Kto za tym stoi?

WOJNA JEST BLISKO… Kolejny udany test Korei Północnej. pocisk przeleciał 3700 kilometrów, na maksymalnej wysokości 770 kilometrów

Korea Północna przeprowadził w nocy z czwartku na piątek czasu polskiego najpoważniejszą dotąd próbę rakietową. Reżim wystrzelił rakietę, która lecąc na wysokości 770 km, przeleciała 3,7 tys. km, m.in. nad Japonią, i wylądowała w morzu. Poprzednia rakieta przeleciała o ok. 1 tys. km mniej.

Japończycy w północnej części kraju usłyszeli alarmy przeciwlotnicze i chowali się w schronach. Władze wyspy Guam odkurzyły stary plan ewakuacji z czasów zimnej wojny i stawiają na nogi służby, które w razie ataku rakietowego z Korei Płn. będą miały nieco ponad 20 minut od momentu ogłoszenia alarmu, by przygotować wyspę na uderzenie rakiety, być z może z głowicą nuklearną.

Szef Dowództwa Strategicznego USA, czyli głównodowodzący amerykańskiego arsenału nuklearnego gen. John E. Hyten powiedział w czwartek wieczorem dziennikarzom, że wierzy, iż 3 września Korea Północna zdetonowała pod ziemią nuklearny ładunek wodorowy.

Korea Północna gra niebywale ryzykowane, na granicy uznania wręcz, że próbuje sprowokować konflikt z Koreą Południową lub Japonią. Japończycy za każdym razem, gdy przelatuje nad nimi rakieta Kim Dzong Una, podnoszą samoloty. Korea Południowa za każdym razem pokazuje (i w czwartek też pokazała), że jest gotowa odpowiedzieć własnym uderzeniem rakietowym.

Za każdym razem takie zachowania mogą się zakończyć tragicznie. Ludzki błąd, błąd technologii, awaria sprzętu mogą spowodować, że rakieta spadnie nie tam, gdzie miała spaść, że będą ofiary w ludziach – a to niemal na pewno doprowadzi do wybuchu konfliktu.

Jeśli Korea Płn. sprowokuje wojnę z Japonią lub Koreą Płd., wówczas do walk wkroczą też Amerykanie, których z obydwoma krajami wiążą sojusze obronne. Jeśli Koreańczycy zaatakują Guam, wówczas Waszyngton w zgodzie ze sławnym Artykułem 5. może poprosić NATO o uznanie tego ataku za atak na cały Sojusz. Polska stanie się stroną wojny z Pjongjangiem z wszystkimi tego konsekwencjami.

Zachód wygra wojnę z Koreą Płn., bo siły USA i ich sojuszników są o kilka pokoleń bardziej nowoczesne i lepiej wytrenowane od przestarzałych wojsk Kima. Jednak koszt, jaki poniesie Zachód, może być niewyobrażalny.

Armia Korei Płn., mimo zacofania, ma wystarczająco dużo sił, by w ciągu kilkudziesięciu minut zmieść z powierzchni ziemi znajdujący się niedaleko granicy Seul. Liczba ofiar w razie użycia przez Koreę Płn. broni nuklearnej jest niemożliwa wręcz od oszacowania.

Nie wiemy, jakie poufne rozmowy toczą się w celu nakłonienia Kima do zaprzestania prowokowania Zachodu. Wiemy, że dyplomacja zarówno Szwajcarii, jak i Watykanu próbuje nakłonić Pjongjang do ustępstw, lub choćby rozpoczęcia rozmów z Seulem i Waszyngtonem. Być może takie rozmowy już się toczą, choć na pewno nie na najwyższym poziomie.

Polska i Europa są zajęte wewnętrznymi kryzysami, ale sytuacja wokół Korei Płn. jest najpoważniejszym kryzysem nuklearnym na świecie od kryzysu kubańskiego w 1962 r. Oby 2017 rok nie okazał się najgorszym w XXI w. momentem w historii ludzkości.

https://www.koniec-swiata.org/wojna-jest-blisko-kolejny-udany-test-korei-polnocnej-pocisk-przelecial-3700-kilometrow-na-maksymalnej-wysokosci-770-kilometrow/

Talbot

   za neon24.pl

Kto za tym stoi?
Oceń artykuł
Udostępnij

Napisz co myślisz