Płużański: Żydzi z pewnością będą blokowali ekshumacje w Jedwabnem

28 sierpnia prokurator IPN przesłuchał 89-letnią kobietę, która ma być naocznym świadkiem dokonania mordu w Jedwabnem przez Niemców. Białostocki IPN nie zdecydował się jednak wszcząć śledztwa w tej sprawie.

Sprawa Jedwabnego od dawna budzi wielkie emocje. Pamiętajmy, że pojawiła się właściwie z inspiracji „Gazety Wyborczej” i środowisk związanych z tym tytułem. Szereg enuncjacji prasowych, powstawały filmy… Od początku nie chodziło tu o rzetelne badanie i śledztwo historyczne, tylko została wyciągnięta po to, by udowodnić tezę, że Polacy mordowali Żydów w czasie wojny – czyli de facto byli współpracownikami Niemców, a nawet, że mordowaliśmy Żydów niezależnie od Niemców.

Zawsze jak słyszę hasło: „Jedwabne”, zawsze obawiam się, co z tego będzie dalej. Nie wolno iść drogą zaproponowaną przez redakcję Adama Michnika, natomiast czym innym są rzetelne badania i śledztwo w tej sprawie. Jeśli chodzi o śledztwo IPN, też wiemy, że wyglądało to różnie – wyniki śledztwa były zależne od tego, kto IPN-em zarządzał. Często wyglądało to bardzo źle, śledztwo mam wrażenie bywało naginane do potrzeb obozu rządzącego, związanego z ekipą Adama Michnika.

Teraz mogę mieć nadzieję, że w IPN-ie pracują poważni ludzie, którym obca jest pedagogika wstydu, którzy chcą rzetelnie prowadzić te kwestie. Jeżeli jakikolwiek nowy sygnał się pojawia, powinien być sprawdzony. Sprawa jest poważna, omawiana w Polsce i na świecie, więc nie można powiedzieć, że śledztwo jest zamknięte, bo sprawa nie jest zamknięta i każdy element jest tutaj istotny. Wszystko oczywiście należy zweryfikować, natomiast obowiązkiem organów śledczych IPN-u jest analizowanie każdego tego typu wątku. Nie znam szczegółów tego konkretnego wyrywka sprawy, natomiast co do zasady mogę wyrazić zdziwienie, że wątek ten nie jest sprawdzany.

W wielu kwestiach, w sytuacji pojawienia się nowych świadków i nowych dowodów, po prostu się to analizuje, niezależnie czy formalnie coś jest zamknięte, czy nie. Sprawa, o której wiemy niemal wszystko – czyli zbrodnia katyńska – wciąż trwa, śledztwo trwa.

Czym innym jest powrót do ekshumacji w Jedwabnem. Sprawa nie jest prosta, wspominałem o tym podczas jednego z felietonów. Śledztwo oczywiście należałoby doprowadzić do końca, skoro zostało przerwane, ale nie wiem, czy pojawiły się okoliczności, które pozwolą rzetelnie przeprowadzić tę sprawę – mówię o środowiskach żydowskich, które znowu mogą zinterpretować sprawę tak, że nam Polakom tych ekshumacji prowadzić nie wolno. Zanim sprawę by się podjęło, należałoby więc wybadać, czy znalazłby się przychylny grunt, czy udałoby się pozyskać przychylność części środowisk żydowskich, inaczej grozi to potężną awanturą.

Niestety nie sądzę, by ta grupa przychylnych środowisk żydowskich była na tyle liczna i wpływowa, by móc zakończyć sprawę ekshumacji w Jedwabnem w niedalekiej przyszłości. Myślę, że Żydzi będą blokowali tę inicjatywę i trwali przy swoim zdaniu, że tego śledztwa pod kątem ekshumacji nie wolno dalej prowadzić. Oni się już uaktywnili na samą zapowiedź, że tak się może stać, kiedy minister Zalewska wspomniała o tej sprawie, Polska natychmiast została postawiona pod pręgierzem. To są właśnie efekty propagandy Grossa. Wystarczy wspomnieć tylko o Jedwabnem w kontekście przychylnym Polsce, a już wybucha fala hejtu.

Jako państwo polskie możemy zrobić coś w tej sprawie i będzie to bardzo spektakularne, natomiast musimy się liczyć z tym, że Żydzi nam tego nie odpuszczą. Trzeba położyć na szali z jednej strony prawdę historyczną, a z drugiej pewne konsekwencje, które nas za to spotkają – być może nawet z konsekwencjami finansowymi.

Rodzi się też po raz kolejny pytanie, czy oprócz konieczności prawnego, historycznego przeprowadzenia śledztwa do końca, rzeczywiście możemy się dowiedzieć czegoś nowego w tej sprawie. Twierdzę niezmiennie, że mogą być to detale, które wzbogacą naszą wiedzę, natomiast generalnie sprawa ta została wyjaśniona. Wiadomo, że dokonali tego Niemcy, celem było wyeliminowanie Żydów i zrzucenie winy na Polaków i liczba ofiar też jest mniej więcej znana.

Patrzę też na to, czym zajmuje się IPN i wciąż uważam, że mamy tylu bohaterów walk o wolność Polski do wydobycia, że to powinien być nasz priorytet. W przeciwieństwie do Jedwabnego, gdzie śledztwo – pokraczne i przerwane – ale trwało, to na Białorusi czy na Litwie prace ekshumacyjne właściwie dopiero się rozpoczynają. Tysiące Polaków tam zostało zamordowanych i do bezimiennych dołów wrzuconych. Najgorzej sprawa wygląda na Ukrainie, bo Ukraińcy twardo powiedzieli, że się nie zgadzają i to powinien być główny obiekt naszego zainteresowania. Nie zapominamy o Jedwabnem, poczekajmy na dobry moment, ale mamy wiele innych rzeczy do zrobienia, wielu Polaków czekających na znalezienie miejsc ich pochówków i wydobycie.

za parezja.pl

Płużański: Żydzi z pewnością będą blokowali ekshumacje w Jedwabnem
Oceń artykuł
Udostępnij

Napisz co myślisz