Gry wojenne czerwonej hołoty. Henryk Pająk

Komentarz: Fragment najnowszej książki Henryka Pająka pt: Stulecie łotrów. Jest to 66 i ostatnia książka autora, która liczy ponad trzysta stron obok których nie można przejść obojętnie.  Książka do nabycia w Wydawnictwie Retro pod nr tel. 81 50 30 616. Zachęcamy do jej czytania i rozpowszechniania. Przypisy w oryginale.

Słynny agent rosyjski A. Golicyn napisał pamiętne słowa: Polska nie ma polityków. Są tylko agenci.

My uważamy tak – powtórzmy:

Potrzebujemy męża stanu, a nie męża swojego kota…

To nic nowego. Diagnozę A. Gołicyna potwierdziłem w ponad 50 książkach. Ale czy zna tę tragiczną prawdę 20 milionów dorosłych Pola­ków? A choćby i mieli, to z oburzeniem wyłączają z tego PiS, Kaczyńskich, A. Dudę, A. Macierewicza i całą tę „dobrą zmianę”.

Bo zawsze jest tak, że każda zmiana agentów, z pozom jest lepsza od poprzedniej. Potem okazuje się jeszcze gorsza.

Kiedy prawdziwe elity gryzą ziemię, łby podnoszą szumowiny folwar­czne. Agentura włazi w szaty elit politycznych. I tak jest od 1945 roku.

Andrzej Duda, agent talmudystów, w połowie stycznia 2017 roku po­mknął na pięć dni do Izraela, gdzie przypiął Żydowi Szewachowi Order Orła Białego. Tak się hańbi polskie odznaczenie od tego z 1945 roku.

Za co?

Gdzie Szewach Weiss „walcował” o wolność Polski w czasie drugiej wojny światowej, kiedy liczył kilka lat?

Wyjaśnijmy panu prezydentowi: Weiss walczył pod podłogą jakiejś opuszczonej komórki, co efektownie pokazywał w reportażu telewizyjnym.

Gierek, namiestnik czerwonego caratu, dobrowolnie hańbi Krzyż Virtuti Militari. Dekorując nim L. Breżniewa, stetryczałego cara czerwonego caratu. „Ideał sięgnął bruku”.

Gierek, namiestnik czerwonego caratu, dobrowolnie hańbi Krzyż Virtuti Militari. Dekorując nim L. Breżniewa, stetryczałego cara czerwonego caratu. „Ideał sięgnął bruku”.

A gdzie walczył rotmistrz Pilecki? Dał się dobrowolnie zamknąć w Aus­chwitz, skąd „oddalił się” po wykonaniu konspiracyjnego zadania. Na skutek agitacji zachodniego żydostwa, z rozkazu rządu emigracyjnego przedarł się do ujarzmionej przez sowieckich żydów Polski, gdzie został ujęty, oskarżony 0 „szpiegostwo” i z talmudycznego wyroku bezwzględnie zamordowany, a miejsce tego mordu i pochówku było (i jest) nieznane przez ponad pół wieku, choć znali je ówcześni żydowscy mordercy i mocodawcy morderców.

Podobnie postąpili z tysiącami innych polskich bohaterów.

Apologeta syjonistów A. Duda powiedział w Yad Vashem, że Polaków i żydów złączyło 800 lat wspólnej walki o wolność! Żydzi przez osiemset lat zwalczali wolność swoich żywicieli, czego dali tysiące dowodów: zdrad, donosów, ujadaniem przeciwko powstającemu po 1917 roku skrawkowi Polski Jagiellonów. Coś się panu prezydentowi wyraźnie pokićkało w tej jego „Maliniakowej” głowinie. Co słowo to albo kłamstwo historyczne, albo obelga dla narodu, który reprezentuje.

Widok Jarosława Kaczyńskiego na trybunie żydobanderowskich rozru­chów w Kijowie był szokiem, ale tłumaczyłem tę jego obecność strategiczną pomyłką. Ale to ja, a nie on był frajerem. On grał na większym pianinie. Jego brat zdobywał Gruzję dla światowej bazy demokracji i wolności. Chciał się wyrwać ze szponów azjatyckiego kagiebisty Putina, lecz Bóg zarządził

inaczej. Odwołał Lecha i jego załogę, ale Gruzja pozostała Gruzją, a to oznaczało, że Lech był tam posłusznym prowokatorem.

Kiedy kandydujący na prezydenta Polski Andrzej Duda po raz pierwszy ogłosił, że on będzie jako prezydent realizował „testament Lecha Kaczyń­skiego”, spróbowałem ustalić, co to za testament.

Nie musiałem długo szukać. Odpowiedzi znalazłem w swoich poprzed­nich książkach.

