Banderowcy kontra prawosławie

Na popularnym profilu społecznościowym zderzyłem się niedawno z postawą kolejnego nawiedzonego rusofoba i antykomunisty zaciekle przekonującego, że zbrodniczość i złą wolę Moskwy łatwo dowieść przez fakt, iż dopiero w ubiegłym roku, od Lecha Kaczyńskiego Rosjanie dowiedzieli się o zbrodni katyńskiej (oczywiście przekraczającej swym wymiarem wszystko, czego Rosja doświadczyła od bolszewików…), a także to, że „kremlowska Cerkiew przez całe dekady milcząco akceptowała zbrodnie systemu”. Próba uświadomienia rozmówcy, że prawosławie było jedną z pierwszych ofiar bolszewizmu, a nie wspólnikiem zbrodni oczywiście okazało się całkowicie niemożliwe. Wiadomo: „nikt u nas nie lubi Ruskich”, nieważne, wierzących czy nie.

aa

Jeszcze częstszy błąd dotyczy jednak kwestii prawosławia na Ukrainie. Zanik wiedzy religijnej, a przede wszystkim dawnej wielokulturowości, wywołuje dziś w Polsce nawet we względnie uświadomionych środowiskach całkowite pomieszanie pojęć, w efekcie którego każdy na czarno z brodą to pop, więc to „popi święcili banderowskie noże”, słowem „prawosławie = zbrodnie UPA”. Że jest to pogląd całkowicie niezgodny z prawdą historyczną – świadczą wyniki zorganizowanej 21 października w Kijowie konferencji naukowej “Walka nacjonalistów ukraińskich przeciw Cerkwi prawosławnej w latach 1939–53”.

Przybliżyła ona mało znany w Polsce fakt zdecydowanej wrogości banderowców wobec prawosławia i wiernych Patriarchatu Moskiewskiego niezależnie od ich etnicznego pochodzenia, a więc także (a może przede wszystkim) Ukraińców, oskarżanych w związku ze swymi przekonaniami religijnymi o zdradę. Ruch banderowski (jako bliski nazizmowi) nie miał wprawdzie głębszych konotacji religijnych, a nawet przeciwnie, wprost odrzucał etykę chrześcijańską, jednak z powodów socjotechnicznych uważał za właściwe opierać się przede wszystkim na ukraińskiej Cerkwi greckokatolickiej (czy – jak określał Konkordat z 1925r. – „Kościele katolickim obrządku grecko-rusińskiego), z którą działaczy OUN łączyły często także więzi organizacyjne, czy rodzinne.

Prawosławie ukraińskie wierne Patriarchatowi było dla banderowców ciałem obcym, podobnie jak Kościół katolicki tak obrządku rzymskiego, jak ormiańskiego, czy Apostolski Kościół Ormiański. Podczas Konferencji (rozpoczętej modlitwą za ofiary zbrodni banderowskich) przedstawiono skalę terroru i planowanej eksterminacji prawosławnych. Red. Igor Druź, przewodniczący Soboru Narodowego Ukrainy streścił działania banderowców mające na celu wymuszenie deklarowania się duchownych, wiernych i biskupów po stronie sztucznie wykreowanej „ukraińskiej autokefalii”. Banderowcy mordowali więc sami, lub też wydawali Niemcom przeciwników schizmy jako „agentów Moskwy”. Nienawiść OUN(b) dotknęła m.in. archimandrytę Aleksandra Wiszniakowa, ukrzyżowanego i podpalonego na miejscu kaźni w Babim Jarze (oprócz oporu wobec religijnych pomysłów banderowców zawinił im także ukrywaniem dzieci żydowskich). Męczeńsko z rąk melnykowskiego odłamu OUN zginął metropolita krzemieniecki Aleksy Gromadski, zwolennik autonomii Cerkwi ukraińskiej, który jednak ośmielił się potępić zbrodnie UPA na Wołyniu. Szowiniście nie oszczędzali także uniatów będących zwolennikami odnowienia więzi z prawowiernym prawosławiem. Tak we Lwowie zginął protoprezbiter Gabriel Kostelnik, znany z działalności na rzecz zjednoczenia Cerkwi. Prawosławie liczbę duchownych zamordowanych przez OUN(b) za odmowę wyrzeczenia się wiary szacuje na ok. 1.000.

