Kto wykorzystuje Saakaszwilego przeciwko Poroszence

Nastały ciężkie czasy dla prezydenta Ukrainy Petra Poroszenki.

Sprawa stoi na ostrzu noża: czy prezydent zdoła utrzymać władzę, a może trzeba będzie zmienić całą konfigurację władzy na Ukrainie? Pozycję Poroszenki podważył Michaił Saakaszwili, który siłą przedarł się przez granicę.

Ukraińskiej opozycji był potrzebny jedynie „wyłom” – demonstracja słabości prezydenta, a nie sam Saakaszwili. Teraz z tej słabości zamierza skorzystać Julia Tymoszenko i szef MSW Arsen Awakow.

Nie potrzebują takiego przywódcy

— Ogólnie rzecz biorąc, obywatele do tej pory są zdziwieni: co się właściwie stało? – powiedział RIA Novosti ukraiński politolog Kost Bondarenko. – Gdyby Saakaszwili był w stanie wcielić się w rolę „szlachetnego rycerza”, który walczy, jak wynika z jego własnych słów, z „naciągaczem” (Petrem Poroszenką), to byłaby jedna kwestia. Ale Saakaszwili i jego ekipa zdecydowali się na otwarte złamanie prawa i użycie siły wobec funkcjonariuszy organów ścigania. Na portalach społecznościowych i w przestrzeni medialnej jego akcja jest wyśmiewana i traktowana ze sceptycyzmem – dodał.

Gdy wreszcie ostatecznie rozwiał się „czar” tej akcji, odbyło się zamknięte posiedzenie ukraińskiej opozycji.

Według RIA Novosti Saakaszwili zaproponował na nim, że zostanie liderem zjednoczonego frontu przeciwko Poroszence. Jednak Tymoszenko, Sadowy i były minister obrony Anatolij Hrycenko zdecydowali inaczej. Saakaszwili był im potrzebny jedynie w charakterze tarana, a nie lidera.

Miner polityczny

— Saakaszwili jest niebezpieczny dla władz z tego powodu, że może gromadzić radykalne protesty – powiedział dyrektor ukraińskiego Instytutu Analiz i Zarządzania Polityką Rusłan Bortnik. – Wokół Saakaszwilego, a nie za Saakaszwilego, i przeciwko Poroszence – cała formuła. Przy czym Saakaszwili swoją ostrą krytyką rozszerza „Okno Overtona” – można jemu, czyli można wszystkim. Słowa krytyki słychać też z ust innych opozycjonistów. Tymczasem władza Poroszenki jest silna tylko nominalnie. Realnie, o czym świadczy przedarcie się, aparat kierowania jest zdemoralizowany – ocenił ekspert.

Delikatność obecnej sytuacji polega na tym, że sam w sobie Saakaszwili absolutnie nie stanowił i nie stanowi dla Poroszenki żadnego zagrożenia. On, mając nawet obywatelstwo ukraińskie, nie mógł uczestniczyć w wyborach prezydenckich. A pozbawienie go obywatelstwa w tym sensie tylko dodało byłemu prezydentowi Gruzji odwagi, ale nic w istocie nie dało prezydentowi Poroszence.

— Saakaszwili raczej nie zagraża Poroszence. Prezydent boi się nie jego, a tych, którzy próbują wykorzystać Saakaszwilego jako sztandar. Przede wszystkim do tego grona należy Julia Tymoszenko, która ma i doświadczenie, i rankingi, i charyzmę – ocenił Bondarenko.

W każdym razie w pierwszym tygodniu kryzysu politycznego na Ukrainie Poroszenko oddał palmę pierwszeństwa opozycji.

   
źródło: pl.sputniknews.com

Kto wykorzystuje Saakaszwilego przeciwko Poroszence
Oceń artykuł
Udostępnij

Napisz co myślisz