– Zdradę Polski przez podpisanie „traktatu lizbońskiego” odbierającą nam resztki iluzji o suwerenności i wtłaczająca nas do eurokołchozu, kolej­nego oszustwa pod podstępną nazwą „Unii Europejskiej”. Podpisywanie wszystkich „akcesyjnych” dekretów brukselskiej Wieży Babel.

– Reanimację żydowskiej międzynarodowej loży pod nazwą „zakonu” B’nai B’rith.

– Biegunki prezydenta Kaczyńskiego do Izraela i USA celem ładowania wspólnych nacyjnych akumulatorów i wysłuchiwania dyrektyw.

– Jego aprioryczna akceptacja syjonistycznych agentur pod wspólną nazwą „organizacji pozarządowych” z tą właśnie lożą B’nai B’rith j jej bękar­tem „Fundacją Batorego”.

– Przerwanie ekshumacji żydów zamordowanych przez Niemców – pardon – „nazistów” w Jedwabnem.

– Zapalanie chanukowych świec w Knesejmie i pałacu prezydenckim.

– Rozwiązanie Knesejmu na rozkaz starszych braci.

Uznałem więc, że A. Duda przyrzekając wierność „testamentom” Lecha Kaczyńskiego albo podlizywał się jego „politycznym ojcom chrzestnym”, albo rzeczywiście zamierzał kontynuować „testament” Kaczyńskiego – bru­talną zdradę polskiej racji/nacji stanu, co w obydwu przypadkach stawiało go w roli zdrajcy.

Głosowałem na Kukiza. Wiedziałem, że A. Duda pokona tajnego szefa bandytów z WSI i herszta kryminalnej „Pro Civili”, opisanych przez W Sumlińskiego. Kalkulujących ten poker było w sumie kilka milionów i Kukiz zgarnął 20 procent głosów. Komorowski ksywa „Bul” przegrał sromotnie, a Duda stał się wodzem narodu.

Ale którego narodu – wkrótce zapytałem samego siebie, stłamszonego klangorem uwielbienia dla spadkobiercy „testamentu” Lecha Kaczyńskiego.

Wszyscy Polacy (z dowodu osobistego) składają się albo z potomków pańszczyźnianych jak ja – kmieć i z kmiecia od pokoleń minimum dziesięciu1, albo pomiotu chazarskich kainitów, albo Niemców, Żydów, Ukraińców, itp.

Co wykazałem w książce „Okupacja dziesięciu pokoleń”.

Andrzej Duda został namaszczony na marionetkowego prezydenta podczas wyjazdowej sesji izraelskiego Knesetu w Krakowie w 2015 roku. Oznaczało to dla nadwiślańskich kmieci, że otrzymują nie prezydenta tyl­ko bezwolnego namiestnika. Duda wiedział, że nigdzie nie ma zgody na istnienie suwerennej Polski, co uprzednio wykazałem w książce „Polsko twoja zguba wszędzie”. Jedyna szansa na taką zgodę została zaprzepaszczona przez ekipy obydwu Kaczyńskich w Rosji zmasowaną kampanią oszczerstw, kłamstw oraz napaści medialnych i rządowych. Powierzono im rolę najem­nych harcowników przeciwko Rosji. Z tej roli wywiązywali się z fanatyczną służalczością. Oto niektóre wyczyny (p-) rezydenta Dudy.

W ramach ciągłości służalczych prezydentur, podpisał zgodę na trucie Polaków (zwłaszcza niemowląt) szczepionkami, co zatwierdził już jego po­przednik „bul” Komorowski. Ludzkość jest systematycznie podtruwana przez światowe imperium farmakologiczne. Protestujący lekarze giną w zama­chach. Szczepionkowy holokaust ogarnia świat niewidzialnym płomieniem. Jest bezkarny. To zbrodnia rozkładana na lata, na dziesięciolecia.

Dziewczynki objęto szczepieniami przeciwko brodawczakowi powo­dującemu raka szyjki macicy. Polska „służba zdrowia” wprowadziła obowiązek takich szcze­pień. Tymczasem ta szczepionka nie została należycie zbadana, nie wykazano, ponieważ to wymaga lat, czy bę­dzie ona skuteczna. Już wiadomo, że wywołuje ona ciężkie powikła­nia, np. W Danii już wywołuje tachykardię postawno-ortostatyczną (POTS) – chorobę polegającą na niemożności utrzymania pionowej postawy ciała. W Kolumbii u wszystkich zaszczepionych dziewczynek wystąpiły dreszcze, bóle głowy, aż po utratę przytomności. A jednak „polskie” władze zlekceważyły te sygnały, ma się rozumieć dla dobra dziewczynek – przyszłych matek.

