Upadek Merkel: Czyżby koniec „IV Reszy – UE”?

„Należy pamiętać kim jest i czyje interesy reprezentuje kanclerka, określona przez New York Times jako «the Liberal West’s Last Defender» – ostatni paladyn porządku liberalnego…”

Angela Merkel: Upadek w zwolnionym tempie, który „poprawia”  rok 2017

Angela Merkel, una caduta a rallentatore che risolleva il 2017

 

 

Federico Dezzani    20 listopad 2017     tłum. RAM

 

Upadek Angeli Merkel ostatecznie przyspieszy rozpad Unii Europejskiej

Oczekiwania w stosunku do „rewolucyjnych” wydarzeń, jakie miały nastąpić w roku 2017 były znaczne. Wybory polityczne w ważnych krajach Unii Europejskiej, tj. Francji i Niemczech – w przypadku gdyby tzw. „fala populistyczna” zwyciężyła przynajmniej w jednym z nich – mogły doprowadzić do sporych wstrząsów.

Słabe wyniki gospodarcze; silne konflikty społeczne, zduszone przy pomocy klasycznej strategii napięcia; całkowicie sztuczne wylansowanie Emmanuela Macrona na prezydenta (nie mającego nic wspólnego z powszechnymi nastrojami) – sugerowały, że przełom mógł nastąpić we Francji, tym bardziej, że francuski system wyborczy (2 rundy z balotażem) dawał niemałą szansę „populistycznej” Marine Le Pen.

Po jej przegranej, uwaga przesunęła się stopniowo w kierunku wyborów włoskich – przewidzianych na rok 2018 – uważanych za jedyną niewiadomą, jak chodzi o fantomatyczne ożywienie procesu integracji europejskiej.

Niewiele niespodzianek natomiast oczekiwano z Niemiec, gdzie solidne wyniki ekonomiczne (w porównaniu z innymi krajami-członkami UE); opatrznościowe zablokowanie tzw. „drogi bałkańskiej” (na wiosnę 2016) i dogodny system proporcjonalny kładły fundament pod prawdopodobne, bezproblemowe uformowanie czwartego rządu Merkel. 

Można powiedzieć, że było rzeczą nieprawdopodobną, iż wynik głosowania w wyborach z 24 września wstrząśnie aż  tak silnie niemieckim establishmentem politycznym, że może to oznaczać koniec polityczny Angeli Merkel. Na blogu odnotowaliśmy, że osłabienie Merkel i ogólne przesunięcie Niemiec „na prawo” mogą zwiększyć newralgiczność w centrum UE, ale nikt nie rozważał upadku Merkel, biorąc pod uwagę niechęć tak Berlina jak i Brukseli do dodatkowego nadwyrężania już i tak wątłej stabilności UE.


 

Proces zużycia się Angeli Merkel rozwijał się bezgłośnie i ujawnił się jako otwarty kryzys polityczny jedynie 2 miesiące po wyborach. Upadek kanclerki nie był głośny i nagły i nie doszło do niego w dzień po wyborach. Jest to dekadencja w zwolnionym tempie – ale bynajmniej nie jest ona przez to mniej katastrofalna dla równowagi Unii Europejskiej. 

18 października rozpoczęły się konsultacje, mające na celu uformowanie tzw. Jamaika-Koalition – po bezowocnym miesiącu rozmów – i kolejnych ultimatum – 19 listopada doszło do ostatecznego załamania, podczas którego liberałowie odrzucili dyskutowaną linię polityki imigracyjnej. W ten to sposób, w Niemczech doszło do zaistnienia najpoważniejszego od zakończenia II wojny światowej kryzysu instytucjonalnego a prawdobodobieństwo, że Merkel wydzie z niego bez szwanku jest znikome.

Są tacy, którzy zakładają powstanie rzadu mniejszościowego, któremu przewodniczyłaby Merkel (wielu osobom w Brukseli i w kręgach liberalnych podobałoby się tego rodzaju rozwiązanie), ale prognoza najbardziej realistyczna to powrót do urn wyborczych, podczas którego, CDU – osłabiona najgorszymi od 70 lat wynikami wyborczymi – będzie zmuszona do rezygnacji z Angeli Merkel, wybranej lub narzuconej jako szef partii w odległym roku 2000 (kosztem Wolfganga Schäuble – zneutralizowanego niemiecką aferą łapówkową).

Przyczyny upadku negocjacji należy dopatrywać się w metodach systemu władzy, jaki zastosowała Angela Merkel. Jest to ten sam model, który obecnie pozostawia CDU bez leadera, będącego w stanie stać się spadkobiercą dorobku Merkel.

Angela Merkel – której jedynym celem już od wczesnych lat ’90 stało się zdobycie i zachowanie stanowiska kanclerza federalnego – zawsze wykorzystywała (aż do stanu spustoszenia) wszystkich swych sprzymierzeńców, by na koniec zrezygnować z nich. Po zużytkowaniu jednego, szukała następnego – myśląc wyłącznie o zapewnieniu sobie centralnej pozycji na scenie politycznej, tj. przewodzeniu tej lub innej koalicji i utrzymaniu się w Bundeskanzleramt (ku ogromnemu zadowoleniu swych atlantyckich ojców chrzestnych).

