Nie ma już pojęcia „zdrada”

tvn.jpg

Wczoraj wracałem z uroczystości nagradzania krwiodawców i mijałem matkę z kilkuletnim synem. Chłopczyk o czymś z ożywieniem mówił, na co mamusia odpowiedziała, żeby „nie srał żarem”. Coś takiego słyszałem pierwszy raz. Pomijam, że niemile zaskoczyło mnie takie wyrażanie się matki do kilkuletniego dziecka, ale zacząłem się zastanawiać, co to wyrażenie znaczy.

Sadzę, że zrozumiałem i z satysfakcją, iż jestem taki bystry odniosłem to do politycznych wydarzeń, bo niby do czego ja miałbym to odnieść. To wyrażenie nawet celnie podsumowuje fale autentycznego i udawanego oburzenia na wypowiedź Donalda Tuska, bezpośrednio krytykującą politykę rządu PiS-u. Nie ma potrzeby przytaczać wyzwisk, inwektyw i obelg jakie padły pod adresem Tuska. Ci, którzy udają oburzenie prowadzą polityczną grę z takim samym cynizmem jak robi to Tusk, więc im tłumaczenie, że „srają żarem” nie ma sensu.

Jest jednak duża liczba osób, których oburzenie na Tuska jest autentyczne i to właśnie oni ten tego tym żarem. To właśnie oni powinni sobie uświadomić, że Donald Tusk nie jest żadnym zdrajcą, podobnie jak jego koleżanki i koledzy z PO w parlamencie europejskim, głosujący za ukaraniem Polski za łamanie praworządności przez rząd PiS-u. Tusk i europarlamentarzyści z PO działają w sposób, na który ogromna, przytłaczająca większość Polaków się zgodziła, akceptując przystąpienie do Unii Europejskiej.

Ten fakt był jednocześnie prawie całkowitym wykreśleniem z języka polityki słowa zdrada. To była zgoda na ograniczenie i w konsekwencji pozbawienie niepodległości za określone korzyści. Pewnie moi rodacy nie widzą, ale ja widzę, że wejście do UE, to było coś na kształt 500+. Bierzemy was na smycz, dając wam część pieniędzy, które na was zarabiamy. Polska zgodziła się na nadrzędność prawa UE nad prawem polskim. Tysiące Polaków w większości nieświadomie z tego korzysta, śląc skargi do trybunału w Strasburgu na wyroki polskich sądów. Jakby im powiedzieć, że są zdrajcami pewnie by się oburzyli. Pojęcie zdrady nie może w Polsce funkcjonować, bo i PO, i PiS, i większość pozostałych partii w parlamencie i ocierających się o parlament uznały i w praktyce stosują zasadę, że co dobre dla UE, USA, Ukrainy i międzynarodowych środowisk żydowskich, to dobre dla Polski. W tym spiżowym prawie jest wyjątek, który pozwala słowu zdrada funkcjonować. Ten wyjątek to Rosja. Jednak Tusk też stara się być antyrosyjski, więc ci, którzy mają go za zdrajcę niech nie „srają żarem”.

Andrzej Szlęzak

   za www.mysl-polska.pl

Nie ma już pojęcia „zdrada”
Oceń artykuł
Udostępnij

Napisz co myślisz