Jan Długosz:Pomory SŁOWIAN w Europie,sprowadzone przez żydów

MÓR STRASZNY W POLSCE I INNYCH KRAJACH, Z PRZYCZYNY ZARAŻENIA POWIETRZA PRZEZ ŻYDÓW.
Wielka zaraza morowa — słynna „czarna śmierć” w r. 1348 nawiedziła całą Europę zabierając prawie połowę ludności.

Czy było tak, że prawie w każdym przypadku, żydzi swoje przybycie do Europy, poprzedzali morami i pożogami dokonanymi na ludności tubylczej, co żydom umożliwiało przejęcie i zawłaszczenie domostw i majątków po wymordowanych mieszkańcach Europy?

Zastanawiające jest, skąd żydzi po pomorach i pożogach, które sami inicjowali wobec gojów, czyli po otruciu około 60 % ludności Europy, mieli pieniądze na udzielanie pożyczek gojom i na zakładanie własnych tzw, geszeftów, w sytuacji gdy wiadomo, że żydzi zawsze byli pasożytami i nierobami (mieli tzw. lewe ręce do roboty)?

Skąd wobec tego żydzi mieli pieniądze? Innego wytłumaczenia brak, jak tylko takie, że żydzi zawłaszczyli sobie wszelkie dobra materialne ludności Europy i nie tylko Europy, których pochłonęły mory i pożogi, w każdym przypadku wyzwolone przez żydów?

W żadnym opracowaniu, które znalazłam na temat pomorów wyzwolonych przez żydów, nigdzie nie ma  wzmiankowania, że chociażby jeden żyd ucierpiał, w którymś z licznych morów wyzwolonych przez żydów!

Proponuję przypomnieć sobie, co o morach inicjowanych przez żydów pisze JAN DŁUGOSZ w swoich Rocznikach?

ROCZNIKI CZYLI KRONIKI SŁAWNEGO KRÓLESTWA POLSKIEGO księgi IX–XII PDF http://bit.ly/2DocdrB

 

MÓR STRASZNY W POLSCE I INNYCH KRAJACH, Z PRZYCZYNY ZARAŻENIA POWIETRZA PRZEZ ŻYDÓW.
PO TEJ PLADZE NASTĄPIŁO ZNOWU TRZĘSIENIE ZIEMI [1348]

„Epidemia dżumy w Europie w latach 1347-1353 prawdopodobnie przyniosła najwięcej ofiar w historii, proporcjonalnie do wielkości populacji. Ocenia się, że była ona przyczyną śmierci od 30 do 60 proc. Europejczyków. W XIV wieku liczba ludności świata spadła z 450 do 350 mln (dopisek mój – z powodu tej kwalifikowanej zarazy, sprowadzonej przez żydów na tzw. przez nich gojów). Spowodowało to ogromne wstrząsy o charakterze społecznym, religijnym i gospodarczym, zmieniając bieg europejskiej historii – pisze Marek Kryda

Pierwsze przerażające pogłoski o chorobie pustoszącej Azję zaczęły docierać do Europy w roku 1346 – włoski prawnik Gabrielle de Mussis z Piacenzy pisał, że „na wschodzie liczne plemiona Tatarów i Saracenów zmogła gwałtowne rozprzestrzeniająca się choroba”. Pojawiły się pogłoski o tysiącach rozkładających się zwłok w Indochinach, również Indie miały być wyludnione przez wcześniej nieznaną, przerażającą plagę. Gabrielle de Mussis pisał: „Prawie każdy, kto odwiedził Wschód, (…) zarażony chorobą padał ofiarą nagłej śmierci, jakby rażony śmiertelną strzałą, która wywoływała powstawanie guzów na całym ciele. Rozmiar i ofiary tej klęski, jej potworna forma, przekonała żyjących, którzy rozpaczali i lamentowali w gorzkich latach 1346-1348 – Chińczyków, Hindusów, Persów, Medejczyków, Kurdów, Ormian, Gruzinów, Mezopotamczyków, Nubijczyków, Etiopczyków, Turków, Egipcjan, Arabów, Saracenów i Greków (bo prawie cały Wschód ucierpiał), przekonała ich wszystkich, że dzień sądu ostatecznego właśnie nadszedł.”

MÓR STRASZNY W POLSCE [1348]

Wielka zaraza morowa — słynna „czarna śmierć” w r. 1348 nawiedziła całą Europę zabierając prawie połowę ludności.

„Wielka zaraza morowa,rozszerzywszy śmiertelność w całym królestwie polskim, nie tylko Polskę, ale i Węgry, Czechy, Danię, Francję, Niemcy i wszystkie niemal kraje chrześcijańskie i barbarzyńskie srodze spustoszyła.

