Bezsilne złorzeczenia

Idioci są szczerzy, a w każdym razie – bardziej prawdomówni, niż spryciarze, toteż nic dziwnego, że francuski prezydent Emmanuel Macron, którego uważam za wydmuszkę francuskiego wywiadu, co to posłużył się nim, by zagrodzić drogę do prezydentury Marynie Le Pen z Frontu Narodowego – więc że prezydent Macron, zapewne niechcący, ujawnił, jak sobie Paryż i Berlin wyobraża funkcjonowanie Unii Europejskiej – że mianowicie „Europa locuta – causa finita” (Europa przemówiła – sprawa skończona) – przy czym przez „Europę” rozumie Paryż i Berlin, podczas gdy reszta Unii – to peryferie, które mają wykonywać decyzje podjęte w szczupłym gronie załogi Festung Europa. Franciszek Fiszer na pewnym przyjęciu, zirytowany złośliwymi uwagami pani domu pod swoim adresem, wybuchnął: „Paulino! Czy nie za dużo poufałości, jak na tę rozgotowaną cielęcinę?” Otóż to: Polska w budżecie na lata 2013-2020 otrzymała od UE równowartość ok. 400 mld złotych. Polska roczna składka wynosi ok. 18 mld, to znaczy, że przez 7 lat Polska wpłaca do UE prawie 130 mld zł. Zatem zostaje 270 mld, przy czym 7-letnie koszty aparatu administrującego tymi subwencjami można śmiało określić na 70 mld zł. Zostaje ok. 200 mld na 7 lat, co daje ok. 30 mld zł rocznie. Tymczasem same tylko koszty obsługi długu publicznego w Polsce w roku 2013 przekroczyły 50 mld zł. To jest ta „rozgotowana cielęcina”, przy pomocy której pan prezydent Macron próbuje Polskę dyscyplinować i szantażować moralnie. Najwyraźniej myśli, że Francja jest światową potęgą, jak za Ludwika XIV. Tymczasem to już passe i dzisiaj Francja raczej przypomina Bubulinę z filmu „Grek Zorba”. Nawet nie potrafiła zbudować sobie kieszonkowego imperium w basenie Morza Śródziemnego – chociaż na szczycie w Deauville w październiku 2010 roku pani kanclerz Merkel, po długim molestowaniu wreszcie zgodziła się na „pogłębianie integracji w ramach Unii Śródziemnomorskiej”. Zaowocowało to serią „jaśminowych rewolucji”, w następstwie których Afryka Północna została wtrącona w krwawy chaos, będący przyczyną obecnego naporu „uchodźców” na Europę. Na tym przykładzie widać, jak jedno głupstwo pociąga za sobą drugie – ale nie ma powodu, by pozostałe kraje europejskie musiały naśladować głupstwa popełniane w Berlinie czy Paryżu przez durniów, którzy stali się ofiarami własnej propagandy. Żeby przewodzić Europie, trzeba mieć kwalifikacje trochę lepsze od umiejętności wprawiania w upojenie Pani Wychowawczyni i protekcji francuskiej bezpieki. Wprawdzie polski rząd też robi różne głupstwa, ale akurat w sprawie kontyngentów na „nachodźców”, czy w sprawie pracowników delegowanych, ma całkowitą rację, a w dodatku Polska wcale nie jest „izolowana”. Inne kraje Europy Środkowej też nie chcą poddać się dyktatowi „Europy”, zaś zapowiedź wsparcia przez Stany Zjednoczone projektu „Trójmorza” stwarza szansę na emancypację Europy Środkowej spod niemieckiej hegemonii i wyrwanie z kleszczy niemieckiego projektu Mitteleuropa z roku 1915.

Źródło: Stanisław MICHALKIEWICZ – strona autorska www.michalkiewicz.pl

   źródło: alexjones.pl

Bezsilne złorzeczenia
Oceń artykuł
Udostępnij

Napisz co myślisz