wykrycie tyfusu u Żyda oznaczało dla niego natychmiastową egzekucję przez gestapo. To, w powiązaniu z decyzją o wstrzymaniu wszelkich wywózek, uchroniło przed śmiercią około 8 tys. Żydów zamieszkujących Stalową Wolę i najbliższe okolice.

W 1944 roku Łazowski zrozumiał, że Niemcy chcą się go pozbyć. Od tego czasu, aż do końca wojny pozostawał w ukryciu. Po wojnie podjął pracę w Klinice Akademii Medycznej oraz Instytucie Matki i Dziecka. W 1958 roku wyjechał z rodziną do USA jako stypendysta Fundacji Rockefellera. W USA został profesorem pediatrii w Uniwersytecie Stanowym w Illinois.

Łazowski wykazał się niezwykłym bohaterstwem. Oszukiwał gestapo, fałszował raporty, modyfikował próbki wysyłane do niemieckich laboratoriów. Wszystko po to, aby uratować jak najwięcej istnień ludzkich. Nie mam wątpliwości, że za pomysł z wywołaniem fake-epidemii tyfusu powinien mieć swój pomnik, a któraś z głównych ulic Stalowej Woli winna nosić jego nazwisko.

   za detektywprawdy.pl

Cały świat słyszał o Schindlerze. Prawie nikt nie słyszał o dr. Łazowskim – Polaku, który uratował 8 tys. Żydów
Oceń artykuł
Udostępnij

Napisz co myślisz