Niemcy doznali ciężkiego szoku. To dało im do zrozumienia, że koniec z pouczaniem Polaków

Takiego zderzenia ze ścianą Niemcy nie przeżyli od bardzo dawna. Krytyczni wobec Polski politycy w Berlinie i Brukseli najprawdopodobniej nie byli zachwyceni tym, co przeczytali w najnowszym numerze „Deutsche Welle”.

Polska od dwóch lat obrywa z każdej strony. Zwłaszcza Niemcy uwzięły się na nasz kraj, po tym jak do władzy doszła konserwatywna partia Prawo i Sprawiedliwość.

Odbudowywanie przez Polskę przemysłu stoczniowego, ponowne uruchamianie cukrowni i kopalń zamkniętych za rządów PO, jest naszym zachodnim sąsiadom wybitnie nie na rękę, bowiem to oni byli beneficjentami likwidacji wszystkich rzeczonych przedsiębiorstw działających w naszym kraju.

Polskiemu rządowi zarzucano już chyba wszystko. Od prześladowania dziennikarzy, polityków i sympatyków opozycji, poprzez próbę przejęcia mediów prywatnych, aż po budowanie państwa autorytarnego. Teraz na topie jest temat „represji”, jakim rzekomo są w Polsce poddawani nieprzychylni rządowi dziennikarze. 

„Deutsche Welle” (w trosce o przyjaciół z Polski – rzecz jasna) postanowiło porozmawiać z prezesem Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Zapewne niemieccy dziennikarze liczyli, że będzie on atakował rząd równie zajadle, co publicyści i dziennikarze związani z „Gazetą Wyborczą”, którzy apelują o pomoc do „wolnego świata” dosłownie co kilka tygodni, choć tak naprawdę nic złego im się w Polsce nie dzieje. No, może z wyjątkiem tego, że muszą znosić myśl, iż rządzi partia, której nie lubią.

Niemiecki Związek Dziennikarzy DJV zaapelował do Unii Europejskiej o ochronę wolności mediów w Polsce. Związek ocenił, że polskie media publiczne przerabiane są na państwowe, a krytycznym dziennikarzom zamyka się usta. Związek zwracał też uwagę na ekonomiczną presję na media prywatne – pisze „Deutsche Welle”.

Zarzuty te odpiera szef Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich Krzysztof Skowroński, co bez wątpienia mocno zdziwiło ekipę „Deutsche Welle”. Poniżej fragment tej polsko-niemieckiej rozmowy.

Deutsche Welle: Niemiecki Związek Dziennikarzy skrytykował sytuację mediów w Polsce, ale Pana stowarzyszenie nie podziela tej krytyki…

Krzysztof Skowroński: Byliśmy zdumieni tym, że związek zawodowy niemieckich dziennikarzy wydaje jakąś rezolucję na temat tego, co dzieje się w mediach w Polsce. Zwłaszcza, że wszystko, co napisali niemieccy dziennikarze, rozmija się z prawdą. Zresztą potem pojawił się wywiad, w którym szef Związku Frank Überall potwierdził te słowa zaniepokojenia. To mnie dziwi, bo, jak już powiedziałem, to jest kompletnie nieprawdziwe. Nie dotyczy to rynku medialnego w Polsce. To jakieś surrealistyczne doświadczenie.

Ponadto Skowroński rozwiał wątpliwości co do rzekomego gnębienia mediów prywatnych. – Nie dostrzegam takich niepokojących zjawisk. Szacunkowe 60 procent mediów w Polsce to są media związane z opozycją i opisujące bardzo negatywnie cały proces „dobrej zmiany” i to, co się w Polsce dzieje. Wszyscy dziennikarze mają pracę, właściwie mogą pisać, co chcą, jest wiele tygodników opinii, portale internetowe funkcjonują pełną parą – mówił Polak.

Marcin Palion

Marcin Palion

   źródło: newsweb.pl

Niemcy doznali ciężkiego szoku. To dało im do zrozumienia, że koniec z pouczaniem Polaków
Oceń artykuł
Udostępnij

Napisz co myślisz