Odpowiedzią na deptanie naszej suwerenności powinno być referendum o wyjściu z Unii Europejskiej

Odpowiedzią na deptanie naszej suwerenności przez instytucje Unii Europejskiej i najsilniejsze kraje unijne, które dyktują to, co w Unii Europejskiej jest dobre – powinno być referendum o wyjściu Polski z Unii Europejskiej. Tutaj chodzi już o kwestie pryncypialne i najbardziej zasadnicze. Większość społeczeństwa nie chce relokacji nielegalnych imigrantów i przyjęcia związanych z tymi grupami ludności zagrożeń terrorystycznych. Rząd – jakby go nie oceniać – tę politykę realizuję, ponosząc jej konsekwencje na arenie międzynarodowej i konfliktując się z totalną opozycją.

Nic w Unii Europejskiej nie jest przypadkowe, za decyzjami – także sądów i trybunałów unijnych, stoją konkretni ludzie, którzy mają konkretne poglądy na rzeczywistość. Jeżeli pan Dimitris Avramopolous – Komisach ds. migracji, spraw wewnętrznych i obywatelstwa, pozwala sobie po decyzji Trybunały Sprawiedliwości Unii Europejskiej, oddalającej skargę Słowacji i Węgier na decyzję o obowiązkowej relokacji tzw. uchodźców – na groźby wobec państw naszego regionu, to po prostu nie jest normalne. Z tej prostej przyczyny, ponieważ Polska nie zgodziła się nigdy, na przeprowadzenie eksperymentu inżynierii społecznej, jak również na wprowadzanie do kraju ryzyka terrorystycznego.

Chodzi o pryncypia – Zachód prowadzi złą politykę migracyjną, wynikającą z politycznej poprawności i decyzji jednego rządu. Konkretnie pani Angeli Merkel Kanclerz Federalnej. Oni z nami nie skonsultowali swoich decyzji, pomimo zobowiązań wynikających z wcześniejszych ustaleń (Dublin i inne). W tej chwili chcą na nas przerzucić skutki za swoje błędy. My się nie umawialiśmy na takie działania, jak również nie przeprowadzamy działań politycznych, których skutki oddziałują na sytuację wewnętrzną innych krajów np. Niemiec. Dlaczego więc rząd Niemiec wymusza na instytucjach Unii, takie działania, które mają zmienić nasze życie na takie, którego w tym kraju nie chce większość ludzi? Nawet rozumiejąc zasadę unijnej solidarności, która jest bardzo ważna i jak wiadomo ma obowiązywać nas w sprawie nielegalnych imigrantów, ale już nie obowiązuje Niemiec i innych beneficjentów Nordstream I i II – w kwestii polityki energetycznej, bezwzględnie rzutującej na poziom ogólnego bezpieczeństwa w regionie.

Z tej perspektywy, nie można w ogóle mówić o wymaganiu od nas więcej, niż samemu się oferuje, zwłaszcza jak równolegle pan E. Macron – Prezydent Republiki Francuskiej, sugeruje że jest gotów zablokować relokację w zamian za rezygnację krajów Wschodu z uprawnień dla pracowników delegowanych. Mówimy w praktyce o zerwaniu zobowiązań wynikających z Traktatów, a to jest dokładnie to samo, co solidarność europejska, o którą do nas się zwracają. Skoro bowiem zgodzili się na określone uwarunkowania, a my na określone, to negocjowanie zmiany, na zasadzie handlu, w zamian za odstąpienie od nowych żądań, które tamta strona uważa za słuszne i ważne, to jest najdelikatniej mówiąc (tutaj bardzo mocne słowo). Inaczej się tego nie da podsumować, mówimy bowiem o dyktacie silnych, którzy wykorzystują swoją pozycję do dojenia nas.

Realnie to mówimy o szantażu wobec naszego kraju. Jeżeli mamy być postawieni przed Trybunałem Sprawiedliwości, to będzie oznaczało koniec Unii Europejskiej jaką znamy, a na pewno tej, do której wstąpiliśmy. Ponieważ nie tylko jesteśmy na gorszych prawach i to inni nam mówią jak mamy żyć i co jest prawdziwą Europą, to jeszcze do tego są na tyle bezczelni, żeby nas karać za rzeczy, które są w zakresie polityki wewnętrznej każdego kraju członkowskiego. Nie można się na to zgodzić, chociażby z tego powodu, ponieważ nasz interes jest i musi być tak samo chroniony jak interes każdego innego kraju Unii.