A gdy niektórzy domyślali się, że takową klęskę zrządzili Żydzi przez zatrucie powietrza jakimś zabójczym jadem, w wielu miejscach mordowano ich, palono, wieszano. Niektórzy, żeby uniknąć rąk chrześcijan, zabijali siebie, żony, synów i córki oraz bliskich, z wyjątkiem kilku prowincji i miast, które przekupione, z chciwości oszczędziły ich.

Do tej klęski morowej przyłączyło się jeszcze straszne ziemi trzęsienie, które wydarzone w piątek, w dzień Nawrócenia św. Pawła, rozległo się po wszystkich krajach chrześcijańskich i barbarzyńskich, i powywracało wiele miast znakomitych; niektóre z nich całkiem zasypane zostały gruzami lub się pozapadały, tak, że ledwo znać było ich szczątki.

Poczęła się zaś rzeczona zaraza morowa w miesiącu styczniu, za papiestwa Klemensa VI, w szóstym roku jego rządów, i trwała ciągle, przez siedem miesięcy, dwakroć ponawiając klęskę.


Pierwszy raz objawiała się przez dwa miesiące gorączką nieustanną i krwotokiem z ust, a chorzy umierali w ciągu trzech dni.

Drugi raz trwała pięć miesięcy, a objawem jej była podobnież nieustająca gorączka, nadto wrzody i dymienice, które tworzyły się na zewnętrznych częściach ciała, osobliwie pod pachami i na słabiznach; chorzy umierali w dniach pięciu.

Tak zaś były obie choroby zaraźliwe, że się nie tylko obcowaniem z zapowietrzonymi, ich tchnieniem, ale spojrzeniem samym udzielały.

Bali się więc i chronili rodzice dzieci własnych, a dzieci rodziców, straszni jedni dla drugich. Zdało się, że zamarła ludzkość w sercach i nadzieja wszelka upadła. Od wschodu ku zachodowi szerząc się, ta plaga wszystek świat prawie zapowietrzyła, tak iż ledwo czwarta część ludzi została przy życiu”. 

MÓR STRASZNY W POLSCE [1360]

Po klęsce wołoskiej nastąpiła inna, cięższa wprawdzie, ale znośniejsza, bo jej rozumem ludzkim nie można było zapobiec.

Zaraza bowiem gorączkowa, czy to od Boga za liczne grzechy i przestępstwa na ludzi zesłana, czy gwiazd niebieskich biegiem, położeniem, spotkaniem lub inną jaką przyczyną tajemnie spowodowana, wszystkie niemal na zachodzie królestwa nawiedziwszy, rozgościła się nareszcie w Polsce, Węgrzech, Czechach tudzież podległych im i sąsiedzkich ziemiach, i wszystkie miasta, miasteczka i wsie królestwa polskiego takiej nabawiła klęski, że trwając ciągle przez sześć miesięcy, większą część ludności wszelakiego stanu i płci obojej wytępiła.

W samym mieście Krakowie dwadzieścia tysięcy ludzi na tę zarazę wymarło. Niektóre zaś miasteczka, wsie i włości tak srodze tą plagą były dotknięte, że pozamieniały się prawie w pustynie.

Nie było komu nawet grzebać umarłych. Była to klęska bezprzykładna: gdy bowiem część większa ludności wyginęła, miasta i wsie z mieszkańców ogołocone stanęły wszędy pustkami.

Zaczęła się zaś ta zaraza okoła dnia św. Michała, objawiwszy się przez gwałtowne gorączki, bolaki, wrzody, dymienice, które wielką zrządziły śmiertelność; a potem, z pewnymi przerwami, nie bez wzmagania się jednak grasując między ludźmi aż do połowy roku następnego, z taką nareszcie w ciągu trzech miesięcy wybuchnęła srogością, że w wielu miejscach ledwo połowa ludzi została przy życiu.

Tym zaś rozróżniła się ta klęska od poprzedniej, która przed laty dwunastą kraj nasz nawiedziła, że tamta wiele sprzątnęła ludzi z pospolitego gminu, od tej zaś więcej szlachty i ludzi możnych, dzieci i kobiet wyginęło.

MOROWE POWIETRZE W WĘGRZECH [1441]

 „Po zwojowaniu zamków pogranicznych, odebraniu ich z rąk Austriaków i zmuszeniu do posłuszeństwa królestwu węgierskiemu, Władysław król wrócił do stolicy Budy, gdzie przez całe lato przesiadywał, wyjeżdżając często na wyspę Cepel dla użycia wczasu i zabawienia się łowami lub też dla uniknienia morowej zarazy, która podówczas, czy to z zbiegu przeciwnego ciał niebieskich, czy z zepsucia powietrza, w całych rozszerzyła się była Węgrzech i srodze mieszkańców królestwa trapiła. Wiele w tej klęsce wyginęło młodzieży polskiej szlachetnego rodu, wielu dojrzałych mężów i starców, żadnemu bowiem wiekowi zaraza nie przepuszczała. Król jednak Władysław taką stałość umysłu w tym niebezpieczeństwie zachował, że ani unikał większych zebrań i towarzystwa, ani się chronił w ustroniu, ale przebywał w miejscach publicznych i wysiadywał w mieście Budzie, gdzie najbardziej srożyła się zaraza, tak iż w komnatach królewskich codziennie z rana po kilku znajdowano umarłych; często w oczach króla podczas nabożeństwa ludzie padali na ziemię i w śmiertelnych drganiach życia dokonywali.

