Wybory w Szwecji

Życie w Sztokholmie bywa doprawdy fascynujące. Lokalna gazeta poinformowała mnie przed kilkoma dniami, że do następnych wyborów został już tylko rok (w Szwecji wybory samorządowe i parlamentarne odbywają się tego samego dnia). W związku z tym dziennikarze podają przez trzy kolejne strony listę aktualnych tematów, które z pewnością wypłyną podczas przedwyborczych debat. Przypadkowi przechodnie dokonują identycznej analizy i opowiadają o tym, jakie tematy są dla nich w danej chwili najistotniejsze.

A zatem: czy w Szwecji winny dalej powstawać prywatne przedszkola i szkoły? Jaką należy obrać politykę mieszkaniową, gdy buduje się tak mało mieszkań, a renowacje starych kamienic zawyżają ceny najmu do tego stopnia, iż ludzie są zmuszeni do wyprowadzek? Gdzie mogą powstawać kolejne centra aktywności dla dzieci i młodzieży? Ile pieniędzy należy wydać na kulturę i sport? W jaki sposób pomóc dzieciom z gorszych szkół (w domyśle: gorszych dzielnic) w osiąganiu identycznych wyników w nauce, jakie są normą w bogatszych częściach miasta? Ilu nauczycieli powinno przypadać na jednego ucznia? Jak pomagać osobom starszym? W jaki sposób należy eksploatować wolne obecnie przestrzenie i jak ma wyglądać plan rozwoju miasta na kolejne lata?

Ludzie ponad to krzyczą: skąd tak wysokie podatki i opłaty? Dlaczego mamy tak mało miejsc parkingowych? Dlaczego musimy tyle czekać w kolejkach do mieszkań? Gdzie mamy osiedlać uchodźców?

Przez kolejne kilkanaście stron (i kilka ostatnich numerów gazet) dowiadujemy się, że nie ma wystarczającej ilości policjantów, lekarzy, pielęgniarek, ani nauczycieli. W przeciągu jednego miesiąca na terenie paru dzielnic przypadkiem zabito z broni palnej jakiegoś mężczyznę, nastolatka postrzelono w nogę, w nocy spalono dziewięć nieprzypadkowych samochodów, o 1000% (słownie: tysiąc procent) zwiększyła się liczba graffiti na prywatnych posesjach i ktoś próbował przejechać samochodem policjanta. Ponad to policja wie o dilerach, kim oni są i gdzie handlują (wiedzą to też mieszkańcy, podając dziennikarzom konkretne adresy), ale nikt z tym nic nie robi. Jednego dnia na terenie całego miasta słychać dziwne dźwięki przypominające wystrzały, spanikowani ludzie dzwonią na 112, ale nikt nic nie wie. Policja też nie wie co jest źródłem tych dźwięków.

No to ile w końcu wydamy na centra aktywności, gdzie zbudujemy nowe boisko do piłki nożnej i czy w końcu dowiem się, gdzie powstaną nowe ścieżki rowerowe?

Za: https://www.facebook.com/grunholz.robert/

Robert Grünholz

Źródło: Blog Roberta Grünholz

   za: alexjones.pl

Wybory w Szwecji
Oceń artykuł
Udostępnij

Napisz co myślisz