Ostrzegał o roszczeniach 12 lat temu – miał wtedy kłopoty z prokuraturą. Teraz wszystko to, co mówił, powtarza się…

Światowa Organizacja ds. Restytucji Mienia Żydowskiego żąda od Polski rekompensaty – do tej pory najczęściej mówiło się o kwocie w okolicach 200 mld zł, ale prasa podaje nawet 1 bln złotych. W związku z tym warto przypomnieć historię roszczeń – te nie zaczęły się dzisiaj…

Może ktoś wyjaśnić, na jakiej podstawie prawnej czy jakiejkolwiek innej powstałe w maju 1948 r. państwo Izrael bądź działające w Ameryce organizacje żydowskie miałyby dziedziczyć mienie po Żydach – obywatelach RP, zamordowanych przed 1945 r.?

– pytał na Twitterze publicysta Stanisław Janecki.

To nie pierwsze takie żądanie, a uzasadnienie jest niezmienne. Warto przypomnieć, że w 2015, kiedy Polska żyła sprawą odnalezienia ,,złotego pociągu” wśród zainteresowanych był… Światowy Kongres Żydów.

W przypadku, gdyby żaden z ocalonych lub ich spadkobierców nie został odnaleziony, całe złoto i inny odnaleziony majątek należący do żydowskich rodzin lub przedsiębiorstw powinien dziś trafić na rzecz ocalałych polskich żydów, ponieważ niestety nigdy nie zostali oni adekwatnie zrekompensowani przez Polskę za cierpienia, które przeszli i ich katastrofalne straty ekonomiczne z czasu Holocaustu

– oświadczył Robert Singher, szef Kongresu.

Idąc ta logiką – cokolwiek wartościowego znajduje się w Polsce, należy się Światowemu Kongresowi Żydów na poczet odszkodowań za holocaust

podsumował wtedy Rafał Ziemkiewicz, który przypominał wtedy słowa dyrektora wykonawczego WJC, Israela Singera:

Ponad trzy miliony Żydów zginęło w Polsce i Polacy nie będą spadkobiercami polskich Żydów. My nigdy na to nie pozwolimy (…) Jeśli Polska nie zaspokoi żydowskich żądań, będzie publicznie atakowana i upokarzana na forum międzynarodowym

Ziemkiewicz grzmiał:

Z całą świadomością, narażając się na niesłuszne oskarżenia o szerzenie nienawiści rasowej, oznajmię państwu: obaj panowie Singerowie (nie wiem, czy są spokrewnieni) i organizacja, o której mówimy, są emanacją wyjątkowo nikczemnego gatunku ludzkiego, który nazywam „nowojorskimi parchami”. Jeśli kogoś oburza, że to określenie nader obelżywe, potwierdzam: właśnie dlatego go używam. Choćby dlatego, że o wspomnianych nowojorskich grandziarzy miałem okazję się osobiście otrzeć. Są to ludzie szczególnej podłości, chciwi ponad wszelkie wyobrażenie, butni i bezczelni, po prostu współczesne wcielenia szekspirowskiego Shylocka – ale gorsi od niego o tyle, że do wszystkich negatywnych cech amoralnego bankiera dodają jeszcze cynicznie rozgrywany moralny szantaż, ustawiając się na pozycji ofiar największej zbrodni w dziejach świata. Wszystkie swe gangsterskie wymuszenia uzasadniają moralnym prawem ocalałych z holocaustu, mścicieli holocaustu, spadkobierców ofiar holocaustu – choć sami nie należą do żadnej z tych grup. Przeciwnie, oni akurat są spadkobiercami tych, którzy w Hitlera zainwestowali, bo jest faktem dobrze przez historyków opisanym, aczkolwiek wstydliwie nie nagłaśnianym, że naziści nigdy by nie rozwinęli skrzydeł bez kredytów od J.P. Morgana i innych żydowskich bankierów z Wall Street – i tych, którzy wtedy, gdy holocaust się dokonywał, dla bieżącej polityki pracowali usilnie, aby wieści o nim jak najgłębiej ukryć i wyciszyć.

Warto dodać, że sprawę roszczeń organizacji żydowskich podnoszą od lat niektórzy publicyści. Stanisław Michalkiewicz mówił w 2006 roku na antenie Radia Maryja.

Żeby łatwiej rozmiękczyć Polaków i w ten sposób wyciągnąć od Polski co najmniej 60 miliardów dolarów, trzeba z jednej strony oczerniać nas przed światem jako naród morderców, a z drugiej – doprowadzać nas do stanu bezbronności wobec żydowskich żądań poprzez systematyczną tresurę w tak zwanej tolerancji i w tak zwanym dialogu. Owa tolerancja, to nic innego, jak przyjęcie żydowskiego punktu widzenia, zaś dialog – to nic innego, jak potulne spełnianie wszystkich zachcianek przedsiębiorstwa holokaust

Mówiono wtedy również:

Zgodnie z prawem polskim, a konkretnie – z przepisami dekretu z 8 października 1946 roku – prawo spadkowe – jeśli do 1 stycznia 1949 roku nie zostało przed polskim sądem wydane postanowienie o stwierdzeniu nabycia spadku – to taki spadek, jako tzw. utracony, przypada Skarbowi Państwa. Oznacza to, że menadżerowie przedsiębiorstwa holokaust zwyczajnie chcą od państwa polskiego te miliardy dolarów wyłudzić.

Audycja wywołała wiele komentarzy. Marek Edelman postanowił wypowiedzieć się w tej sprawie i wystosował list otwarty do władz RP, oskarżając rozgłośnię o antysemityzm. Michalkiewicz wtedy komentował:

Pan Marek Edelman wypowiada się bardzo nieroztropnie, chyba że wykonuje jakieś zadanie przez kogoś mu zlecone. […] Jeśli natomiast pan Marek Edelman wykonuje zadanie zlecone, to jest to oczywiście czynność nikczemna. Wydaje mi się, że mamy do czynienia właśnie z tą możliwością, gdyż to wszystko, co ostatnio dzieje się wokół Polski – nagłe wykrywanie faszystów na ulicach, tworzenie atmosfery zagrożenia mniejszości żydowskiej, przegłosowywanie uchwał Parlamentu Europejskiego, które Polskę piętnują za grzechy urojone [sytuacja miała miejsce w 2006 r. – red.] – jest elementem operacji zapowiadanych już dziesięć lat temu przez Światowy Kongres Żydów. Organizacja ta groziła, że jeśli Polska nie spełni żądań majątkowych społeczności żydowskiej, to będzie upokarzana na arenie międzynarodowej.

Sprawę zgłoszono do prokuratury, ale ta umorzyła śledztwo w sprawie felietonu, nie dopatrzywszy się w nim znamion przestępstwa. Po blisko 12 latach sprawa roszczeń wraca, a przewijające się kwoty są dużo wyższe…

   za niezlomni.com

Ostrzegał o roszczeniach 12 lat temu – miał wtedy kłopoty z prokuraturą. Teraz wszystko to, co mówił, powtarza się…
Oceń artykuł
Udostępnij

Napisz co myślisz