To się może nie spodobać „Słowianom”

Tajemnice rosyjskiej agentury w Polsce. Wywiad ze specjalistą do spraw bezpieczeństwa, pułkownikiem Piotrem Wrońskim

Pułkownik Piotr Wroński jest właścicielem firmy NEW MEDIA BUSINESS Piotra Wrońskiego, emerytowanym funkcjonariuszem wywiadu i kontrwywiadu (PRL i III RP), autorem szeregu wewnętrznych podręczników dla funkcjonariuszy służb, oraz dostępnych na rynku książek: „Spisek Założycielski”, „Weryfikacja”, „Spowiedź Życia”, „Czas Nielegałów. Krótki kurs kontrwywiadu dla amatorów”.

Jest także autorem audycji w telewizji internetowej. Prowadzi audyty bezpieczeństwa oraz zabezpiecza procesy rekrutacji pracowników. Specjalizuje się w Kontrwywiadowczej Charakterystyce Terenu (KChT) i tworzeniu modeli oraz symulacji zagrożeń.

Firma Wrońskiego zajmuje się kompleksową ochroną kontrwywiadowczą obiektów fizycznych, osób oraz idei, czyli weryfikacją i tworzeniem integralnych połączeń technologii, którą zarządza użytkownik, a nie jej podlega.

Ochronę tą uzupełnia obsługą prawną i technologiczną, a jeśli trzeba dokonuje sprawdzeń i eliminujemy zagrożenia. Próbuje rozwiązywać sprawy z pozoru beznadziejne poprzez kompilację działań prawnych, operacyjnych i detektywistycznych oraz medialnych, jeśli klient tego sobie życzy.

Panie pułkowniku w Polsce działa hałaśliwa grupa reprezentująca środowiska pro rosyjskie. Wykazuje ona aktywność promując rosyjski punkt widzenia i organizuje manifestacje wzbudzające zainteresowanie tylko rosyjskich mediów. Jak nauka o bezpieczeństwie określa taką aktywność? Co Rosja chce osiągnąć taką aktywnością w Polsce, a co u siebie?

– Nie wiem, jak to określają „nauki o bezpieczeństwie”. Wielokrotnie mówiłem, iż nie uznaję takich „nauk”, ale to nie jest miejsce na taką dyskusję. Odpowiedzmy na pytanie. Rosja robi to co zwykle: używa wszystkich środków do stworzenia korzystnych dla siebie tendencji społecznych i politycznych.

Oczywiście, że jednym z tych środków, nawet podstawowym, są służby specjalne. Rosjanie grają na rozdźwięk pomiędzy polityką oficjalną, a odbiorem społecznym. Owe „różne grupy” mają pokazać, iż władza nie jest odbiciem społeczeństwa.

Kolejnym celem jest ukazywanie Moskwy jako „wiecznego obrońcę pokoju światowego”, „sąsiada, którego dłoń wciąż odrzucamy”. Niestety, w te bzdury zaczynają wierzyć nawet niektóre ugrupowania narodowe. Panslawizm i „braterstwo polsko-rosyjskie”, a właściwie „rosyjsko-polskie”, bo Kreml tylko taką kolejność uznaje, to słowa klucze, wytrychy, stosowane już w XIX wieku.

Idiotyczna teza o „złym carze i wspaniałym, uciśnionym narodzie” służy wyłącznie temu carowi. Tak było i tak jest. Tylko pragmatyczne stosunki handlowe pozwolą Rosję umieścić na właściwym jej miejscu: klienta i płatnika. Nic więcej.

Nie mamy żadnych wspólnych interesów politycznych z Moskwą i mieć nie powinniśmy, ponieważ dla Rosji wspólny interes to synonim jej własnego interesu.

Teraz trochę o sprawach operacyjnych. Owe ‘hałaśliwe grupy” mogą służyć wywiadowi do dwóch celów. Po pierwsze, odwracają uwagę od innych, o wiele groźniejszych operacji, ściągając na siebie uwagę kontrwywiadu i absorbując siły i środki.

Po drugie, są dobrą okazją do uzyskania namiarów na potencjalne źródła informacji, poprzez przyciąganie do siebie „pożytecznych idiotów” ze wszystkich środowisk.

Dla mnie mniej ważne jest kto „hałasuje”, ale to, kto przestał „hałasować” albo włączył się w działania i nigdy nie „zaistniał” publicznie. To jednak jest sprawa podejścia do pracy operacyjnej. Nie pracuję w kontrwywiadzie ani w żadnych służbach, więc pozostawmy działanie prawdziwym funkcjonariuszom.