Nie lepiej jest wśród populacji chłopców. Tu drastycznie wzrosła liczba zachorowań na autyzm. Według badań, na które powołuje się znana prof.

Majewska, za 10 lat na tę chorobę cierpieć będzie ponad połowa amerykań­skich dzieci, a będą w tym prawie wszyscy chłopcy2.

Andrzej Duda, Jarosław Kaczyński, Antoni Macierewicz oraz reszta ich drużyny dziarsko prowadzą nas na wojny, zawsze z wrogiem głównym – Rosją. Wysyłają F-16 do Iraku, do Izraela, ale dlaczego akurat do Izraela, nie wyjaśniali. Ale tam, o rzut kamieniem, leży zamieniona w gruzy Syria. Nigdy nie byliśmy z Izraelem w stanie wojny, ale zginęło tam kilkudziesięciu polskich żołnierzy. W czyim interesie? Te najazdy odbywały się bez zgody „naszego” paplamentu. Coś takiego kwalifikuje się jako zbrodnia stanu. Sprawcy powinni stanąć przed Trybunałem Stanu, ale on nie istnieje, jest tylko atrapa w postaci Trybunału Konstytucyjnego, stajnia Augiasza komu­chów i lewaków, jak np. „profesor” Jerzy „Stępień” i Andrzej „Rzepliński”.

Prezydent Andrzej Duda zwalił na Polaków winę za „pogrom kielecki” w lipcu 1946 roku wiedząc doskonale, że była to zbrodnicza prowokacja NKWD-UB mająca zohydzić „antysemicką” Armię Krajową w oczach Eu­ropy zachodniej. Postąpił dokładnie tak i w takich kłamliwych frazesach, jak wiele lat przed nim popisał się w Kielcach premier Cimoszewicz, syn kata z Intronizacji Wojskowej – Mariana Cimoszewicza. Duda okazał się takim samym jak Cimoszewicz kłamcą zasługującym na proces sądowy, ale wiedział, że należy do nietykalnych.

Andrzej Duda rzucił obelgę na wojenne pokolenie Polaków stwierdzając w niemieckim Bundestagu, że jest dumny z Polaków, którzy zdołali prze­baczyć Niemcom. Co przebaczyć? Odpowiadam: przebaczyć ludobójstwo, na co najmniej sześciu milionach Polek i Polaków; przebaczyć minę miast, wsi, fabryk, bibliotek, zniszczenie lub grabież dziesiątków tysięcy bezcen­nych obiektów kultury. A. Duda przebaczył im hurtem, „jak leci”. W imię pojednania i lepszej przyszłości.

Jak przebaczać Dudom i innym podobnym dudziarzom?

Naród polski jest bezbronny. Rozbrojony jak żaden inny naród w Euro­pie od Gibraltaru po Bug.

Jesteśmy militarnie bezbronni. Na wojnę pójdziemy z maczugami i tu­kami lub kosami na sztorc osadzonymi.

Trwa przestępcza, darmowa wyprzedaż resztek naszej suwerenności. Na 100 mieszkańców posiadamy trzecią część karabinu. Czesi posiadają kilkanaście sztuk broni na 100 mieszkańców, Białorusini siedem, w USA 100/100, w Szwajcarii 100/100.

Przez osiem lat zdążaliśmy z D. Tuskiem na czele, do roli kondominium żydo-niemieckiego. Obecnie na czele tandemu A. Duda – J. Kaczyński i spół­ka, kończymy budowę kondominium żydo-„amerykańskiego”.

Prezydent A. Duda podpisał ustawę o zgodzie na wchodzenie do Polski „bratnich wojsk” NATO, z prawem użycia broni przeciwko nieokreślonym „zielonym ludzikom”. To kapitulacja niczym się nie różniąca od kapitulacji Czechosłowacji przed Niemcami w 1938 roku.

Polityczny zdrajca prezydent A. Duda oddał nas swoim leworęcznym podpisem w jassyr zachodnim krzyżowcom.

Szef NATO na naradzie ministrów wojny tego eurołagru powiedział, że NATO dało 4,5 miliarda euro na uzbrojenie „flanki wschodniej”.

Minister A. Macierewicz zapytał grzecznie:

– A ile otrzyma Polska?

Usłyszał:

– To rzecz do dyskusji.

Czy A. Macierewicz zdołał wreszcie zrozumieć, że siedzi przy pokero­wym stole szulerów?

W 1619 roku Polska była mocarstwem na powierzchni miliona kilo­metrów kwadratowych, a teraz naród polski egzystuje na 1/5 tego obszaru. Dlaczego nie uszanują nawet tej resztki, czyniąc z niej „państwo istniejące tylko teoretycznie”?

