miarka: Państwo prawa fasadowego

Państwo prawa fasadowego pochodzi od wyniesienia prawa do rangi wartości samej w sobie przez narzuconą nam mocą zdradzieckiej i faktycznie uzurpatorskiej władzy ideologii prawnictwa, i ma swoją pochodną w funkcjonującej już demokracji fasadowej.

Państwo prawa fasadowego to państwo bezprawia. To państwo bezkarności wszelkich już patologii, bezkarności wszelkich bestii (choć w ludzkiej skórze to już nie funkcjonujących jako ludzie, a faktycznie jako dzikie bestie kierujące się własnymi żądzami) odbierających ludziom ich godność i człowieczeństwo.

Państwo prawa fasadowego to państwo tworzenia pozorów ładu życia publicznego. Ład życia publicznego w państwie ze swojej natury musi być moralnym, zakorzenionym w wolnej, suwerennej woli Narodu Polskiego w państwie Polskim. Państwie, które jest jego niezbywalną własnością i dobrem wspólnym.

Bloger kula Lis opublikował na moim blogu ważną w tym temacie informację: bogaci ludzie terroryzują dziennikarzy, aby ci nie interesowali się prowadzonymi w sferze ładu publicznego państwa interesami ich rodziny.

Ponieważ to bardzo dobry przykład na budowę patologicznego stanu państwa bezprawia przytaczam jego tekst w całości:

„BEZCZELNOŚĆ MŁODYCH KULCZYKÓW! CZYLI DZIECI MILIARDERA POZYWAJĄ DZIENNIKARZY GAZETY FINANSOWEJ .

Sebastian i Dominika Kulczykowie, spadkobiercy najbogatszego Polaka, pozwali w ostatnich miesiącach „Gazetę Finansową” i jej dziennikarzy, bagatela, dwa razy po 300 tys. zł. Chodziło o publikacje, więcej niż niewinne, bo opisujące fakty i przypominające karierę i sposób zarobienia ogromnych pieniędzy przez seniora rodu.

Alternatywa, którą nam dano, nie była dolegliwa. Mieliśmy napisać drobne „przepraszam” i przestać pisać o interesach Doktora. Ponieważ, mówiąc językiem młodzieżowym, spuściliśmy oficjalnych (i nieoficjalnych) wysłanników młodych Kulczyków „na drzewo”, to ci odpowiedzieli pozwami, które mogą mieć tylko jeden cel – zastraszenie dziennikarzy. Po jednej stronie stoją bowiem nieograniczone, liczone w miliardach złotych, zasoby tej familii, po drugiej – nieduże wydawnictwo.
Taktyka brutalnej siły, którą doradził ktoś młodym Kulczykom, nie na wszystkich jednak działa. Osobiście rozumiem dyskomfort dzieci Jana Kulczyka, że nie chcą, aby ktoś im przypominał, jak dorobił się ojciec. Wciąż jednak prawo ludzi do zapoznania się z tą wiedzą jest większym prawem niż ich do tego, aby nikt im nie psuł wizerunku ojca. Brutalna prawda jest taka, że Jan Kulczyk nie był żadnym przedsiębiorcą. Miliardy zarobił na interesach zrobionych z państwem, dzięki państwu, a także takich, które w dużej części szkodziły Polsce i wszystkim jej obywatelom. Tak było, gdy na początku lat 90. za bezcen kupował od państwa browary Lech, dlatego że był polskim biznesmenem, a chwilę później opychał akcje ze znacznym zyskiem zagranicznemu inwestorowi. To co, państwo nie mogło samo sprzedać? Mogło, ale wówczas nie zarobiłby dr Kulczyk i jego przyjaciele. Podobnie było także w sztandarowej „prywatyzacji” pod okiem Doktora – sprzedaży państwowego monopolisty TP SA państwowej firmie francuskiej. No i pytanie, po co rząd polski potrzebował Kulczyka, aby sprzedać monopolistę rządowi Francji? Odpowiedź jest jasna: bo ktoś chciał zarobić. Młodzi Kulczykowie zapadli na specyficzną chorobę. Uznali, że posiadany majątek i pozycja dają im prawo i możliwości wymuszenia milczenia na swój temat. Kuracja i sprowadzenie na ziemię będą więc bolesne. W bieżącym wydaniu „Gazety Finansowej” publikujemy tekst o interesach rodziny Kulczyków, dotyczących morskich farm wiatrowych, a to dopiero początek. Ze wszystkich nauk dr. Kulczyka jego dzieci nie przyswoiły sobie najważniejszej: doktor Jan mawiał, że duże pieniądze lubią spokój, a wielkie – ciszę. {https://warszawskagazeta.pl/kraj/item/5099-bezczelnosc-mlodych-kulczykow-czyli-dzieci-miliardera-pozywaja-dziennikarzy-gazety-finansowej

Widać, że pieniądze młodych co prawda ludzi, ale w istocie już „starych bestii” ideologii prawnictwa (w znaczeniu „prawo jest bogiem”, a że pieniądz jest formą prawa, to i „pieniądz jest bogiem”, „ingerują ręcznie” w manipulowanie system prawa, narzucają jego własną interpretację dla ich przypadku taką aby mogli uzyskiwać maksimum własnych korzyści i patologicznego własnego spokoju tam, gdzie wchodzi w rachubę dobro publiczne w państwie.