Dlaczego Rosja inwestuje swoje zainteresowanie w grupkę osób nie mogących się pochwalić ani sukcesami naukowymi ani zawodowymi, choć pewnie w Polsce znaleźli by się wykształceni ekstremiści? Czy odwraca hałaśliwymi osobnikami uwagę od rzeczywistej agentury, czy może osoby delikatnie mówiąc bez sukcesów są Rosji bliższe duchowo?

– Zawarte w pytaniu twierdzenie o „bliskości duchowej” jest błędne. Rosjanie są pragmatyczni, a my wciąż rozprawiamy o jakiejś „duchowości”. Te środowiska są im potrzebne do różnych prowokacji i udowadniania naszej „antyrosyjskości” jako irracjonalnej cechy Polaków.

W pracy „Czas nielegalów” opisał Pan sposoby legalizacji rosyjskiej agentury w Polsce poprzez wykorzystywanie polskich przepisów legalizacji cudzoziemców. Jak wyglądał ten mechanizm?

– Musiałbym zacytować całą książkę. Podam tylko dwa najprostsze sposoby. Pierwszy z nich to Karta Stałego Pobytu (KSP) i małżeństwo. Rosjanie, tzn. obywatele byłych krajów ZSRS brali śluby z Polkami, często tylko na papierze, przyjmowali nazwiska żon i dostawali KSP.

W wielu przypadkach rozwodzili się – rozwód był w „kontrakcie ślubnym” – i brali kolejny ślub, w innym regionie kraju, znów przyjmowali nazwisko żony. Po pięciu latach dostawali obywatelstwo i tak „Iwanow” stawał się „Kowalskim”. Jako obywatele RP ściągali innych „krewnych i znajomych”.

Kolejnym sposobem była i jest „Karta Polaka”. Na początku lat dziewięćdziesiątych prawo było u nas bardzo liberalne. Wystarczył jakiś dokument, że ktoś pochodzi z polskiej rodziny. Czasem były to nawet dokumenty wydane przez instytucje carskie. Nie byliśmy w stanie sprawdzić je u źródła.

Podałem gdzieś przykład osoby, Rosjanina nie mówiącego po polsku nawet, który pokazał dokument zesłania swojego dziadka, poświadczony w roku 1943 przez NKWD. Dokument był autentyczny (badania kryminalistyczne), lecz nie mieliśmy informacji, czy osoba okazująca go jest tym za kogo się podaje. Nikt z tej polskiej rodziny nie żył, a poza tym takie sprawdzenia wymagają odpowiedniej infrastruktury wywiadowczej i są kosztowne. Nas było za mało na kontrolę wszystkich, a i politycy twierdzili, że „czepiamy się” jak SB.

„Czas nielegałów” zawiera wskazówki jak chronić Polskę przed obcą agenturą we współpracy państwa i obywateli. Jakie są podstawowe zasady takiej ochrony kontrwywiadowczej?

– To temat na kolejna książkę. Tutaj powiem jedynie, że podstawą ochrony kontrwywiadowczej jest sformułowanie jasnej kontrwywiadowczej charakterystyki terenu, będącej kompilacją spraw tajnych i jawnych. Pozwoli to na wyodrębnienie zagrożeń, sfer wymagających prewencji kontrwywiadowczej, a także na wprowadzenie w system zabezpieczenia kraju całego społeczeństwa. To robi FBI, kontrwywiad brytyjski, niemiecki i prawie wszystkich innych krajów świata.

Służby zamknięte na społeczeństwo, samo izolujące się i przekonane o własnej nieomylności nic nie zrobią, poza ukrywaniem własnej indolencji za klauzulą „ściśle tajne”. Każdy z nas ma swoją rolę do odegrania. Dotyczy to także prywatnego sektora gospodarki. Może szczególnie prywatnego, ponieważ w prawdziwej gospodarce rynkowej, sektor prywatny odgrywać powinien główną rolę we wspieraniu bezpieczeństwa państwa.

Kontrwywiad powinien być organizatorem i nadzorcą systemu, lecz współtworzyć go należy wraz ze wszystkimi podmiotami, funkcjonującymi na naszym terytorium.

Rozmawiał Jan Bodakowski

Tajemnice rosyjskiej agentury w Polsce. Wywiad ze specjalistą do spraw bezpieczeństwa, pułkownikiem Piotrem Wrońskim

P.S: dla Miłośnków Ruskiego Mira – polecam rosyjskie portale

Talbot

   za neon24.pl

To się może nie spodobać „Słowianom”
Oceń artykuł
Udostępnij

Napisz co myślisz