Niestety problem nielegalnych imigrantów zabija Unię, przez głupotę jej neoliberalnych i zakłamanych elit. Dawno temu, sugerowaliśmy otwartość na uchodźców (nie na nielegalnych imigrantów), których powinniśmy przyjąć w sposób kontrolowany. Niestety, to że mamy około dwóch milionów gości z Ukrainy, nikogo nie interesuje. Jak na Wschodzie wydarzy się jakiś dramat i ta liczba zwiększy się do np. ośmiu milionów, to będziemy sami z problemem.

W obecnej sytuacji, mówimy o deptaniu naszej suwerenności. W znacznej mierze pod dyktando Niemiec, które potrzebują antypolskiej retoryki, dla osiągnięcia celów polityki wewnętrznej (kampania wyborcza). Odpowiedzią na deptanie naszej suwerenności powinno być referendum o wyjściu z Unii Europejskiej. Mówimy o czymś na kształt Brexitu, ale bez zobowiązania dla władz, mówimy o referendum dla celów konsultacyjnych. Tak, żeby rząd mógł przeprowadzić taki proces, jeżeli okaże się że nie ma innej alternatywy dla deptania naszej suwerenności.

Dodajmy, że to nie jest nasz wybór, to jest sytuacja, którą nam narzucają podmioty, określające się naszymi partnerami. Jest przy tym oczywistością, że to głupota i tylko byśmy na tym stracili, ale trzeba grać, żeby być w grze – do tego są potrzebne mocne karty. Oni i taj spowodują, że w wyniku zacieśniania współpracy unijnej w ramach Strefy Euro, będziemy na zewnątrz ścisłego kręgu integracji. Stracimy na tych procesach na pewno, w wymiarze gospodarczym, politycznym i ogólno-cywilizacyjnym. Nie zachowamy też tożsamości, ponieważ jest rozwadniana przez pojawiających się gości ze Wschodu.

Wnioski są tylko złe. Nie tak prowadzi się politykę. Doprowadzenie do sytuacji, w której mamy tylko złe wyjścia, które zrodzą złe i jeszcze gorsze konsekwencje, których nie kontrolujemy – to wielka porażka tego rządu. W Unii Europejskiej trzeba umieć kłamać i nie można samemu dostarczać argumentów przeciwko sobie. Tak naprawdę jeżeli myślimy pragmatycznie, to stworzenie pod Zgorzelcem dużego obozu dla uchodźców, najlepiej bezpośrednio przy trasie na Zachód – byłoby procesem kontrolowalnym i spowodowałoby naturalną dyfuzję tych ludzi, którzy i tak tego by sobie w większości życzyli. Przecież nikt rozsądny z nielegalnych imigrantów, czy też uchodźców, nie będzie chciał żyć w kraju, gdzie zasiłek to około 200 Euro i trzeba pracować prawie niewolniczo, żeby przetrwać. Jeżeli obok jest kraj, w którym z samego tzw. Kindergeld (zasiłku na dzieci), można przy dużej rodzinie zapewnić sobie luksusowe warunki bytowania i to bez konieczności świadczenia pracy. Proszę pamiętać, że ludzie są racjonalni. Sugerowaliśmy tego typu rozwiązania, zanim ten kryzys się rozpoczął. Ich istota była pełna kontrola procesu, na naszych warunkach, a nie jako przymus. Na przymus – nie można się zgodzić, to jest bowiem zrezygnowanie z części suwerenności.

Prawo do życia w tym udręczonym kraju musi być czymś ekskluzywnym, wiadomo że są naturalne dyfuzje (związki osobowe – małżeństwa i inne formy np. osiedlenia się po studiach itp.). Nie trzeba nam żadnych zewnętrznych problemów. To żałosne, że Unia Europejska rozbiła się o tak żenującą sprawę – wysterowaną przez niechętne nam zewnętrzne czynniki cywilizacyjne. Dodajmy, swego czasu bardzo istotnie sponsorowane przez Zachód, w tym USA i ich sojuszników na Bliskim Wschodzie.

Źródło: Obserwator polityczny

   za alexjones.pl

Odpowiedzią na deptanie naszej suwerenności powinno być referendum o wyjściu z Unii Europejskiej
Oceń artykuł
Udostępnij

Napisz co myślisz