Nie daj się zastraszyć! Oto dlaczego Rosja NIGDY nie zbombarduje Polski

Konserwatywne media, z „Gazetą Polską” na czele, atakowały nas w ostatnim czasie krzykliwymi tytułami jak: „PUTIN SZYKUJE INWAZJĘ NA POLSKĘ!”. I choć znamy agresywne zapędy prezydenta Rosji (przykładami Gruzja czy Ukraina), to na wstępie należy zaznaczyć, że panika siana przez niektórych dziennikarzy w ostatnich dniach jest na tę chwilę kompletnie bezpodstawna.

To manewry wojskowe Zapad-17, które Rosja przeprowadza na Białorusi sąsiadującej z Polską, były dla niektórych pretekstem do „informowania” Polaków o rzekomym zagrożeniu. Często też media krzykliwie informują, że jakiś rosyjski samolot OMAL nie naruszył polskiej przestrzeni powietrznej.

Władimir Putin to oczywiście człowiek, który wciąż ma ambicje powiększania terytorium Rosji i przywrócenia jej topowej pozycji w światowej geopolityce, co rzecz jasna w dużej mierze mu się udało. Nie ulega wątpliwości, że rosyjska głowa państwa nie ma powodów do sympatii czy pobłażliwości wobec Polski. Jednak jego kraj nie ma też żadnych roszczeń terytorialnych wobec nas. O ukraińskim (a dziś rosyjskim) Krymie mówił dużo wcześniej, zanim przeszedł do działania. Roszczenia terytorialne wobec Polski mają za to Ukraińcy i Niemcy. Ci pierwsi mówią o nich coraz głośniej – interesuje ich m.in. Przemyśl i Chełm.

Ale czy przywódca Federacji Rosyjskiej chciałby zaatakować militarnie Polskę? Tego – oprócz samego Putina – nie wie nikt. Jednakże przyjmując, że by chciał, należy odpowiedzieć sobie na pytanie: czy jest aż tak głupi, by napadać na państwo będące w NATO i Unii Europejskiej? W dodatku tak cenione przez Amerykanów za szczególne zaangażowanie w Sojusz Północnoatlantycki?

Wielu uważa, że Putin knuje rozpoczęcie trzeciej, makabrycznej wojny światowej. Miałby wraz z Chinami i m.in. Iranem zaatakować Europę angażując dziesiątki milionów żołnierzy. Jednak mało kto jest w stanie odpowiedzieć na pytanie, jaki interes Rosja miałaby w rozpętaniu tak potężnego konfliktu. Dodatkowo niezwykle silne Chiny, które najczęściej stawiane w roli głównego sojusznika Putina, wciąż się rozwijają – zresztą w zastraszającym tempie – czy zatem Pekin ochoczo poszedłby na wojnę z całym zachodem? 

To, że żeby dobierać się do państw bałtyckich i okolic, Putin musiałby najpierw zaatakować USA (a to jest bardzo mało prawdopodobne) doskonale objaśnia poniższy film:

Ale przyjmując, że Polska nie jest ani w NATO, ani w Unii Europejskiej i nie jest – jak Białoruś – w bliskich kontaktach z Moskwą. Czy wtedy Putin skusiłby się na nieco ponad 300 tys. kilometrów kwadratowych naszego terytorium? Tego też nikt nie wie. Przypomnijmy sobie jednak poprzednie lata, a raczej wieki. Żaden z zaborców nie miał z Polakami łatwo, gdyż duma i niezłomna tożsamość narodowa naszych przodków kazała im ciągle uprzykrzać życie najeźdźcom, wszczynać powstania i budować podziemie oraz kultywować narodową kulturą, tradycję i język – czego nader często zaborcy nam zabraniali. Wielu sądzi, że właśnie dlatego Stalin nie zdecydował się na włączenie naszego kraju do ZSRR. Po co zatem Putinowi byłoby kilkadziesiąt milionów dumnych Polaków, którzy destabilizowaliby mu kraj?

Chyba, że ktoś wierzy, że Rosjanie mieszkańców zagrabionego terytorium pozamykaliby w ciągnących się przez dziesiątki kilometrów obozach, albo po prostu wymordowali. Naród ten co prawda niejednokrotnie udowodnił, że takie praktyki są dla niego dopuszczalne, jednak w XXI wieku, zachód (taką przynajmniej mam nadzieję!) prawdopodobnie by na to nie pozwolił. Choć wiele konfliktów zbrojnych na świecie wisi w powietrzu, to ten pomiędzy Rosją a Polską, naprawdę – na tę chwilę – należy schować między bajki.

Marcin Palion

Marcin Palion

   źródło: newsweb.pl

Nie daj się zastraszyć! Oto dlaczego Rosja NIGDY nie zbombarduje Polski
Oceń artykuł
Udostępnij

Napisz co myślisz