Kontrowersyjna ustawa: jej obrońcy i przeciwnicy

Sejm skierował projekt ustawy o broni i amunicji do dalszych prac w Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych. Korespondent radia Sputnik Leonid Sigan omawia tę inicjatywę z posłem na Sejm Bartoszem Jóźwiakiem, jednym z autorów wspomnianej ustawy.

 

– Ustawa zgłoszona jest przez klub Kukiz’15. Czym kierowali się posłowie, inicjując tę ustawę, która wywołała już pewne kontrowersje?

– Sugerowaliśmy się głosem organizacji związanych z ruchem strzeleckim, miłośników i kolekcjonerów broni oraz głosem wszystkich tych, którzy dotychczas ubiegali się pod rządami obecnej ustawy o pozwolenie na broń i zostali przez bardzo subiektywne traktowanie skrzywdzeni. Wraz z organizacjami społecznymi, między innymi Ruchem Obywatelskim Miłośników Broni, pracowaliśmy na projekcie, który jest projektem niezupełnie nowym, bo ten projekt był również znany pod koniec poprzedniej kadencji, ale nie wszedł pod obrady.
Dlaczego wprowadziliśmy ten projekt pod obrady? Dlatego, że w Polsce, niestety, dostęp do broni jest bardzo fatalnie uregulowany. Po pierwsze obecna ustawa absolutnie nie przystaje do nowych regulacji unijnych z 17 maja 2017 roku. Absolutnie nie jest zbieżna z europejskim nowoczesnym systemem stanowienia prawa w tej materii i co najważniejsze pozostawia wiele elementów niedomówień, które powodują, że zezwolenia nie są praktycznie w ogóle wydawane. W konsekwencji nawet osoby, które teoretycznie spełniają warunki ustawowe, tej broni nie otrzymują. My, jako Polska jesteśmy drugim od końca krajem Unii pod względem posiadanej broni przez obywateli. Jest to 1,3 jednostki broni na 100 obywateli, w Niemczech na przykład 30, w innych dużo więcej. Ta ustawa ma naprawić istniejące patologie. To nie jest ustawa liberalizująca prawo dostępu do broni, tylko normalizująca ten dostęp.

– Jednak przedstawiciel Nowoczesnej Paweł Kobyliński twierdzi, że projekt liberalizuje dostęp do broni. Padają nawet oskarżenia pod adresem wnioskodawców: „Chcecie zrobić z Polski Dziki Zachód. Ile jest w tym prawdy?

– W tym stwierdzeniu nie ma zupełnie prawdy. Poseł Kobyliński nie przytoczył żadnego merytorycznego argumentu. Powoływał się na wypadek z bronią czarną prochową, próbując tym argumentem wpłynąć na odbiór ustawy. Nie wiedział jednak, że ten dokument nie reguluje broni czarnej prochowej, bo nie jest ona ani w Polsce ani w UE w ogóle uznawana za broń, dla której są wymagane pozwolenia.

On twierdzi, że zrobi się Dziki Zachód… To jest dla mnie śmieszne. My w swoim ustawodawstwie nawet się nie zbliżamy do sytuacji, jaka panuje dziś w USA, jeśli chodzi o koncepcje prawa do posiadania broni, chociażby z tego powodu, że są one trudne do zaaplikowania w systemie europejskim. Byłyby nie do połączenia z prawem unijnym, nie do końca wpisują się w tradycję europejską. Jaki jest cel takiego mówienia? Może, żeby Polska pozostała krajem rozbrojonym? Nie wiem, dlaczego pan Paweł Kobyliński chciałby tego. Przypomnę, klub Kukiz’15 kwestie unormowania dostępu do broni miał w swoich postulatach wyborczych.

– Grunt, żeby Polacy nie strzelali z tej broni do siebie…

– Dobrze, żeby żaden naród nie strzelał do siebie. Ta ustawa absolutnie nie idzie w tym kierunku. W żadnym punkcie nie powodujemy tego, że ten dostęp będzie na ułatwionych zasadach w stosunku do obecnego prawa. Broń jest pewnym elementem wolności, który człowiekowi przysługuje. Można mu tę wolność ograniczyć, jeśli jest przestępcą, lub podlega jakimś chorobom, natomiast, jeżeli spełnia warunki ustawy to powinien mieć dostęp do broni. Takie ustawodawstwo w zasadzie funkcjonuje we wszystkich krajach UE i w wielu poza Unią i nie powoduje to żadnych problemów. Co więcej, nasza ustawa jest nawet ostrzejsza, bardziej rygorystyczna niż dyrektywa unijna. Nie uważam, że Polacy są głupszym narodem niż Szwajcarzy, Niemcy, Francuzi, Finowie, gdzie nie mamy do czynienia ze wzrostem przestępczości. Nawet badania naukowe tego dowodzą, że wzrost dostępu do broni, zawsze koreluje się ze spadkiem przestępczości z bronią.

– Jakie są szanse, że ustawa zostanie przyjęta przez Sejm?

– O, to jest najtrudniejsze pytanie. To zależy od tego, jakie decyzje zapadną w PiS i w Ministerstwie Administracji i Spraw Wewnętrznych. Wiem, że duża część posłów PiS tę ustawę popiera. Chce dyskutować o niektórych zapisach stricte szczegółowych i tu jesteśmy otwarci. Mam informację, że będzie prawdopodobnie powołana do tej ustawy podkomisja, która się zajmie pracą. Potrwa to kilka miesięcy. Nie umiem powiedzieć, jaki będzie efekt finalny tych prac. Natomiast, że ustawa musi być uchwalona, jest jasne.    
źródło: pl.sputniknews.com

Kontrowersyjna ustawa: jej obrońcy i przeciwnicy
Oceń artykuł
Udostępnij

Napisz co myślisz