Badaczka odpowiada na słowa ambasadora Ukrainy. ,,Proszę mi wierzyć, że chociaż wiele razy czytałam opisy najokrutniejszych tortur, to za każdym razem przeszywa mnie dreszcz…”

Dr Renata Pomarańska, wykładowca akademicki, autorka książki „Golgota Polaków na Kresach. Realia i literatura piękna”, w rozmowie z Tomaszem Plaskotą (wPolityce.pl) wskazała na przyczyny ludobójstwa Polaków na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej i jego skalę.

„Nie wykluczam, że część oddziałów UPA jest winna zabicia cywilów”

takie słowa wypowiedział ambasador Ukrainy w Polsce Andrij Deszczyca w Radiu ZET.

 

Jak przypomina dr Pomarańska, ,,ukraińscy nacjonaliści zamordowali w latach 1943-1945 na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej ok. 100 tys. Polaków. 40-60 tys. zginęło na Wołyniu, 20-40 tys. w Małopolsce Wschodniej”.

Nie było to więc, jak sugeruje pan ambasador, działanie incydentalne

– podkreśla i przytacza słowa Stefana Bandery, który przed sądem w 1936 r. (zaplanował zamach na ministra spraw wewnętrznych Bronisława Pierackiego):

OUN ceni wartość, ludzkiego życia, bardzo ją ceni, ale nasza idea jest tak wielka, że jeżeli mowa o jej realizacji, to nie jednostki, nie setki, a miliony ofiar należy poświęcić, aby ją zrealizować

Dodaje, że nie przekonuje ją tłumaczenie strony ukraińskiej o braku odpowiedzialności Bandery za zbrodnie.

Bezsprzecznie to on ponosi wielką moralną odpowiedzialność za te wydarzenia […] Hitlera także nie było w wielu miejscach dokonywania zbrodni hitlerowskich, ale czy komuś przyjdzie do głowy twierdzić, że nie ponosi on za nie odpowiedzialności?

Jednocześnie zwraca uwagę na szczególne okrucieńśtwo zbrodni nazywanej ,,genocidum atrox”, czyli ludobójstwo ze szczególnym okrucieństwem.

Proszę mi wierzyć, że chociaż wiele razy czytałam opisy najokrutniejszych tortur, to za każdym razem przeszywa mnie dreszcz, gdy się z nimi stykam. Bo jak można się oswoić z cięciem i ściąganiem wąskich pasów skóry z pleców, z obcinaniem kobietom piersi i posypywaniem ran solą, z przybijaniem nożem do stołu języczka małego dziecka, które później wisiało na nim…

Skala zbrodni wynikała także wprost ze swoistego katechizmu upowców – „Dekalogu”, którego autorem był Stepan Łenkawskyj.

„7. Nie zawahasz się wykonać największej zbrodni, jeśli tego wymagać będzie dobro Sprawy” i „8. Nienawiścią i podstępem będziesz przyjmować wroga Twojej Nacji”.

– oto dwa wyimki. Jak podkreśla dr. Pomarańska, nie bez znaczenia było odwołania do tradycji kozackich i hajdamackich.

Najokrutniejsi kozaccy i hajdamaccy wodzowie byli bohaterami pieśni, które śpiewali banderowcy, gdy szli mordować Polaków

– mówi. Swoją cegiełkę dołożyło również duchowieństwo greckokatolickie i prawosławne:

Znane są przypadki, że w cerkwiach greckokatolickich i prawosławnych (Wołyń) sprawowano nabożeństwa, podczas których święcono narzędzia zbrodni: widły, kosy, siekiery itd., mające służyć do okrutnego mordowania ludności polskiej, nie wyłączając dzieci, kobiet i osób starszych. Duchowni zaś, powołując się na ewangeliczne przypowieści, wzywali do wyrwania kąkolu (Polaków) z pszenicy (naród ukraiński).

– mówi, jednocześnie zaznaczając, że byli również tacy, którzy sprzeciwiali się zbrodniom i pomagali w przetrwaniu eksterminacji. Spotykały ich okrutne szykany, ze śmiercią włącznie. Podobny los spotykał zwykłych Ukraińców, którzy nieśli pomoc Polakom.

Według banderowców byli zdrajcami. Dlatego w sumie niewielki odsetek Ukraińców był gotów pomagać Polakom. Bali się o własne życie i swoich rodzin

– przypomina.

cały wywiad na wPolityce.pl

książka „Golgota Polaków na Kresach. Realia i literatura piękna”

   źródło: niezlomni.com

Badaczka odpowiada na słowa ambasadora Ukrainy. ,,Proszę mi wierzyć, że chociaż wiele razy czytałam opisy najokrutniejszych tortur, to za każdym razem przeszywa mnie dreszcz…”
Oceń artykuł
Udostępnij

Napisz co myślisz