Zabawa ta ciągnęła się przez 12 lat, aż do dnia, w którym zatrzymała się wskutek osłabienia politycznego pozycji Merkel, spowodowanego kryzysem migracyjnym.

Angela Merkel rozpoczyna swą karierę kanclerską w roku 2005, stając na czele Wielkiej Koalicji utworzonej razem z zielonymi. Podczas wyborów w roku 2009 – SPD ponosi klęskę – kanclerka  wskutek tego tworzy nowy rząd z udziałem liberałów. W roku 2013 liberałowie zostają pobici, więc Merkel nawiązuje kontakty z socjalistami z SPD, którzy ponownie stają się satelitą kanclerza. 

Mijają 4 lata i w roku 2017 Niemcy znów głosują: SPD odnotowuje najgorszy w historii wynik (20 %), co zmusza kanclerz Merkel do szukania porozumienia ze wcześniejszymi sprzymierzeńcami – liberałami, do których musi dołączyć także zielonych, by zaradzić spadkowi głosów jakich doświadczyła CDU – CSU (z 41 % do 32 %).

Należy jednak postawić pytanie, czy liberałowie mają interes w tym, by – podobnie jak w roku 2009 – znów zostali „wyciśnięci” i wyrzuceni, jedynie po to, by zagwarantować Angeli Merkel następne 4 lata na stołku kanclerza?

Oczywiście „nie”, co wyjaśnia powszechną chęć wszystkich partii (SPD, FDP, AfD) by jak najszybciej głosować ponownie. Jednym słowem – wszyscy pragną uniknąć śmiertelnego uścisku kanclerki, której obraz został zresztą bezdyskusyjnie skompromitowany kryzysem migracyjnym z roku 2015.

Zakładając, że los Angeli Merkel jest przesądzony – jakie prognozy można sformułować dla Niemiec i Unii Europejskiej?

Przede wszystkim należy pamiętać kim jest i czyje interesy reprezentuje kanclerka, określona przez New York Times jako «the Liberal West’s Last Defender» – ostatni paladyn porządku liberalnego.

 

Angela Merkel – ze względu na dominację ekonomiczną Niemiec – jest politykiem, który poprosił o zaangażowanie Międzynarodowego Funduszu Walutowego w tzw. „europejskie plany naprawcze” i otrzymał je; który wsparł splądrowanie peryferii europejskich przez finansjerą międzynarodową; który zatwierdził pucz we Włoszech w roku 2011; który narzucił krajom europejskim wprowadzenie sankcji przeciwko Rosji; który wsparł politykę migracyjną George’a Sorosa; który zawsze pilnował  integralności euro-strefy i który przejął kierowanie „liberalnym” porządkiem światowym, po wyborze Donalda Trumpa na prezydenta USA (takie aspekty jak globalne ocieplenie czy obrona globalizacji i wiele, wiele innych). 

Zejście ze sceny Angeli Merkel może mieć głebokie i traumatyczne konsekwencje dla Europy i Unii Europejskiej. Niemcy – po uwolnieniu się spod parasola Merkel – przygotowują się do politycznego przesuniecia „na prawo”, tj. nie tylko jako przelew głosów w stronę jastrzębi z CDU-CSO czy AfD, ale również jak chodzi o zmiany w polityce zagranicznej Berlina.

Bez Merkel na stołku kanclerza – Niemcy bedą bardziej narodowe  i „kontynentalne”, mniej liberalne i mniej atlantyckie. Równocześnie, eliminacja Angeli Merkel skomplikuje plany integracji francusko-niemieckiej – już i tak osłabionej szybkim załamaniem się prezydentury Macrona – i przyspieszy impulsy odśrodkowe reszty Europy.

Kto bez Angeli Merkel na czele Europy będzie walczył z prawicowymi podejściem Polski i Wegier do kwestii imigracji? 

Kto zapobiegnie ewentualnemu Grexit’owi? 

Kto będzie szantażował, czy też schlebiał Włochom, by zapobiec porzuceniu przez nie euro w roku 2018?

Upadek Angeli Merkel „rehabilituje” rok 2017 i kładzie podwaliny pod „rewolucyjny” rok 2018. Jedyną prawdziwą przeszkodą, jaka pozostaje na drodze do obalenia strefy euro jest Mario Draghi – prezes Centralnego Banku Europejskiego.

Wybór tekstów, tłumaczenie i opracowanie: RAM

Rozpowszechnianie treści przetłumaczonych artykułów (z podaniem nick’a autora tłumaczeń) jest dozwolone wyłącznie na darmowych platformach elektronicznych.     

   za neon24.pl

Upadek Merkel: Czyżby koniec „IV Reszy – UE”?
Oceń artykuł
Udostępnij

Napisz co myślisz