Dlaczego musieli nami rządzić tacy namiestnicy Kremla, jak Bieruty, Jamzele, Stolzmany, Wałęsy, „Komorowscy”?

Polityczny zbiorowy namiestnik pod nazwą PiS bawi się w ciuciubabkę w gmachu Knesejmu z bandytami politycznymi z PO, z nasłańcami Sorosa spod gwiazdy Dawida. PiS ucieka z sali obrad do kolumnowej, bo popaprań- cy z PO, „Nowoczesnej” i KOD zajęli mównicę, aby bronić „demokracji” i wolnych mediów.

R. Petru – zielony ludzik „Nowoczesnej” zapowiedział, że oni będą oku­pować salę obrad także w „święto Sześciu Króli”. W Internecie zawrzało. Nie wiedzieliśmy o cudownym rozmnożeniu Trzech Króli do Sześciu przez tego obrońcę demokracji i wolnych mediów. Kiedy więc zadzwonił do mnie mój kolega z życzeniami z okazji święta „Sześciu Król” początkowo nie poją­łem w czym rzecz, aż mi wyjaśnił, że to R. Petru trzech rozmnożył do sześciu.

Mój znajomy, 90-letni były AK-owiec p. Stanisław R. opowiedział na­stępujące zdarzenie z „Bolkiem” Wałęsą w roli głównej:

Leciał z córką do Londynu. Pech chciał, że tym samym rejsem leciał pogromca komunizmu „Bolek” – Lech Wałęsa. Leciał też jego SB-ecki stały opiekun Wachowski i agent SB „Filozof” – abp. Józef Życiński oraz inni „drobniejszego płazu”. Plebs już siedział w samolocie, ale przez okno wi­dział, jak na zewnątrz trwa scena kordialnych pożegnań ze świtą belweder- ską. Z tego powodu maszyna wystartowała z półgodzinnym opóźnieniem. W czasie lotu współpasażerowie „Bolka” podawali egzemplarze „Rzeczypo­spolitej” i „Gazety Wyborczej” do składania autografów przez „Bolka”. Brali egzemplarze „Rzeczypospolitej”, „Gazety Wyborczej” ot tak sobie, bo były za darmo. „Bolek” siedział w trzecim rzędzie, p. Stanisław w piątym. Jego córka podała do przodu swój egzemplarz do złożenia czcigodnego podpisu przez prezydenta „Bolka”, który wtedy, dodajmy, nie był jakimś tam „Bol­kiem”, tylko noblistą, który obalił wredny komunizm. Po autografowym trudzie tego półanalfabety, zachciało mu się do toalety. Wtedy dał popis prawdziwego światowca. Na drzwiach takich toalet widnieje napis: „Puli”. Wałęsa zaczął szarpać drzwi do siebie, ale nie ustępowały. Po kilku próbach „Bolek” wrócił wściekły. Na to abp. „Filozof” wstał, podszedł do drzwi to­alety, ostentacyjnie pchnął je palcem i wszedł do środka.

Ta scenka nagle, po latach ożyła w pamięci p. Stanisława i jego córki, kiedy IPN zaczął gorączkowo poszukiwać podpisów „Bolka”, aby spraw­dzić autentyczność jego podpisów na donosach zabranych z mieszkania Cz. Kiszczaka.

Po opisaniu tego historycznego zdarzenia wracamy na główny szlak zdrady politycznych szulerów.

Za rządów kryminalnej szajki PO-PSL dziesiątki tysięcy polskich go­jów zaciągnęło pożyczki w złotówkach, ale banksterzy bankowi zaczęli je „rozliczać” we frankach szwajcarskich. Niektórzy nabici we franki spłacili już równowartość pobranych kredytów, ale przelicznik złotówki na franki spowodował, że są winni kwot jeszcze większych od pobranych!

Nastały rządy trochę jakby mniej zachłannego Prawa i Sprawiedliwości, ale po roku rządów PiS, bandycki skok na pożyczki Polaków nadal obowią­zywał, a rząd bankstera Morawieckiego szukał sposobu zneutralizowania skutków tego skoku stulecia.

Co powinien zrobić polski, a nie żydo-banksterski rząd Polski?

Powinien rozliczyć ograbionych poprzez powrót do sytuacji wyjściowej, czyli rozliczenia ich długu w złotówkach, a nie w kryminalnym przekręcie w stylu cinkciarzy sprzed kantorów w PRL.

Henryk Pająk

    źródło: wolna-polska.pl

Gry wojenne czerwonej hołoty. Henryk Pająk
Oceń artykuł
Udostępnij

Napisz co myślisz