Co zniszczyło imperium Sarmatów?

Tzn. co było przyczyną żałosnego upadku sławnej Rzeczpospolitej Obojga Narodów?

[Jeśli ktoś mi napisze, że Rzeczpospolita była nie obojga, a wielu narodów, to znaczy że albo doktryner od niesławnej pamięci Giedroycia albo jest ofiarą ciężkiej przypadłości naszych czasów  zwanej post-gimnazjalizmem. A jak ktoś napisze, że to wszystko przez kler i Watykan, to też wiadomo – gdybyśmy do tej pory chodzili w łapciach z łyka, w wiankach z ruty i wynosili chleby pokładne do lasu, to do dziś żaden Marsjanin nie sforsowałby ziemskiej atmosfery ].

Temat poważny, zajmujący swego czasu całe pokolenia Polaków żyjących w niewoli, a do dziś stanowiący niewyczerpany materiał do doktoratów z habilitacjami.

Nie będę w charakterze żaby nadstawiał łapki tam, gdzie fachowcy historyczne konie kują, choć gdybym miał wskazać jeden decydujący kataklizm, który choć nie zabił, ale śmiertelnie osłabił, to wskazałbym potop szwedzki 1655-1660, który zmniejszył ilość mieszkańców Rzplitej o bodaj 60%, podczas gdy dla  porównania stan wojenny i późniejsze reformy pezepeerowskiego doktrynera, prof. Balcerowicza, ledwo o 15%, choć ruina gospodarcza kraju w obu przypadkach była podobna. Podobieństwa idą nawet jeszcze dalej: zdrajca Hieronim Radziejowski w 1662 odzyskał pozycję i majątek w Polsce (pełna rehabilitacja), zaś prof. Balcerowicz do dziś zażywa sławy autorytetu i ze studia TVN-u raz po raz śmieszy, tumani i przestrasza polskojęzycznych tumanów (a jeszcze w międzyczasie uwiódł był intelektualnie Rafała Ziemkiewicza, który mam nadzieję jedynie na krótko uwierzył, że Aron Bucholtz to geniusz zasługujący na ekonomicznego Nobla).

I tym dygresyjnym sposobem w zasadzie napisałem już, co chciałem przekazać: Rzeczpospolitej nie pokonali sąsiedzi – wolne żarty, potęga, o której szańce łamały sobie zęby fale otomańskich janczarów, miałaby ulec jakimś powstałym z politycznego rozboju Prusom, rządzonym przez prymitywa wyglądającego jak pedał w swojej peruce i kusych szarawarach, a który osobiście lał pałą przez łeb musztrowanych rekrutów (bardzo często porywanych z ziem polskich)? Albo Rosji, wprawdzie modernizującej się wówczas na potęgę, ale wciąż targanej przeróżnymi paroksyzmami?

Imperium Sarmatów zgubiło nic innego, jak pobłażanie zdrajcom. No bo skoro zdrada była bezkarna, to się opłacała – a nuż Karolus Gustawus zaproponuje więcej, pozwoli wydrzeć większą połać czerwonego sukna (no i proponował, skoro nie jego, to co miał sobie żałować), a jak się nie uda, to zawsze można BEZKARNIE wrócić do legalnego pana, przeprosić tak, jak robi to dzisiejsze bydło z PO/N („jeśli określenie CHUJ kogoś uraziło, to przepraszam” – ze zdziwieniem w głosie, że ktoś może mieć pretensje, bo przecież ilekroć pijemy „Pomerola” pod ośmiorniczki  „U Sowy” to takie słowa ubogacają każde zdanie) i gra la guitarra.

Red. Michalkiewicz zwrócił kiedyś uwagę na fakt, iż podczas panowania Stefana Batorego, kiedy Rzeczpopolita była państwem poważnym, przepotężny przecież magnat, samopan Samuel Zborowski został ścięty nie za jakieś niewinne swawolenie (co sugerowała późniejsza, romantyczna legenda … oraz współcześnie Jarosław Marek Rymkiewicz), ale właśnie za zdradę państwa.

Kiedy podczas insurekcji 1794 jak najsłuszniej wieszano zdrajców na rynku warszawskim, było już za późno i to o kilka wieków.

A dzisiaj, w naszej rekonstrukcji historycznej przedwojennej Sanacji?

Naród głosował na PiS, a PiS własnie stworzył rząd PO-PiS-u (poseł Mężydło zapewne znów wróci do PiS-u, po raz kolejny nie zmieniając poglądów na jotę).

Błyskają niewielkie światełka w ciemności (por.Konrad Szymański: Tusk ma złą wolę czy małe sukcesy Reduty Dobrego Imienia), ale mimo, że minął już półmetek obecnej kadencji, to takie mendy jak Leszek Balcerowicz,  paser Janusz Kurwa-Lewandowski, Michał Infamis-Boni, Róża Thun von Jungingen und Haende Hoch bezkarnie obsrywają Polskę i Polaków, Hanna Gronkiewicz-Waltz wciąż na wolności, Bartosz Kramek, widoczny na każdej rozróbie KOD-erastów śmieje sie nam w twarz, bo żadna służba jak widać nie ośmiela sie go dotknąć (a wszak to on powinien siedzieć, najlepiej razem ze swoja ukraińską żoną zamiast dr Mateusza Piskorskiego, któremu poprzebierani w śmieszne, średniowieczne łachy niezawiśli – a szkoda, bo dawno powinni – osobnicy przez półtora roku nie potrafią nawet SFINGOWAĆ zarzutów). Ostatnio wyjątkowy pasożyd i marksistowska kreatura, Sławomir Sierakowski, od lat suto futrowany z POLSKIEGO budżetu, skądinąd płytki intelektualnie jak niemowlęcy brodzik (nie mylić z fajną dupeczką Joanną), otwarcie radzi Unii, jak ukarac Polskę (tak jak kiedyś zdrajca Radziejowski Szwedom, jak zaatakować Rzeczpospolitą). No i co? Zapewne jajco, marksistowska ‘Kretynika Polityczna’ jak dostawała dotacje od Ministerstwa Finansowania Żydowskich Cmentarzy, tak dostaje nadal, a przecież jedyne, co powinni dostać, to wpierdol.

Na Śląsku jawna opcja niemiecka pod formalnym kierownictwem renegata Jerzego Gorzelika (por. Nie taki śląski Gorzelik jak się wydaje…), zamiast być izolowaną i wymrzeć, lub co najwyżej wegetować na niemieckich stypendiach, od lat utrzymywana jest przy życiu dzięki lokalnym sojuszom z PO.

I tak można wymieniać bez końca.

Nie mamy wiele czasu i jeśli nie przywrócimy dyskursowi politycznemu słowa ZDRADA wraz z jej konsekwencjami, to możemy przegrać walke o naszą własną suwerenność, kiedy z jednej będą nas atakować wrogowie zewnętrzni (marksiści z Brukseli) a z drugiej dźgać w plecy zaprzedane im polskojęzyczne pasożydy i inne kurwy, szuje i polityczne szmalcowniki genderów wszelakich. 

MacGregor

   za neon24.pl

Co zniszczyło imperium Sarmatów?
Oceń artykuł
Udostępnij

Napisz co myślisz