Warto zwrócić uwagę, że to nie jest korupcja ani materialna, ani polityczna.

To jej nowa forma. – Korupcja przez zastraszenie. Korupcja z terroryzmem w tle. Ci, co mają „im załatwić sprawę” korzyści z tego nie mają.
Gorzej – oni chyba nawet tylko chcąc utrzymać się na stanowiskach nie mogą się bezkarnie wywinąć od dalszego psucia nie tylko stanu sprawiedliwości i praworządności, ale i demokracji i ładu życia publicznego.

Tak jest bo, bo ten stan „ładu życia publicznego”, który te bestie tworzą, to stan wyniesienia prawa z pozycji jego służby na rzecz sprawiedliwości (a w okolicznościach już istniejącej i respektowanej w naszym patologicznym systemie demokracji fasadowej (w którym zza fasady sprawowane są rządy faktyczne; zza fasady, czyli i spoza zasad demokracji, prawa i sprawiedliwości) do rangi służby „prawu fasadowemu”.

To „prawo fasadowe jest już skutkiem narzucanej społeczeństwu przez system uzurpatorskiej władzy nad nim jako obowiązującej ideologii prawnictwa, ideologii w której to „prawo ręcznie sterowane” wyniesionym zostaje do rangi religii.
Religii w której to oni (z racji ilości posiadanych pieniędzy (one tu nabierają funkcji prawodawcy i suwerena zarazem)) są w randze bogów. Znaczy – pogańskich bożków którym trzeba służyć (często niewolniczo), a ich żadne zasady nie obowiązują – ani co do praw, ani reguł sprawiedliwości, czy prawości, ani nawet moralności, czy człowieczeństwa.
Pogańskie bożki zwykle bywają dobre lub złe według swojego uznania. Za tym idzie i dążenie młodych bożków do bezkarności pod każdym względem.

Kulczykowe chcą narzucenia Polsce systemu panującego pogaństwa, w którym to oni będą powszechnie uznanymi i szanowanymi, i to już bożkami, a więc i sprowadzenia Polski do roli „państwa prawa fasadowego”, a faktycznego państwa bezprawia.

Tu żadne fortuny posiadaczy dóbr nie przekładają się na ich wpływ na ich władzę, na prawo państwowe, na władzę nad treścią przekazu medialnego kierowaną na rynek medialny państwa. – Rynek również będący własnością niezbywalną i dobrem wspólnym narodu.

Próby zmiany tego stanu rzeczy m.in. przez Kulczyków to groźna patologia patologia której przezwyciężenie wymaga przede wszystkim sądów nie tyle sprawiedliwych, co moralnych, bo mocno wkracza w dziedzinę moralności.

Zwykły wymiar sprawiedliwości to sądy sprawiedliwe, a sędziowie moralni.

W państwie, gdzie tacy Kulczykowie mogą sobie bezkarnie pozwalać na takie rzeczy na jakie sobie publicznie pozwalają, a w szczególności na terroryzowanie dziennikarzy działających w dobrze pojętym interesie społecznym i dla trwania państwa, sędziowie którzy na to przyzwalają już muszą być ludźmi zdemoralizowanymi, a więc mandatu społecznego do sprawowania swojej władzy sądzenia nie mają.

Taki mandat mogą mieć tylko sędziowie działający w imieniu narodu, narodu właścielskiego państwa i jego dóbr wspólnych, który kieruje się jako całość moralnością „z najwyższej półki”.

Ten stan instalacji patologi w życiu publicznym państwa przez takich przykładowych Kulczyków nam jako ogółowi obywateli państwa otwiera drogę do działań społecznych na rzecz przywrócenia rzeczywistego państwa prawa – a takim jest tylko prawo oparte o moralny ład życia publicznego w państwie. – Zarazem gdyby miały z tym być trudności, to i wezwania wojska na pomoc, włącznie z sądami polowymi nad zdemoralizowanymi sędziami i władzami państwowymi politycznymi, bo wojsko jest ponad wszelką władzą w sytuacjach kiedy zagrożony jest byt państwowości – również od strony wewnętrznej.

   za neon24.pl

miarka: Państwo prawa fasadowego
Oceń artykuł
Udostępnij

Napisz co myślisz