 Panowało to morowe powietrze przez całe lato, jesień i zimę, i dopiero z wiosną zaraza ustała”.

 

http://www.konflikty.pl/recenzje/fragmenty-ksiazek/epidemie-w-dawnej-polsce-szymon-wrzesinski-fragment/

„Żydzi, zamieszkujący niemal całą Europę i gospodarczo bardzo aktywni, stawali się w momentach kryzysu obiektem największej nienawiści. Ludność semicką starano się łączyć ze śmiertelnymi chorobami już od IX w.
Powszechny stawał się zwłaszcza pogląd o ich rzekomym podtruwaniu chrześcijan i wywoływaniu zaraz. Od podobnych teorii do samosądów i pogromów był już tylko jeden krok. Nerwową atmosferę potęgowała zawiść chrześcijan, wywołana dobrą sytuacją ekonomiczną Żydów, a także ich odrębność obyczajowa, kulturowa, a zwłaszcza wyznaniowa. Prostych i ubogich mieszczan dodatkowo motywowała postawa ludowych kaznodziejów i duchownych.

Ich antyżydowskie wystąpienia niejednokrotnie miały swe źródła w uchwałach III i IV Soboru Laterańskiego (1179 r. i 1215 r.).

Na Śląsku pierwsze pogromy wyznawców judaizmu, z towarzyszącymi oskarżeniami o spowodowanie przez nich rozmaitych kataklizmów, nastąpiły już w 1319 r. We Wrocławiu, w którym wyraźnie odczuwano skutki trzyletniego głodu, pożaru i zarazy, chrześcijanie, szukając wytłumaczenia tych dotkliwych zdarzeń, nader łatwo obarczyli winą tamtejszych Żydów. Najkrwawsze dni miały jednak dopiero nastąpić zarówno na Śląsku, jak i w całej Europie po 1348 r., kiedy to ludność dotknęła straszna epidemia dżumy.

O nadejście „czarnej śmierci” obwiniano tu i ówdzie Żydów, dodając oskarżenia o rzekomym zatruwaniu studni i ujęć wodnych. Guillaume deMachaut, w latach 1323-1346 dworzanin króla czeskiego Jana Luksemburskiego, a następnie króla francuskiego Karola V, pisał: „Poczem przybyła zgraja fałszywa, zdradziecka i bluźniercza: było to żydostwo przeklęte, to złe, to wiarołomne, które dobra nienawidzi, a kocha wszelkie zło, które tyle dało złota i srebra. I poleciło [pewnym] chrześcijanom, by studnie, rzeki i źródła, które były czyste i zdrowe, w wielu miejscach zatruli. Od czego wielu [chrześcijan] swe życie zakończyło; albowiem wszyscy, którzy z ich wody korzystali, dość nagle umierali. Z czego, zaprawdę, dziesięć razy po sto tysięcy umarło, tak na wsi jak w mieście, i tak ujawniła się ta śmiertelna plaga […]. a szczęście dzięki owemu ujawnieniu: […] wszyscy Żydzi zostali zniszczeni, jedni powieszeni, inni spaleni, inni znów utopieni, [jeszcze] innym ścięto głowy toporem lub mieczem”. Podobne informacje przytoczył Jan Długosz, zapisując pod rokiem 1348 taką oto wiadomość: „Wielka zaraza morowa, która się wdarła do Królestwa Polskiego, dotknęła okropnym morem nie tylko Polskę, ale i Węgry, Czechy, Danię, Francję, Niemcy i niemal wszystkie królestwa chrześcijańskie, i barbarzyńskie, siejąc wszędzie straszną śmierć. Niektórzy twierdzili, że wybuchła ona przez Żydów, którzy zatruwali powietrze jakimś jadem, i w wielu miejscowościach zabijano i palono Żydów, innych wieszano. Niektórzy, żeby uniknąć rąk chrześcijan, zabijali siebie, żony, synów i córki oraz bliskich, z wyjątkiem kilku prowincji i miast, które przekupione, z chciwości oszczędziły ich”.

Dżuma – największa katastrofa w dziejach Europy
https://opinie.wp.pl/dzuma-najwieksza-katastrofa-w-dziejach-europy-6126038980228737a

 

Krystyna Trzcińska

   za neon24.pl

Jan Długosz:Pomory SŁOWIAN w Europie,sprowadzone przez żydów
Oceń artykuł
Udostępnij

Napisz co myślisz