Koniec tego dobrego! Morawiecki zmusił LIDLA do …

Stało się coś, czego najbardziej obawiali się przedstawiciele obcego – głównie zachodniego – kapitału w naszym kraju.

Rząd Zjednoczonej Prawicy chwyta za twarz gigantów z branży spożywczo-przemysłowej, którzy traktowali dotąd nasz rynek jak prawie nieopodatkowaną krainę do mnożenia kapitału.

Nieco ponad 2 lata wystarczyły Prawu i Sprawiedliwości oraz frakcjom koalicyjnym, by przekonać partnerów z UE, że wysysanie potencjału z polskiego rynku właśnie dobiega końca. 

Dotąd zachodnie sieci (tu brylują Niemcy, Francja, Portugalia i Wielka Brytania) promowały na terenie naszego kraju głównie zagraniczne produkty, a bardzo modne stało się podszywanie pod polskie marki. Wpływa się w ten sposób na psychikę polskiego konsumenta, który przekonany, że wsparł polskie, rodzinne firmy (np. wędliniarskie), tak naprawdę zapełnił koszyk żywnością z Francji, Niemiec, Skandynawii, a nawet produkowaną przez konsorcja należące do Chińczyków.

Rząd RP postanowił powiedzieć: dość! Dziś możemy obserwować, jak Lidl, w milionowej kampanii reklamowej, promuje… m.in. polskich sadowników! Jak to się stało? Zaledwie kilka tygodni temu premier Mateusz Morawiecki zarzucał dużym sieciom, że nie promują polskich dostawców. Już wówczas prezes Lidl Polska zareagował. Teraz sieć przedstawia „konkretne dowody” na to, że szef rządu nie miał racji.

Lidl rozpoczął właśnie kampanię, w której przedstawia Polakom swoich dostawców. Sieć zaczęła od sadowników, jednak w planach ma również informacje na temat dostawców mięsa, nabiału, słodyczy i kosmetyków – podaje INN:Poland.

Flagowym produktem pozyskiwanym przez Lidla od polskich przedsiębiorców są jabłka. Jednym z ich dostawców jest firma Rajpol spod Grójca, która „wygryzła” owoce sprowadzane aż z Włoch. Jak wyjaśnia prezes grupy, Hubert Woźniak, obecnie współpraca z siecią sklepów generuje dużą część ich dochodów. – Dzięki współpracy z siecią zwiększyliśmy zatrudnienie o 20 procent, a dostawy naszych owoców do Lidla generują jedną czwartą obrotów firmy – powiedział.

To jednak nie wszystko. Jak informuje INN:Poland, innymi dostawcami są choćby Piotr Wychwałek i jego żona, Renata, którzy przy użyciu nowoczesnych metod uprawiają sałatę i różne zioła. Z kolei pan Andrzej Nowacki jest hodowcą tulipanów, którego towar wyparł nawet tulipany z Holandii. – Codziennie, przez 7 dni w tygodniu dostarczamy do sieci nasze tulipany. To 60 odmian, kilkanaście tysięcy kwiatów dziennie. Obecnie aż 85 procent naszych kwiatów trafia właśnie do Lidla. Co więcej – polski oddział Lidla przestał kupować kwiaty w Holandii, nasze są świeższe – powiedział.

źródło: innpoland.pl, wmeritum.pl

   źródło: newsweb.pl

Koniec tego dobrego! Morawiecki zmusił LIDLA do …
Oceń artykuł
Udostępnij

Napisz co myślisz