Prawosławni prelegenci podkreślali, że wbrew propagandzie szowinistycznej, Cerkiew wierna patriarchatowi stała jednocześnie na gruncie ukraińskiego patriotyzmu, kwestionując natomiast ideologiczne podstawy nacjonalizmu w wersji Doncowa i Bandery, a więc opartego na atychrześcijańskim, pogańskim w swej genezie antropocentryzmie. Z kolei deputowany Rady Najwyższej Ukrainy z ramienia Partii Regionów, Wadim Koleśniczenko podkreślał: – Nie możemy zniżać się do poziomu ideowych przeciwników i dać się opanować nienawiści i pragnieniu zemsty. Musimy jednak także pamiętać wszystkie zbrodnie popełnione na naszym narodzie przez szowinistów. Narodowi trzeba przedstawiać prawdę historyczną o walce Bandery przeciw wierze i wiernym.

Uczestnicy dyskusji zgodzili się, że zagrożenie odrodzeniem ruchów faszystowskich na Ukrainie wciąż rośnie. – Nasi naukowcy są zastraszani, boją się pisać prawdę o zbrodniach banderowskich! – alarmowała dr Ludmiła Kondratenko, historyk ukraińskiej wojskowości. „Biała plama” w historii Ukrainy zaczyna przede wszystkim przesłaniać czarną kartę w dziejach ukraińskiego Kościoła uniackiego. – Niestety, ale także w działaniach przeciw Cerkwi prawosławnej szowiniści mogli liczyć na wsparcie takich postaci, jak metropolita Andrzej Szeptycki, ten sam, który błogosławił SS Galizien! – podkreślała poetka i dziennikarka Marina Chomiakowa. Za ważne źródło historyczne przeciw kłamstwom współczesnych neo–banderowców zgromadzeni uznali prace Wiktora Poliszuka, bronionego na konferencji przed zarzutami „działania na zlecenia Lachów i Moskali”. – W oparciu o takie książki trzeba piętnować zbrodniarzy i nie dopuścić, by kiedykolwiek mogło dojść do powtórzenia banderowskiego ludobójstwa, niestety ale nierozerwalnie związanego z ideą „narodowego Kościoła” Ukrainy! – atakował znany publicysta i działacz społeczny Jurij Jegorow.

Prawosławni patrioci ukraińscy walczą z szowinizmem na każdym kroku. Jako przykład niech służą inicjatywy ruchu społecznego i gazety ‘Trójjedyna Ruś” z Charkowa, których założyciel i lider Siergiej Mojsiejew we współpracy z organizacjami kozackimi i członkami klubu sportowego „Margiełowiec” ukrócili próby występowania banderowców podczas uroczystości patriotycznych, nie stroniąc przy tym od stosowania metod siłowych, lepiej przecież zrozumiałych dla zwolenników „prawa silniejszego”. Również sama konferencja chroniona była przez oddziały kozackie, jednak pomimo zapowiedzi szowinistów nie doszło do prób zakłócania jej przebiegu. Zgromadzeni: historycy, publicyści, dziennikarze, działacze społeczni i polityczni oraz duchowni podjęli uchwałę wzywającą do delegalizacji organizacji szowinistycznych na Ukrainie oraz czynnego przeciwdziałania narastającej fali neonazizmu.

Zbrodnie banderowskie noszą oczywiste znamiona ludobójstwa na narodzie polskim, jednocześnie jednak podobne zamiary ukraińscy szowiniści mieli także wobec innych grup etnicznych, narodowych i religijnych. Prawosławie najpierw poddane było więc represjom ze strony władzy sowieckiej pod rządami Niemców i ich pomocników również było obiektem prześladowań. Jego wierni skazani byli bądź to na zmianę wyznania i opowiedzenie się czy to po stronie grekokatolicyzmu, czy stowrzenie „kościoła narodowego”, bądź na eksterminację lub wygnanie.

O tej martyrologii ukraińskiego prawosławia zbyt często zapominamy, na co wpływ ma zapewne pamięć historyczna wywodząca się raczej z Chełmszczyzny, gdzie politykę niemiecką wobec prawosławnych znamionował znaczny liberalizm. Na tym terenie jednak był to skutek nieracjonalnych postępków przedwojennych władz polskich, prowadzących własną akcję antycerkiewną, zamiast wspierania idei „polskiego prawosławia”. Dziś, gdy o urzeczywistnieniu tej idei (oczywiście w mniejszej skali) możemy już mówić – znowu możemy skrzywdzić prawosławnych zbyt pochopnie utożsamiając ich z banderyzmem, a więc biorąc ofiarę za kata. Tym bardziej więc konieczne jest upowszechnianie wiedzy o konferencjach historycznych, takich jak kijowska.

Konrad Rękas

Za: https://konserwatyzm.pl/banderowcy-kontra-prawoslawie/

Data publikacji: 23.10.2011

Tags : chazarska junta kijowska, prawosławie, Ukraina, ukraiński neo-nazizm, żydobanderowcy

    za wolna-polska.pl

Banderowcy kontra prawosławie
Oceń artykuł
Udostępnij

Napisz co myślisz